Robert
opowiadanie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Roberta poznałam w pracy. Był starszy stażem jak i wiekiem. Wprowadzał mnie w pracę, w obowiązki. Cały dział dobrze mnie przyjął, ale to z Robertem siedziałam w pokoju i z nim miałam największy kontakt. Zaproponowałam po pierwszym tygodniu wspólnej pracy wyjście na drinka. Wszyscy ochoczo się zgodzili. W piątek wieczorem umówiliśmy się w pubie. Było wesoło. Niektórych, jak Roberta zobaczyłam pierwszy raz w luźnym ubraniu a nie marynarce i koszuli. Wyglądał jeszcze bardziej pociągająco. Bluzka opinała jego mięśnie, ukazywała jego wysportowaną sylwetkę. Wypiłam 2 piwa i zakręciło mi się w głowie. Muszę wyjść, zaraz wracam- powiedziałam w pewnym momencie i ulotniłam się. Starałam się iść prostym krokiem, co nie było wcale proste w wykonaniu. Wyszłam z lokalu i siadłam na murku. Czułam jak w głowie mi szumi alkohol, mdli mnie. Po kilku minutach siedzenia wyszedł Robert z kurtką w ręcę. Okrył mnie nią i zapytał czy wszystko w porządku. Jak widać chyba nie. Moja głowa mówi że dość – uśmiechnęłam się lekko. Trochę głupio mi było, po 2 piwach się wstawić i to jeszcze na 1 imprezie. Wcale nie wyglądasz jakbyś się wstawiła. Weź herbatę i posiedź jeszcze chwile, powinno Ci przejść- uspokajał Robert. Weszliśmy do lokalu. Rzeczywiście w niedługim czasie mi przeszło. Późnym wieczorem zebraliśmy się do domów. Gdy zaczął się temat taksówek i gdzie kto jedzie okazało się że mieszkamy z Robertem niedaleko siebie. Wsiedliśmy w jedną taksówkę. Było wesoło, Robert lekko się wstawił, sypał dowcipami jak z rękawa. W wesołej atmosferze zakończyliśmy ten imprezowy wieczór. Kolejne miesiące mijały w zmiennej atmosferze. Czasami się sprzeczaliśmy, czasem sypaliśmy różnymi aluzjami w swoją stronę. Nadeszła wiosna. Postanowiłam zapisać się na siłownię, żeby zrzucić parę kilo. Niedaleko mnie powstał nowy obiekt sportowy. Basen, siłownia, sauna, bieżnia, po prostu wszystko co człowiekowi może być przydatne. Chodziłam raz, dwa razy w tygodniu. Pewnego dnia gdy byłam na basenie otrzymałam smsa:” Nie wiedziałem że tak seksownie wyglądasz w stroju kąpielowym”. Na leżaku miałam telefon, więc dźwięk przychodzącej wiadomości usłyszałam bez problemu. Po kilku minutach wyszłam z basenu i odczytałam wiadomość. Uśmiechnęłam się, ale nie wiedziałam od kogo ona przyszła. Zadzwoniłam pod ten nr ale nie odezwał się nikt. Co kilka godzin próbowałam się dodzwonić do tego kogoś, ale nigdy nie odbierał. Na siłowni poznałam człowieka odpowiedzialnego za treningi personalne. Zapisałam się. 2 razy w tygodniu z nim ćwiczyłam. Pewnego dnia, gdy wykonywałam ćwiczenia na piłce, byłam odwrócona tyłem do wejścia usłyszałam głos: hej Paweł, no wiesz, w takiej pozycji, i tak panią wykorzystujesz, nie ładnie. Obydwoje się zaczęli śmiać. Odwróciłam się i zobaczyłam...Roberta. Osz Ty ! A co, zazdrościsz koledze ? - próbowałam być złośliwa. Generalnie tak, choć wolałbym Cię bez ubrania- z szyderczym uśmiechem powiedział. Wszyscy w trójkę zaczęliśmy się śmiać. Jednak Robert chyba nie przypuszczał że tym samym wygadał się. To on był nadawcą smsa na basenie. Trening niedługo potem zakończyliśmy. To już wiedziałam gdzie trenuje i czemu zawdzięcza swoją sylwetkę. Wychodząc z siłowni zauważyłam go biegającego na bieżni. Podeszłam do niego i zapytałam: To nie łaska pobiegać na powietrzu? - oczywiście był to żart, ale byłam ciekawa odpowiedzi. Sam nie będę biegał – odparł, zmniejszając szybkość biegu. Możemy razem spróbować- odparłam uśmiechając się. Jak najbardziej ale muszę wymyślić jakiś zakład bo tak bez zakładu biec nie będę- odparł żartobliwie. Prychnęłam i odparłam że jesteś jak każdy facet, nic bezinteresownie nie zrobisz. I poszłam. Następnego dnia zadzwonił do mnie. Za ile będziesz gotowa?- powiedział, bez żadnego przywitania, tylko od razu z grubej rury. Za 20 min- odparłam również bez żadnego cześć. To pod moim blokiem za 25 min- i rozłączył się Ubrałam się w dres, wzięłam wodę, klucze od domu, telefon i pobiegłam. Gdy byłam pod jego blokiem, zadzwoniłam do niego z zapytaniem czy mogę zostawić telefon i klucze. Wpuścił mnie. Nie wiedzialam jak mieszka, z kim, czy ma kogoś. Trochę się bałam wchodząc na 2 piętro. Otworzył mi z uśmiechem na twarzy, wpuścił do środka. Fiu, fiu nie wiedziałam że z Ciebie taki czyścioszek- powiedziałam z naturalnym zachwytem. Wszystko poukładane, nigdzie kurzu, a do tego zapach jakiegoś obiadu. Co gotujesz?- zapytałam wchodząc do kuchni Obiad dla nas, po bieganiu- odparł prawie szeptem dotykając mojego ucha. Nie wiedziałam że stoi tak blisko mnie, z tyłu. Serce szybciej zabiło. Jakbym wiedziała że po bieganiu u Ciebie zostaje na obiad to bym wzięła ubranie na przebranie- próbowałam być zła. Mówiłem Ci że wolę Cię bez ubrania. Choć, idziemy biegać- powiedział to tak szybko, żebym zapomniała o czym była pierwsza część zdania. Wyszliśmy jakby tego zdania nie było. Zanim zaczęliśmy biegać zapytałam o zakład. Ustali się w zależności kto wygra- uśmiechnął się i zaczął biec. Przez jakiś czas biegliśmy równo, lecz w chwili gdy zmienił tempo, nie było już tak kolorowo. Dostałam kolki, więc musiałam iść a nie biec. Zauważył to, zatrzymał się i zapytał co się stało Jakbyś nie zmieniał tempa to by się nic nie stało – żachnęłam się. Zauważyłam jego uśmiech, zwycięzcy. Po chwili odzyskałam tempo i biegliśmy dalej. Jednak nie byłam w tak dobrej kondycji jak on. Dobra, wygrałeś, nie mam siły- wydusiłam ledwo siadając na pobliskiej ławce. I tak dobra z Ciebie zawodniczka – pochwalił klepiąc po ramieniu. Siadł koło mnie. Na jego czole widniało kilka kropel potu, ja byłam nim zlana. Choć, wracamy – po kilku minutach odpoczynku zdecydował. Wracaliśmy idąc. Nie miałam sił biec. Po ok 20 min byliśmy pod jego blokiem. Gdy dotarliśmy do niego, powiedziałam że koniecznie muszę wziąć prysznic bo śmierdzę. Nie czuje- udawał że mnie wącha, ale jak sobie życzysz, zapraszam do wspólnej kąpieli. Nie wiedziałam co powiedzieć. Fakt, podniecała mnie myśl o jego nagim ciele, ale przecież.... Wolałabym sama – odparłam. Przełknęłam głęboko ślinę. Łazienka na lewo- powiedział dość oschle. Skierowałam się w jej kierunku. Prysznic otrzeźwił mnie, zmył pot. Wychodząc spod prysznica, zauważyłam...brak ręcznika. Koło umywalki był jeden, mały. Robert?- delikatnie go zawołałam otwierając drzwi od łazienki. Tak? - wychylił się z kuchni Ooo, takiego widoku to się nie spodziewałem..- z wrażenia oczy mu się powiększyły. Kilka sekund staliśmy jak zahipnotyzowani. Patrzył się na mnie z uśmiechem. Masz może większy ręcznik?- zapytałam w końcu Ale ten jest w sam raz...- powiedział, ale po mojej minie zauważył że chyba nie jest w sam raz. Poszedł do pokoju i po kilku sekundach wrócił z większym ręcznikiem. Ale ten naprawdę jest dobry- powtórzył mi dając mi większy. Niemożliwy jesteś- mruknęłam do niego i schowałam się w łazience. Wysuszyłam się i ubrałam. Gdy wyszłam, Robert krzyknął że obiad na stole. Zjadłam z nieudawaną ochotą. Było pyszne, co mu zresztą powiedziałam. Cieszył się że mi smakowało. Może wina? Zaproponował w połowie obiadu Jak tak bardzo chcesz mnie wykorzystać to wino jest odpowiednim trunkiem- żartobliwie odpowiedziałam. Przejrzałaś mnie, chce Cię wykorzystać, więc otwieram wino- powiedziawszy to wstał z sofy i poszedł otwierać wino. Myślałam że odbierze to na żarty, a ja mówiłam poważnie o tym winie... Po chwili przyniósł kieliszki i wino. Wypiliśmy jeden do obiadu, włączyliśmy radio i piliśmy kolejny. To za ile kieliszków mogę cię wykorzystać?- zapytał niby żartem, ale wiedzieliśmy obydwoje że pyta poważnie. W tle można było wyczuć pytanie czy w ogóle chcę... Nalej kolejny, a ja pójdę do wc w między czasie- powiedziałam cicho i ulotniłam się. Wpadłam na pomysł. Tak mu się podobałam w tym ręczniku, to pokaże mu się znowu w nim. Rozebrałam się i wyszłam w ręczniku. Nie usłyszał mnie, nalewał wino. Podeszłam go od tyłu. Objęłam go a moje ręce krążyły po jego koszulce. Odłożył wino, złapał moje ręce i odwrócił się. Widziałam świecące jego oczy na mój widok, uśmiech nie schodził z jego twarzy. Zaczęliśmy się całować. Delikatnie, nieśmiało. W pewnym momencie poczułam że ręcznik mi się zsuwa. Próbowałam go podciągnąć, ale chwycił obydwie moje ręce. Widział że ręcznik zaraz spadnie. Przestałam go całować i cicho powiedziałam: Wiesz że on zaraz się zsunie. Chciałabym go podciągnąć.. Wiem, i nie dam Ci go podciągnąć. To niesprawiedliwe, ja jestem prawie naga- chciałam coś powiedzieć ale w tym momencie ręcznik spadł na ziemię.. Już naga- zaśmiał się. Tak, naga a Ty cały w ubraniu, to jest niesprawiedliwe ! - próbowałam być zła. Nie zareagował, tylko zaczął mnie całować. Namiętniej, mocniej, czulej... Moje ręce powędrowały pod jego bluzkę..Poczułam jaki jest gorący..czułam napięte jego mięśnie. Widziałam po jego twarzy że to lubi, że podoba mu się to co robię... Jesteś za wysoki, nie dosięgam tam gdzie bym chciała- wydusiłam w przerwie między pocałunkami. Po kilku sekundach byliśmy na sofie. Chciał żebym ja się położyła. Może później, na razie chce Ciebie popodziwiać- uśmiechnęłam się całując go w usta.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lubie_misie
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…