Wróć do katalogu

,,Revenge of the Gods’’ Rozdział 1

Młoda dziewczyna, wyrusza wraz z przyjaciółmi w góry. Nie spodziewa się jak ten wyjazd diametralnie zmieni jej życie.

Angii123, opublikowano , 20 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 1. ,,Nieszczęścia chodzą parami’’

-Mike, nie wchodź tam! A jeśli tam są jakieś pełzaki?! Zejdź wreszcie to wcale nie jest zabawne!- jednak mimo coraz głośniejszych krzyków Stelli, chłopak zadowolony z siebie wspinał się coraz wyżej. –Mike, jeśli zaraz nie zejdziesz z tych skał to przysięgam, że już nigdy w życiu się do ciebie nie odezwę! –Stella protestowała coraz głośniej, wściekała się na niego, ponieważ jak zwykle nie chciał jej słuchać. Angii wiedziała, że nawet gdyby Stella zagroziła mu, że strzeli do niego z działa, wciąż wspinał by się dalej. Mike był wysportowanym i lekkomyślnym szesnastolatkiem, o krótkich brązowych włosach i jasnej cerze, przeważnie ubierał się w dresowe spodnie i luźne bluzy. Dziś miał na sobie krótkie spodenki i koszulkę, oraz czapkę z daszkiem, z którą się nie rozstawał. Angii bardzo go lubiła chociaż czasami wyprowadzał ją z równowagi, tak jak zresztą wszystkich. Stella, dziewczyna Mikea, była jej najlepszą przyjaciółką. Znały się od pierwszej klasy podstawówki i razem uczęszczały na lekcje pianina, co niezbyt im się podobało, bo nienawidziły Pani Hanny, która uczyła ich gry na instrumencie. W domu pani Hanny zawsze pachniało karmą dla kotołaków i pleśnią, a ich nauczycielka wciąż krzyczała im nad uchem: ,, Wy niewykształcone dzieci! Nie macie pojęcia czym jest sztuka! Powinniście się wstydzić!’’. O tak pani Hanna była denerwującą kobietą. Stella była bardzo inteligentna i zawsze działała rozważnie, miała krótkie blond włosy z czerwonymi pasemkami i ciemne oczy. Tego lata, jednego z najgorętszych w historii Shantelli, Angii i jej najlepsi przyjaciele Mike, Stella, Richard i Josh wybrali się na wycieczkę po górach. Ojciec pożyczył jej samochód dzięki czemu mogli pojechać w góry srebrną terenówką, w której była klimatyzacja. Właśnie dlatego wybrali taki środek transportu, w samochodzie było im przyjemnie chłodno i nie musieli męczyć się chodzeniem na piechotę. Góry Ślepe , do których przyjechali były głównym celem wszystkich miłośników turystyki w Shantelli, przez co trudno im było wymijać wszystkich turystów na drodze. Widoki były wspaniałe, wszystkie szczyty były zielone od porastających je drzew. Częstym widokiem były też niewielkie wodospady i stawy. Woda była naprawdę czysta, można było zobaczyć dno nawet jeśli było bardzo głęboko. W stawach pływały niewielkie ryby, a na ich powierzchni przeróżne rośliny wodne. Góry te szczyciły się też bogatą fauną, najczęściej widywane były ptaki drapieżne takie jak orły. Pierwszego dnia wycieczki o mało nie trafili w dzika przechodzącego ścieżką dla turystów. Pogoda w tym tygodniu bardzo dopisywała, wysokie temperatury i mała wilgotność sprzyjały wszystkim. Węże i jaszczurki wygrzewające się w słońcu można było zobaczyć praktycznie wszędzie. Angii i jej przyjaciele zatrzymali się nad niewielkim strumieniem, żeby rozprostować nogi i coś zjeść. Na nieszczęście Stelli była tam wielka półka skalna, idealna do wspinaczki, na którą teraz wdrapywał się jej chłopak. –Nie denerwuj się, nic mi nie będzie, pełzaki nie wchodzą na takie wysokości –po czym wdrapał się na samą górę i pomachał do Stelli. Chciał ją jeszcze trochę podenerwować, dziś bardzo dopisywał mu humor. Dziewczyna wychodziła z siebie żeby uświadomić mu by zszedł na dół. Bała się, że może zrobić sobie coś poważnego, albo zginąć. Półka wyglądała na naprawdę wysoką, a ściany były obrośnięte mchem przez co w niektórych miejscach łatwo się było poślizgnąć –Daj mu spokój i tak już wlazł, jak się połamie to może wreszcie dojdzie do niego żeby nie wchodzić tam gdzie nie powinien.