Reminescencje przeciętnego człowieka
832 słowa, które może zadziwią Ciebie? Krótka historia, jakich wiele się dzieje w umyśle mym skołatanym.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Huk, budzik nie chce się wyłączyć. Piąta trzydzieści, wschód się zbliża. Szybki prysznic, płatki na śniadanie. Kolejny dzień, kolejny problem. Punkt ósma nadchodzi. Czas do pracy. Dziewięć godzin mordęgi z przerwą trwającą ok 20 min, w czasie której nic pożądnego nie miałem okazji zjeść a już musiałem do kieratu wracać. Ostatni dzien harówki w tym tygodniu. Piątkowa tradycja nakazywała by pojechac do baru za miastem na specjał i gorącą czekoladę. Obslugiwała mnie ta sama piekna, mulatka z gustownym warkoczem. Mówiła dobrze po angielsku, ale z tym swoim słodkim francuskim akcentem. Jak zwykle przy skladaniu zamowienia, usmiechnęła sie do mnie, odwzajemniłem. Za każdym razem gdy byłem w “Marc's Dinner”, nie mogłem od tego bóstwa oderwać oczu. Pochylając sie nad talerzem starałem się nie przestawać na nią patrzeć. Taki mój mały fetysz. Już miałem wychodzic, aż zauważyłem nagle, że pojawil się na blacie duży, niebieski kielich na którym byla karteczka, o treści: “Wrzuć karteczkę ze swoim adresem a być może wygrasz nagrodę”. Dla mnie najlepszą nagrodą byłby, numer “gorącej czekoladki”... te chimeryczne myśli zbytnio mnie zjadały. No cóż, mimo wszytko wrzuciłem moją wizytowkę do pojemniczka z cichą nadzieją w sercu. Wsiadłem do samochodu, włączyłem radio Jam FM i powolną jazdą, udałem się w drogę powrotną. Wetknąłem kluczyki do zamka w drzwiach, otworzylem swoją jamę. Był w niej straszny nieporządek. Wszedzie walały sie brudne ciuchy, nieumyte naczynia, puste pudelka po pizzy i chinszczyźne. Ot co, typowa jaskinia kawalera. Wykąpany, w bokserki odziany już kladłem sie do łóżka, a w ciągu sekundy dzielącej mnie od zmiany pozycji ze stojącej na leżącą, usłyszałem dzwonek swojej komórki, wygrzebałem ją spod sterty ciuchów wszelkiej maści. Ujrzałem nieznany mi numer. Odebralem i od niechcenia powiedziałem “Słucham”, do moich uszu dobiegła znajoma formuła “Poproszę specjał i gorącą czekoladę”, dech mi zaparło. Moja czekoladka przedstawiła się, na imie jej było Blanche. Na wstępie, bez ogródek powiedziała mi, że nigdy tego nie robiła, pierwszy raz zadzwoniła do chłopaka. Doceniłem ten zaszczyt odpowiednim komentarzem. Rozmowa się rozkręciła, ona ją prowadziła. Po ok 10 minutach zaproponowała spotkanie. Przystałem. Nieziszczalne myśli zmienily miejsce pobytu, z najglębszych czeluści mego umysłu na świat zewnętrzny, rzeczywisty. Umówiliśmy sie na niedzielę, w parku, przy altance koło godziny osiemnastej. Wbrew moim przeczuciom te 12 minut bez snu było wartych poświęcenia. Obrót mego życia o 180° wreszcie się dokonał. Cała sobotę chodziłem 30 cm ponad chodnikami i mieszkania płytkami. Nabrałem motywacji, napadło mnie coś żeby odgruzować moją posiadlość. Stała się niesłychanie przestronna. Umyłem podłogi, okna, lodowkę. Domek jakby nie był mój. Te motylki w brzuchu robiły
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil banan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…