Przygoda w grze. Cz.2
dalsze przygody Myszy Cichej Adama i Czarka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
*** - Ona żyję?- Wyksztusiła Małgosia. - Czy to był sen?- Pomyślałam. Moje powieki były bardzo ciężkie czułam że gdzieś leże, ale za cholerę nie mogłam otworzyć oczu. - Żyję, ale jest z nią krucho.- Usłyszałam nieznany mi głos, który był bardzo cichy. Zdziwiłam się bardzo mocno i zaczełam zastanawiać do kogo mógł należeć ten męski głos. - Mogliśmy jej posłuchać.- Wyjąkał po dłuższym zastanowieniu Adam. Momentalnie postanowiłam do nich powiedzieć. Z całych sił zacisnełam pięści i powiedziałam. - A nie mówiłam?- Mój głos wydał mi się jakiś bezdźwięczny i niewyraźny. Moi przyjaciele podskoczyli z radości, tak mi się wydawało. - Marysiu...- Powiedział znowu nieznajomy głos. Powoli otworzyłam moje ciężkie powieki. Nademną stała Małgosia i jakiś dziwny zwierz. Pół człowiek pół ptak. Miał ciemne blond włosy, jego oczy były bardzo duże i śliczne koloru zachmużonego nieba. Kosmyk grzywki opadł mu na blade czoło. Miał uśmiech od ucha do ucha. Dla mnie był tajemniczą istotą, której z pleców wyrastały skrzydła. - Może to mój Anioł Stróż?- Pomyślałam, a nagłos powiedziałam: - Kim jesteś? - Marysiu to jest Parykulus, mieszkaniec tej wyspy. On ci uratował życie... - A wam... Ty, Adam i Czarek... Jak przeżyliście?- Zapytałam kierując moje pytanie bardziej do Parykulusa niż do Małgosi. - Uratowali ich moi bracia...- Odpowiedział za Małgosie mój wybawca. Wytrzeszczyłam oczy.- To was jest wiecej?!- Zapytałam podniecona faktem, że będe mogła poznać więcej takich istot. - Tak, ale teraz moja droga oszczędzaj siły.- Powiedział Parykulus. Nie miałam siły się z nim sprzeczać. Opadłam na poduszki. Parykulus nagle gdzieś znikną. Poczułam się dziwnie samotna i opuszczona. - Marysiu...?- Otworzyłam oczy i spojrzałam na Małgosie, która tajemniczo się do mnie uśmiechała. - On się tobą opiekuje od samego początku jak cię uratował.Nikogo do ciebie początkowo nie dopuszczał...Jak by się zakochał...- Zesztywniałam na całym ciele, bo czułam sama, że mogłabym się zakochać w tej przedziwnej istocie. - Marysiu, to jest nektar.- Powiedział Parykulus, który jak za dotknięciem różdzki pojawił się koło mojego łóżka.- Po tym będziesz silniejsza.- Przekonywał mnie podając mi kufel zrobiony z wielkiego liścia, w którym znajdował się bardzo słodki i smaczny napój. Po nektarze poczułam się lepiej. Mogłam wstać wkońcu z mojego łóżka. Dopiero teraz rozejrzałam się dookoła. Ściany,sufit,podłoga wszystko było z drewna, nawet lampa. - A nie mówiłem, że po nektarze poczujesz się lepiej?- Zapytał mnie Paryklus uśmiechając się do mnie przyjaźnie. - Mówiłeś, mówiłeś.- Odwzajemniłam uśmiech.- A co teraz będziemy robili? - Mamy zebranie, ktoś chcę cię poznać.- Paryklus otworzył drzwi wejściowe. Zamurowało mnie mieliśmy do ziemi gdzieś ze 100metrów. - Eee...Jak zejdziemy z tego drzewa?- Wyksztusiłam. - Polecimy!!! - Ale ja nie umiem latać.- Powiedziałam z irytacją w głosie i momentalnie zrozumiałam wszystko. - Paryklusie o nieeee!!! Ja... ja jestem za ciężka. - Głupstwo, ja słyne z siły.- Powiedział Paryklus i złapał mnie pod ramiona. - O nieee...Aaaa...Ja się boje!!!Zaczełam wydzierać w niebogłosy, gdy moje nogi oderwały się od podłoża. - Marysiu otwórz oczy.- Szepną mi w ucho Patrykulus. Powoli otworzyłam moje wystraszone oczy. Gdy poczułam powiew wiartu we włosach i zobaczyłam w dole przepiekne widoki zaczełam kszyczeć z radości. - Wow! Ja latam! Odjaaaazd! Czuje się taka wolna! - Zaraz lądujemy moja droga.