-Stella westchnęła i usiadła obok swojej przyjaciółki na kocu obok jednego z większych dębów zapewniających cień.-Ale Angii ja już nie umiem mu nic wytłumaczyć robi co mu się podoba. Czasami mam wrażenie, że on to robi specjalnie.- Wyjęła sobie garść chrupek z paczki, którą Angii przyniosła z samochodu i jadła w duchu licząc, że Mike nie zrobi sobie nic poważnego. Przez panujące gorąco obie dziewczyny miały krótkie sportowe spodenki i koszulki na ramiączka. Angii nie była wysoka, raczej średniego wzrostu. Miała długie, proste blond włosy i niebieskie oczy. Rich i Josh, oglądali ryby pływające w strumieniu, robili im zdjęcia i starali się złapać jedną z nich do kubka po jogurcie. Angii zaczęła sobie wyobrażać co by powiedział jej ojciec ,gdyby tak jak Mike próbowała wejść na samą górę. Prawdopodobnie wysłał by Mrok, aby ta zniosła ją na dół. Bał by się o nią jak Stella o Mikea. Mrok była horiatem jej ojca. Miała dwa ogromne, czarne, błoniaste skrzydła, rzędy kłów zamiast zębów, potężne kopyta, gęstą czarną sierść, ogon jak u smoka z ostrymi jak brzytwa kolcami i czerwone przeszywające oczy. Była jedynym horiatem jakiego ona i jej przyjaciele znali, który umiał ziać ogniem. Gdy Mrok szła wypalała w ziemi odciski kopyt. Dlatego też jej ojciec kazał wykonać dużo kamiennych ścieżek wokół domu, żeby nie niszczyła trawników. Jej wygląd przerażał prawie każdego, była chyba najstraszniejszym horiatem jakiego Angii w życiu widziała. Jednak nie bała się jej, znała ją od zawsze, odkąd była małą dziewczynką. Tak właściwie nie bała się jej nigdy. Czemu ? Nawet ona tego nie wiedziała. Z głębokiego rozmyślania wyrwał ją krzyk Stelli.– MÓWIŁAM ŻE TAK BĘDZIE! Ty nigdy nie słuchasz co ja do ciebie mówię! POMÓŻCIE MU! Mike dlaczego ty zawsze najpierw robisz potem myślisz! -Mike leżał na trawie z dziwnie wykrzywioną nogą, nawet nie zauważyła, kiedy poślizgną się na skale i spadł na dół. Stella panikowała i krzyczała na wszystkich, żeby jej pomogli zanieść chłopaka do terenówki. Rich i Josh szybko zostawili kubek, do którego właśnie udało im się złowić małą rybkę i pobiegli w stronę Mikea. Angii wyjęła słuchawkę z ucha i odłożyła Mp3 na koc, po czym ruszyła w stronę reszty przyjaciół. Mike zwijał się z bólu i przeklinał na wszystko co się da, a zwłaszcza na skałę i mech, chodź chyba przyroda nie była temu winna. Rich złapał go za obie ręce, Josh za jedną nogę, a Angii ostrożnie podtrzymywała drugą, złamaną. Stella była nawigatorem i mówiła gdzie mają się kierować, oraz ostrzegała przed nierównościami terenu. Rzucała Mikeowi wściekłe spojrzenia, ale w duchu martwiła się o niego i chciała jak najszybciej zabrać go do szpitala. Kiedy już zdołali donieść go do samochodu i zapakować na tylne siedzenie, wrócili nad strumień, żeby zebrać rzeczy zostawione podczas ratowania Mikea z opresji. Angii poszła