Rewolwer
Trudna historia rodzinna....
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mary Anne siedziała jak zwykle w swym ulubionym fotelu, z laptopem na kolanach. Postukiwała rytmicznie w klawiaturę w równych odstępach czasu przeznaczonych na namysł. Chwile zadumy nad kolejnymi słowami bohaterki powieści, o dość osobliwym tytule, skonstatowała Mary Anne. „Po zmroku w Toskanii”. Już widziała oczyma wyobraźni te komentarze na łamach prasy, o niezaprzeczalnych wątkach autobiograficznych, przesadnym sentymentalizmie wobec zaginionej córki. Tóż do absurd, wycedziła zza zaciśniętych zębów. Pisała teraz o nadziei. Rozprawiała o poszlakach, migotliwych tropach oraz złudzeniach. Na nowo przeżywała tragedię, tym razem jednak z dystansem obawiającym się rozdrapaniem prawie zagojonej rany. Jakież to dziwne i obce zarazem, pomyślała, jednocześnie cały czas postukując palcami w klawiaturę. Piszę o sobie, piszę o niej, o mojej Susanne, ale tym samym, kto inny wypowiada słowa, kto inny rozpacza, szuka, przeżywa moje życie. A wszystko to okraszone nadobnymi uczuciami, godnymi politowania dla autopsyjnej matki. Jaki ten świat jest dziwny. Stwierdziwszy to westchnęła. Gertruda z oczekiwaną pokorą i uniżeniem podała poproszoną herbatę. Z odrobiną mleka i herbatnikiem na talerzyku. Posłuszna i wierna Gertruda. Tylko na niej mogła polegać w pełni. Ostatnio nawet poprosiła ją o pomoc przy „zmroku” pytając o jej własne uczucia, na co służąca się rozpłakała. Dopiero po dłuższym czasie, gdy zapewnienia i błagania o zachowanie spokoju, kierowane przez Mary Anne, starczyły, Gertruda jęła opowiadać o swym krwawiącym, złamanym sercu, niepokoju, bólu. Przecież waćpanna była taka niewinna, wyjaśniała w spazmach. Okropny, okropny los spotkał nas wszystkich. I rzucana szlochem znów rozpłakała się, tym razem na dobre. Mary Anne, wspominając to, uświadomiła sobie pewną ważką, jakby się mogło dla niej wydawać, kwestię. Od owej tragedii nie uroniła ni kropli łzy. Mogłaby przysiąc, iż nie jest zdolna do okazywania uczć, gdyby nie przenikliwy krzyk serca wspominającego Susanne. Gdyż odrzuciła logikę. W swej pamięci zachowała jedynie obrazy podrzucane przez melancholijność, powodowaną zrozumiałym matczynym instynktem. Żyła niesiona na ramionach uczuć i rannego właśnie serca. Zorientowawszy się, że przestała pisać, zapatrzona w widok za oknem (prowadzącej w dół ku horyzontowi linii, zbiegającej się z zielenią trawy i bladym błękitem nieba), wróciła do książki skruszona, ponieważ miała wrażenie, jakby zaniedbywała swój obowiązek spisywania historii. Wychyliła filiżankę herbaty. Była w sam raz. Opuszczając wzrok, z naczyniem w pół drogi, zobaczyła przez szybę sunącego, czarnego Mercedesa – tak, miała dobry wzrok – wzbijającego za sobą tumany kurzu. Wyglądał jak karawana. Tym bardziej zaskakującą czyniło wizytę fakt, iż Mary Anne nikogo się nie spodziewała, nie na jej odludziu, gdzie miała pracować nad swoją nową, niewątpliwie najbardziej osobistą, powieścią. Musiał być to, zatem ktoś ważny, lub przewidywana wiadomość posiadała status niecierpiącej zwłoki. Usłyszała charakterystyczny chrzęst opon na żwirze. Podjazd stał się prawie niewidoczny. Gertruda niemal w pośpiechu poruszyła się w kierunku drzwi frontowych. - Czy kogoś oczekujesz, moja droga? – zapytała z niecierpliwością w tonie głosu Mary Anne. - Nie, pani, bynajmniej. Mary Anne nawet nie próbowała ukryć zdziwienia, a raczej zniesmaczeni faktem najścia. Może wynikało to z jej stanowczej postawy, doświadczonej przez lata i doznane wydarzenia, bądź z cynizmu wypracowanego pod ukryciem poczytnej pisarki. Chyba jedno i drugie. Uniosła nieznacznie brwi i zerknęła oskarżycielsko na Gertrudę. Ta, zmieszana, opuściła wzrok, uprzednio lekko wzruszając ramionami. Wychynąwszy za firanę obie zobaczyły wysiadającą z pojazdu postać. Kobietę. Ubrana w czarną, jak noc długą suknię z koronkami u spodu, kapelusz oraz przysłaniającą twarz woalkę, delikatną i cenną – najpewniej – torebkę boku, nieznajoma jawiła się niczym nieposkromiona i nieodgadniona tajemnica. Mary Anne dostrzegła, że owa famme fatalne odprawiła, prawdopodobnie szofera, ponieważ ten posłusznie ukłonił się i zamknąwszy za damą drzwi wsiadł z powrotem do auta. Głowę Mary Anne zaprzątały przeróżne myśli. Niektóre poważne, demoniczne, inne misterne i zagadkowe w swej naturze. Wszystkie skupiały się wokół kobiety z samochodu. Kim jest? Jaki ma powód wizyty tutaj? Jaki ma cel? Czy czegoś żąda? Co może być aż tak ważne, by niepokoić jej samotnię? W sieni całego domu rozległ się dźwięk dzwonka. Nie był to natarczywy sygnał, lecz jedno, krótkie, jakby przyjacielskie naciśnięcie. Gertruda popatrzyła się swoimi wielkimi kasztanowymi oczyma na panią. Mary Anne zaledwie skinęła głową. Służąca podeszła, więc do drzwi i pewnie je otworzyła, w zapraszającym geście. Nie zdołała ukryć natomiast drżenia rąk. Tajemnicza postać stała, ze spuszczonym wzrokiem, dopiero, gdy Gertruda powitała ją, ta podniosła wolno woalkę. Cisza wypełniła salon. Tylko serca biły w każdej piersi. Mary Anne zsunęła niepewnie okulary. Gertruda opadła na kanapę i ukryła twarz w dłoniach. - Witaj mamo – zabrzmiał słodki głos Susanne.
Służąca zanosiła modły i podziękowania do Boga. Nie skrępowana towarzystwem Susanne na przemian płakała i unosiła ręce ku niebiosom w błagalnym ruchu. Niegdyś zaginiona córka tuliła się w objęciach matki, szepcząc jej jak bardzo ją kocha, że nigdy o niej nie zapomniała. Mary Anne gładziła włosy i twarz ukochanej w oniemieniu.
Kiedy już powierzchnie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil SQNX
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…