- Powiedział Patrykulus. Wreście wylądowaliśmy. Odrazu spostrzegłam Małgosie siedzącą na kolanach Adama, oraz Czarka siedzącego nieopodal. - O Maryśka! Jak się czujesz?- Zapytał mnie Czarek. - Dobrze...Coś mi tu nie gra...Małgosiu? Ty i Adam? Zapytałam moją przyjaciółkę. Cicha uśmiechneła się tajemniczo. Zrozumiałam odrazu o co chodzi i zaczełam klaskać z radości. - Mario, uspokój się.- Powiedział do mnie Patrykulus kładąc na moich ramionach swoje ciężkie ręce. Poczułam się jak dziecko. Umilkłam i zaczełam słuchać co mówi pół kobieta pół ptak. - Drodzy ludziska wy jesteście naszymi wybawicielami. Musicie uratować i znaleźć naszą księżniczkę, bo inaczej nigdy nie skończycie tej gry i nie wrócicie do swojego świata.- Te słowa były dla naszej czwórki jak wyrok. Spojrzałam ukradkiem na Cichą była bardzo blada, nieopodal Czarek nerwowo kaszlał,a Adam szybko oddychał. - To...to nie może być prawdą...- Wyszeptałam. - Marysiu to jest niestety prawdą. To wszystko.- Wyszeptał mi do ucha stojący za mną Patrykulus. - Drodzy ludziska...-Kontynuowała postać pół kobiety pół ptaka.- Musicie przejść misto Czaszek i las Duchów. W lesie tym spotkacie wiedźme, która wam powie dalszą instrukcję. Odprowadzą was Parykulus i Serala.- Powiedziała wszystko. Do Patrykulusa podeszła Serala. Miała długie włosy,niebieskie oczy i zielone pióra. Swoją urodą oczarowała Czarka, który wpatrywał się w nią jak w obrazek. - Wybieramy podróż na pieszo.- Powiedziała Serala. Czułam na plecach że Patrykulus na mnie patrzy. - Dla czego?- Zapytał Czarek. - Ponieważ niebo jest patrolowane przez wodników. - Co to są wodniki?- Zapytałam Patrykulusa. - Mieszanina muchy i ważki tylko rozmiary ma dorosłego mężczyzny.- Odpowiedziała mi Serala. Przełknełam śline...
4
Szliśmy ścieżką. Przed nami roztaczał się piękny widok. Ja i moi przyjaciele czuliśmy się tutaj bardzo dobrze. Na przodzie szli Serala i Czarek. Chłopak był uśmiechnięty, zadowolony z życia. Za nimi szli trzymając się za ręce Adam i Małgosia, a ja z Patrykulusem szliśmy na samym końcu rozmawiając. - Patrykulusie? - Hmm...? - Czy wiesz, że to jest gra?Zapytałam prawie szeptem. - Marysiu...- Westchną.- Ja...Tak wiem o tym. - Powiedz mi...Co się stanie naprawdę jak nie uratujemy księżniczki? - Wole o tym nie myśleć...- Odpowiedział mi, a ja przełknełam śline i oczami wyobraźni zobaczyłam straszne sceny. Przez cały dzień szliśmy, gdy nastał zmierzch rozbiliśmy biwak.Patrykulus, Czarek i Adam roztawili szałasy i rozpalili ognisko. My zaś zaczełyśmy smarzyć jajecznice dla wszystkich z jaj, które przyniosła nam Serala mówiąc, że są zjadliwe. Szczerze powiedziawszy nie wyglądały mi na takie ale cóż... Po kolacji rozsiedliśmy się wygodnie wookoło ogniska. - Mogę się was o coś zapytać?- Powiedział Czarek do Serali i Patrykulusa. - Możesz.- Powiedziała Serala. - Opowiedzcie nam pokrótce całą historię tej krainy. Kto porwał księżniczkę i dla czego?- Patrykulus i Serala spojrzeli na siebie po czym nachwile odeszli od ogniska aby porozmawiać w cztery oczy. - Jestem ciekawa czy nam opowiedzą.- Powiedziała Cicha. - Napewno opowiedzą.- Odpowiedział Czarek. - Zkąd taka pewność?- Zapytał Adam. - Powiedzą, bo inaczej ja się stąd nigdzie nie rusze jutro rano... Ni stąd ni zowąd pojawili się koło nas Patrykulus i Serala. Patrykulus wydawał się być zdenerwowany, a Serala chłodna jak lód. - Ja wam to opowiem.- Powiedział Patrykulus.- To było bardzo dawno temu...My…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil amanda115
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…