pod wielki dąb, najbliżej strumienia, gdzie siedziała wcześniej ze Stellą. Zwinęła koc w rulon i zabrała resztkę chipsów i Mp3. Mimo, że martwiła się o Mikea i tak sądziła, że ma za swoje. Mógł nie denerwować Stelli i nie zachowywać się jak mały, rozwydrzony chłopiec. Odwróciła się i zrobiła dwa kroki, kiedy usłyszała cichy szelest. Spojrzała na zarośla obok drzewa. Szelest znów się powtórzył, po nim nastąpił kolejny jeszcze bliżej. Angii patrzyła wciąż na krzaki naprzeciwko niej- Bardzo śmieszne Rich naprawdę, nie masz co robić.?- Ale nikt jej nie odpowiedział, co więcej usłyszała właśnie Richa, jak w tej właśnie chwili rozmawia ze Stellą, gdzieś obok samochodu. - Ej kto tam jest !?- bała się co może czaić się w zaroślach. Po Górach Ślepych nie chodziły tylko małe niegroźne zwierzątka czy niedźwiedzie, było tu też wiele odmian potworów, a Angii przechodziły ciarki na plecach gdy wyobrażała sobie co zaraz może się tam pojawić. Odeszła trzy kroki w tył nie spuszczając wzroku z miejsca gdzie teraz szelest był coraz silniejszy. Do tego doszedł jeszcze trzask łamanych gałęzi i cichy syk. Z krzaków naprzeciw niej wychynął ogromny wężowy łeb. Na jego czubku znajdowały się dwa zakręcone rogi. Spojrzał na dziewczynę, zasyczał i rozwarł paszczę ukazując sześć rzędów ostrych jak brzytwa kłów jadowych. Czarno białe łuski potwora mieniły się w słońcu. Pełzak swoim rozmiarem przypominał dużą szopę na narzędzia, albo terenówkę. Na razie jednak nie atakował, tylko się przyglądał. Angii, nie mogła z siebie wydusić ani jednego słowa, patrzyła wciąż w oczy potwora. Przeszył ją strach, bała się o swoje życie, które pełzak mógł zakończyć jednym ruchem. Włosy jeżyły jej się na głowie, a po plecach przechodziły ciarki. Nie mogła jednak uciekać, bo wtedy potwór na pewno by ją zaatakował. Modliła się do dawnych bogów, by tylko żadne z jej przyjaciół nie przybiegło jej przypadkiem na ratunek, bo skończyło by się to tragicznie dla wszystkich. Starała się z całych sił zachować względny spokój i stać nieruchomo. Póki co stwór był spokojny. Po ciągnącej się w nieskończoność chwili zdecydował, że jednak znajdzie inną ofiarę. Z tą nie jest tak zabawnie, ona przed nim nie ucieka. Już odwracał łeb, kiedy Angii usłyszała krzyk Stelli. Modły nie zostały wysłuchane. Josh podbiegł do stojącej bez ruchu dziewczyny i pociągną ją w stronę terenówki, z dala od potwora. Jednak był to poważny błąd, bo tak ja przewidziała Angii pełzak zaatakował. Sześć rzędów ostrych jak sztylety kłów, kłapnęło nad głową dziewczyny, która wykonała unik ratując się przed morderczym ugryzieniem. Strach sprawiał, że biegła tak szybko jak nigdy, nawet nie czując zmęczenia, a trzeba przyznać, że nienawidziła biegać. Josh biegł zaraz obok, ogarnięty paniką nie zwracał nawet uwagi gdzie biegnie, zdał się na przyjaciółkę. Rich podsadził szybko Stelle na gałąź wysokiego drzewa, a ta weszła na wyższe partie gałęzi. Mike nie wybaczył by im wszystkim gdyby jego dziewczynie się coś stało. Stella wiedziała, że nie pomoże przyjaciołom a tylko będzie przeszkadzać. Rich za to starał się szybko wymyśleć sposób na pomoc w starciu z pełzakiem. Angii starała się nie wbiegać między drzewa bo pełzak i tak by ich znalazł, ale nagle znalazła promyk nadziei. Przy strumieniu znajdowała

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych