r. 19 Trudne chwile
wiele może się zdarzyć, ale zawsze jest ostoja
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
r.19 Trudne chwile
Zostali rozlokowani w wielkim domu pod miastem. Musieli szybko przystosować się do nowych warunków, nauczyć się nowej tożsamości. Różnili się wyglądem zewnętrznym od Ziemian. Nie były to duże różnice, ale rzucające się w oczy. Mieli proste usta, sztwne włosy , nie mieli nosa, a raczej był, ale wklęsły. Wizażystka miała nad czym zastanawiać się. - Kobietom można usta poprawić szminką, ale mężczyznom nie domalują ust – powiedziała i usiadła zrezygnowana na kanapie. - Nad czym tak się zastanawiasz? – zapytała Ama - Chyba trzeba przeprowadzić operację ust i nosa. - Jeśli zmienisz nam kształt ust, to jak kiedyś wrócimy do siebie? - Ale tutaj jesteście przez to rozpoznawani. Widzisz mam inne usta niż wy. Na Ziemi każdy ma takie lub podobne do moich. Wy macie inne. Jeszcze jedna lub dwie osoby ujdą, ale was jest piątka i każdy ma takie. Nie myślicie, że po tym was rozpoznają wasi wrogowie? - Może król Mar nie sięga aż tutaj – powiedział Alan. - Nie wiadomo. - Co robimy Tal? - Nie wiem. - Może dokleimy wąsy. Zaczekajcie. Zobaczymy jak to wygląda. - Co to takiego? - Wąsy. - O rany tato, to ohyda. - Nie, to też niedobry pomysł. Trzech facetów nie może być z wąsami. - Dobrze mogę być z wąsami, ale nic więcej – powiedział Alan. - Jeszcze w takim razie mam dwóch do przerobienia. Poddaję się. - Nie możesz. Gdzie dzwonisz? - Hallo Lea możesz do nas dołączyć. Opadły mi ręce. Nie wiem co zrobić z ustami. - Dobrze Aniu. Za jakiś czas będę. Ściagnę Lidkę do pomocy Pracowała kiedyś w teatrze jako charakteryzatorka. Może ona coś poradzi. Tłumaczyłaś im, że muszą upodobnić się do nas. - A jak myślisz? - Nie było pytania. Przerwij na razie i zaczekaj. Muszę pojechać w jedno miejsce, a później z Lidką do was dołączę. Nie wypuszczaj ich tylko do miasta. Niech siedzą w domu. - Tal choć porozmawiasz z Leą. - Tal musicie być do nas bardziej podobni. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć. - Lea rozumiem, że nie możemy mieć pstrokatych włosów, bo rzucamy się w oczy, ale ust nie chcę zmienić. - Tal porozmawiamy jak przyjadę, a do tego czasu nie wychodźcie z domu. Może coś zaradzimy. Powiedz Ani, aby zaczęła farbowanie włosów. - Dobrze. Czekamy. - Na razie. - Masz jakieś problemy Lea? - Nie większe niż zwykle. Tato dzięki za herbatę. Muszę już jechać. - Dokąd jedziesz? - Muszę kupić parę rzeczy do domu i dla siebie. Pojadę na zakupy. - Nie możesz tego odłożyć? - Nie tato - Chcesz, żebym ci towarzyszył? - Nie, zostań w domu. Odpocznij. Niedawno wróciłeś. A tak naprawdę co powiedział Wielki Mistrz? - Że będzie dobrze. - To odpowiedź wymijająca. Nie chcesz mi powiedzieć. Dlaczego? - Jedź już. Masz rację, że jestem zmęczony, chociaż bardziej chyba znużony. - Wieczorem zadzwonię. Pa. - Uważaj na siebie moje drogie dziecko. - Tak tato. Wyszła na podwórko. Rozejrzała się. Miała wrażenie, że ktoś skrada się za parkanem. Uruchomiła silnik i zostawiła na biegu samochód. Podeszła do kamery i zobaczyła dwa cienie, skradające się za ogrodzeniem. Zawróciła. Weszła do domu. - Tato musisz uciekać. Ktoś jest za bramą i jest to raczej wróg niż przyjaciel. - Wezmę tylko parę rzeczy. - Nie ma czasu. Choć. Przeszli przez bibliotekę. Zeszli do piwnicy. Ukrytym wejściem przeszli do pokoju., gdzie wszystko było przygotowane na wypadek ucieczki. W rogu stała zapakowana walizeczka, a obok leżał nadajnik. Dalej stała lodówka z zapasem żywności. - Masz tutaj drugi dom. - Tak córeczko. Lata służby nauczyły mnie ostrożności i przezorności. Myślałem, że chociaż ty będziesz wiodła spokojniejsze życie, ale to były tylko mrzonki. Wybrałaś taką samą drogę jak kiedyś ja i nie mogłem cię odwieść od tego zamiaru. Nie umiałem. Dziadek powstrzymywał mnie, a ja ciebie, a i tak żaden z nas nie uchronił swojego dziecka przed przeznaczeniem. Już widać w naszej rodzinę tak być musi. - Nie było wyboru. Idziemy w jednej linii tato. Tylko ty masz więcej doświadczenia i mądrości niż ja. - Długo nie możemy tutaj zostać. Pójdziemy tunelem na wichrowe wzgórze. Mam tam ukryty samochód. - Jak myślisz kto to może być? - Zobacz na kamerze. - Czy to …? - Myślę, że to oni. Kiedy wracałem czułem, że od połowy drogi ktoś mi depcze po piętach. Nie ujawnił się wcześniej, ale czułem, że są od Konrada. - Co on ma do ciebie? - Służy w przeciwnym kierunku. - Ano tak. Bierz walizkę. Nie możesz tutaj wrócić. Wyjeżdżasz w góry. W chatce nad potokiem będziesz bezpieczniejszy. - Nie martw się. Wiesz, że zawsze mogę wejść do świata, gdzie wchodzą tylko nieliczni. - Wiem, ale i my tato nie możemy robić tego zbyt często. Musimy zmieniać nasz układ pierwiastków i …. - Dobrze. Nie panikuj. Znam zasady. Obiecaj, że nie wrócisz z powrotem i nie będziesz się niepotrzebnie narażać. - Nie, nie będę. Wyślę tam Edka z ekipą. Oni sobie z nimi poradzą. Lea odwiozła ojca na stację. Poczekała aż pociąg odjedzie i wróciła do domu. - Jestem nieposłuszna, ale nie mogę inaczej. Weszła od strony wichrowych wzgórz. Przeszła tunelem do schronu i czekała na swoich. Kiedy zobaczyła Edka wyszła z ukrycia. - Rączki do góry drodzy panowie. Co tutaj robicie? Jeden z nich rzucił się do ucieczki. - A dokad to pan zamierza iść? – zapytał Edek. - Gładko poszło. Lea, czy możesz wyjść? Musimy panom zastosować bardziej liberalne sposoby na rozwiazywanie języka – powiedział Karol. - Poradzicie sobie już sami. Spadam. Zamknijcie tylko drzwi za sobą. Jeśli dalej będą udawać niemowy to związać i wsadzić do lochu u Zygfryda. Tam szczury może przywołają ich do posłuszeństwa. - Dobrze Lea. Wsiadła do auta i odjechała. Wyjęła zdjęcie żony Tala i położyła na kolana. - Tak, to ta sama osoba. Może trochę zmieniona, ale to ona – pomyślała. Dojechała na miejsce. Rozejrzała się, czy jest sama. Włączyła nibulizator, na którym po chwili przeczytała napis: - Czysto. Droga wolna. Przed
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mesue
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…