Reality Dream 0.1
Trochę zabawy słowem osadzonej w "poetyce" surrealizmu i współczesnej fizyki. Komentarze mile widziane.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szybował. Czy tylko siedział? Ot jedno z typowych „zmartwień” współczesnych intelektualistów, którzy po ukończeniu prestiżowych szkół wyższych nie znajdują konkretnej pracy. Tak więc unosił się na krześle-poduszkowcu próbując sklecić kolejne zdanie na temat fluktuacji zachodzących w zupie, jaką kiedyś był Wszechświat. Popijając kwarkowo-gluonowe, bardzo mocno zmieszane (ze względu na oddziaływanie silne) Martini z wódką, zastanawiał się nad kwestią narodzin czasoprzestrzeni u schyłku ery Plancka. Poprawił czułość czujnika grawitacji w swoim fotelu i jego funkcja falowa przybrała znacznie bardziej sympatyczny kształt. Kwestia nielokalności lokalnej przestrzeni, która jeszcze się do końca nie wyłoniła w połączeniu z psychodeliczno-progresywnym cello rockiem sprawiła, że zamiast swojego monitora zobaczył scenerię z obrazu Dali. Między Wielkim Wybuchem (czasem zastępowanym bogiem) a prawdą istniało niezerowe prawdopodobieństwo, że za ten nagły napad surrealizmu bardziej odpowiedzialne było rozcieńczone roztworem spirytusu Martini. Wpływ na to mógł mieć również fakt, że drink nie był wstrząśnięty. Nie wgłębiając się w te filozoficzne dywagacje przypominające rozterki jednego z najlepszych agentów Jej Królewskiej Mości, nałożył płaszcz i wyszedł w celu osiągnięcia równowagi termodynamicznej z otoczeniem.
Supermasywna czarna dziura wciągnęła go na parkiet. Wszak to jeden z jego ulubionych utworów. Użył receptorów bodźców wizualnych w celu znalezienia potencjalnej ofiary. Nie musiał szukać długo. Nie sposób było przeoczyć wirującej supernowej. Wijąca się w rytm czarnej dziury ognistowłosa piękność o oczach, które ciężko opisać za pomocą diagramu Hertzsprunga-Russela, zdecydowanie przykuwała wzrok. Ciężko stwierdzić, która z fundamentalnych sił przyrody była za to odpowiedzialna, ale czas w jej otoczeniu zdawał się nie płynąć. A być może tylko zataczał
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vigl
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…