Przeznaczwenie
Opowieść o podróży przez życie, o przeszłości i miłości...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Brnąłem w głąb mrocznego lasu, by znaleźć tam ukojenie dla ran otwartych przez przeszłość. Wszędzie wiła się mgła. Wspaniała, biała jak mleko mgła. Cały las miał kolor zgnitej zieleni. Niedawno padał deszcz, powietrze więc było świeże, a widok rysował się jakby przez szybę. Czysto, mistycznie. Za mną szła przeszłość i ból. Przede mną – nieznane. Zawahałem się. Bałem się poznać przyszłości. Wiedziałem jednak, ze nie mogę się zatrzymać, dogoniłyby mnie monstra wykreowane przez to, co już było. Przez epizody, których zapomnieć nie sposób. Postąpiłem niepewny krok na przód. Potem następny i następny. A one wciąż szły za mną. Doskonale wiedziały, że kiedyś się poddam, że mnie dopadną i owiją zupełnym mrokiem. Zabieranie ludziom duszy ich nie bawi. Same przy tym chyba trochę cierpią, ale takie ich zadanie. Mroczny Pan wymaga bezwzględnego posłuszeństwa i nie znosi oporu. Lubi jednak zwlekać, odkładać nieuniknione. To chyba go bawi. Tyle wieków wypełnia swoje przeznaczenie, potrzebuje jakiejś rozrywki. Ciekawe, czy sam kiedyś cierpiał? Gdzieś, tam z przodu, pośród drzew czeka mnie w końcu szczęście. Muszę się jednak starać. W czasie mojej wędrówki i ono może się obrócić przeciw mnie. Nie chcę… Już sama myśl sprawia ból. Widzę tam dziewczynę. W białej sukni. Jest coś w tych białych sukniach. Są nieprzeciętnie magiczne… Zrywa kwiaty. W lesie powitym mgłą. Znowu się zatrzymuję. Słyszę powolne kroki za plecami. Boję się podejść. Jest uśmiechnięta, szczęśliwa, piękna… Już ją gdzieś widziałem. Znam skądś. Dojrzała mnie. Cóż za serdeczny uśmiech. Teraz nie mogę nie podejść. Mam wrażenie, że życie znowu zastawiło na mnie pułapkę. A teraz naprawdę szczerze się uśmiechnę i dam się w nią wciągnąć. Urokiem pułapek jest słodycz przynęty. Idę. Człowiek to istota dziwna. Potrafi zwietrzyć podstęp, lecz kiedy może zabrać sobie z niego choć odrobinę przyjemności…nie myśli – zabiera. Nie umiem się zatrzymać. Wiem jak to się skończy, ale nie umiem się zatrzymać. Nie ma we mnie gniewu. Wiem, że i ona przerodzi się w demona, ale… póki co jest aniołem. -Witam, rzekłem serdecznie. -Czekałam na ciebie. Z uśmiechem spuściłem głowę. Nawet nie kryła się z ze swoim powołaniem. -Kwiaty powiedziały mi, że idziesz. – uśmiechnęła się jak dziecko. Tak bardzo, bardzo szczerze. Siły mnie opadły. Bardzo nie chciałem rozmawiać i brnąć w to bagno, ale nie było już odwrotu. -Zauważyłaś, że wszystko dzieje się ostatnio dość szybko? Nie sposób uchwycić chwili. Nie można się nią już rozkoszować, poczuć jej w ogóle. -Ale po co nam te chwile? Ważne są tylko te, które dają szczęście. -Ale przemijające szczęście… ono też jest chwilą, a przynajmniej zdaje się być. Warto więc ją zapamiętać, przechować w pamięci. -Tylko, że jeśli szczęście od Ciebie odejdzie, pewnym jest przyjście następnego. Wtedy wstyd pamiętać wcześniejsze. Przynajmniej nie wypada wobec nowego. -Pamięć pozostaje. Nie ważne, czy o nim mówimy z nowym. -Ale to jest oszustwo. Jeśli nie powie się nowej miłości, o tym, że kocha się wciąż starej. To oszukiwanie nie tylko siebie, ale i drugiej połowy! -Nie, nie powinno się tylko zapominać. Nikt nie chce umierać. A umrzeć w czyjejś pamięci to prawie tak jak fizyczna wędrówka za kosą kostuchy. Dlaczego rozmawiam z tobą tak otwarcie? – zignorowała pytanie. -Różnimy się. Przynajmniej w poglądach… -Nie słońce, fizycznie musisz mi wierzyć, że również! – uśmiechnęła się. Znów. -Mogę więc iść z Tobą? Przynajmniej porozmawiamy. Obiecuję, że jeśli nadejdzie ta chwila, to nie zatrzymam się. Będę szła, jak ty – cały czas. W inną stronę tylko. -Nie żal zostawiać ci tej krainy? -Nic mnie w niej nie trzyma. Poza tym dalej też jest las. Taki sam jak ten. Tylko drzewa się różnią. Była podobna do mnie. Odbiegała od dotychczasowych schematów. Ale może specjalnie. Żeby znów uśpić moją czujność. Przestało mnie to obchodzić. Dobrze mi z
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil iMD
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…