Wróć do katalogu

Ratunku policja!

Krótki artykuł o mnie jako przestępcy i o tym jak działa polska policja.

Zoraj, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mało jest ludzi, którzy nie znają portretu polskiego milicjanta z lat PRL-u. No choćby z filmów Bareii, czy opowiadań starszych członków rodziny. To nie przesada. 20, 30 lat temu milicjant był kimś, miał władzę i był bezkarny. Co tam jakiś Kolombo, czy Kojak w porównaniu z naszym porucznikiem Jaszczukiem. Ten to skończył 7 klas szkoły podstawowej, technikum mechaniczne, nawet studiował na Uniwersytecie Marksistowsko - Leninowskim. Głowę miał pełną entuzjazmu i pięknych idei. Brzydził się łapówkami, szukał afer z pieniędzmi z drugiej strefy płatniczej i wierzył w amerykański zrzut stonki ziemniaczanej. A taki zwykły pałkowy, owszem z wykształceniem to mu daleko do porucznika, ale za to przeszedł wiele kursów ideologicznych, potrafi także nieźle przyrżnąć pała. Po prawie 50 latach świetności, MO ustąpiła nowej "kolumnie" - Policji. Czy wiele się zmieniło? Oczywiście! Już nie ma "Panie Władzo", ani "Obywatelu". Teraz nawet zwykły krawężnik musi mieć maturę i się uśmiechać. Nie ma kursów ideologicznych, ale za to są amerykańskie filmy z pościgami i policjantami działającymi na własną rękę. Tłuką oni na potęgę podejrzanych, plują, klną, a ich sześciostrzałowe rewolwery wypluwają jedenaście kulek. No ale zawsze wygrywają ze złem, a na końcu rąsia, rąsia, medal, tylko goździka brakuje. No i pieniędzy w policji jest tez mniej niż wcześniej. No a poza tym... nic się nie zmieniło. Mówi się wiele o korupcji, łapówkarstwie, pijaństwie, kradzieżach i aferach policyjnych. Ja niestety nie mam nic na ten temat do powiedzenia, ale chciałbym opisać coś czego byłem świadkiem, ba, nawet uczestnikiem. Wydano mi w sklepie monetę pięciozłotową. To nie był koniec zakupów, idę do drugiego sklepu płacę. Pani zza lady nie przyjmuje i mówi żebym ją sobie wymienił w banku. No trudno innych pieniędzy nie mam. Odchodzę z kwitkiem. Patrzę Bank PKO S.A., oglądam monetę, faktycznie dziwnie wygląda. Nie mam innych pieniędzy, ani czasu użerać się ze sprzedawcami, więc postanawiam wpaść do środka i wymienić zniszczoną monetę. Kobieta przy okienku ogląda dokładnie piątkę. Ups, okazuje się, że jest fałszywa. Nie mam dokumentów, wzywa policję. Jest około 15. Po pół godzinie są. Jeden młody, łysy, wygląda jak kibic Cracovi, drugi troszkę starszy ma obrączkę na palcu. Notują moje dane, oczywiście z błędem w wyrazie Jagielloński. Obserwuję co z tego wyniknie, w sumie to dobre doświadczenie, pierwszy kontakt ze stróżami prawa, naszymi obrońcami. Mija kolejne pół godziny, zabierają mnie i panią kasjerkę na wyjaśnienie do komisariatu. Wprowadzają mnie do środka, siedzę przy stole z moimi ochroniarzami i z nudów gawędzę. Jeden pokazuje i opowiada mi o swoim pistolecie, o problemach w policji i o historii komisariatu. Jest miło, jedyne co mnie zaczyna wkurwiać to "per Ty" i docinki na temat podrabiania pieniędzy. Mija 18 panowie kończą służbę, ale dziś nie pójdą do domu dopóki ktoś ważniejszy nie zajmie się mną. Zaczynają się denerwować i stają się mniej rozmowni. Szum, zamieszanie z góry komisariatu schodzi jakiś młody policjant, ubrany po cywilnemu, na torsie ma szelki operacyjne z kaburą, a w środku gnat. Jego twarz jest dziwna, wygląda na psychola, żuje gumę. Zabiera mnie na górę, zaczynają się przesłuchania. Pyta krótko treściwie, rzucając słowa jak karabin maszynowy. To chyba manewr zastraszenia, ale ja w sumie dobrze się bawię, przecież jestem niewinny, a za piątkę nic mi nie zrobią. Do pokoju wchodzi drugi, ma chyba odgrywać rolę dobrego gliny, zadaje te same pytanie, ale spokojnym, przyjacielskim głosem, brzmi to jak: "No stary powiedz...". Obydwóch bardzo interesują moje studia chemiczne. Nie uginam się nie przyznaję się. Ten Psychiczny zakłada mi kajdanki i jedziemy do mnie do domu na przeszukanie. Mam ręce spięte z tyłu. Wsiadam z trudem do poloneza. Siedzę wraz z "dobrym" i "złym". Ten sympatyczny proponuje złemu przepięcie kajdanek na przód i mówi do "złego", że mi dobrze patrzy z oczu. Psychol oburza się, mówi że on ma kurwa przeczucie i kurwa mi to dobrze patrzy z oczu, ale piątkami i obaj zaczynaj się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych