Rodzinna tradycja
Irracjonalny strach przed nocną wizytą zmarłej matki.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rynna zastukała. Obudził się i sięgnął po komórkę leżąca przy łóżku by sprawdzić czas. Sześć minut po północy. Dokładnie osiem godzin temu pochował matkę. Po chwili znów usłyszał stukot jakby ktoś rzucał orzechami o blachę rynny. Zamarł na chwilę, wstrzymał oddech, ścisnął za rogi pierzyny. Za oknem szumiało, zdał sobie sprawę że to deszcz, siarczysta ulewa ścina kroplami po szybach. Odłożył komórkę i przyłożył z powrotem głowę do poduszki. Kiedy zamknął oczy zobaczył swoją matkę leżącą w trumnie. Czuwał przy niej i wpatrywał w jej bladą, pomarszczoną twarz. Usta miała ściśnięte, ściśnięte tak, jak wtedy gdy się na niego złościła. Zawsze kiedy patrzył na ludzkie zwłoki miał wrażenie, że wcale nie są martwe, że siła jego spojrzenia sprawi, że za chwilę się wybudzą, patrząc na wszystkich dookoła zdziwionym wzrokiem. Jego matka się nie wybudziła, ani wtedy gdy leżała na szpitalnym łóżku w kałuży własnego moczu, ani wtedy gdy zamykano wieko trumny. Zdał sobie sprawę, że to dzieje się tu i teraz, w jego życiu. To prawda co mówią, śmierć istnieje, śmierć jest prawdziwa. Ciemność pokoju, ciemność dusząca, czarna, tajemnicza. Zamknął oczy, dopadła go cisza pustego domu. To straszne, ile rzeczy można usłyszeć w środku nocy. Tykanie zegara, na pozór od lat zepsutego, położonego dla ozdoby w ciasnym kącie salonu. Krople wody spływające z cieknącego kranu prosto do umywalki. Drobinki kurzu osiadające na elektryzującym się kineskopie telewizora. Najstraszniejsza jest jednak sama cisza. Rodząca się w mroku, w mroku żyjąca i z mroku wychodząca, wprost w głąb człowieka. Jest jak melodia, której nigdy nie zagrano, jak szept, którego nigdy nie wypowiedziano. Nienaturalna, nierzeczywista a jednak istnieje. Zdał sobie sprawę że ogrom pustego domu, pokrytego ciemnościami i ciszą jest zbyt straszny, straszny, nie do wytrzymania. Wyobraźnia błądząca po pokoju zatrzymała się na zamkniętych drzwiach. Kto jest za drzwiami? Kto chce tu wejść? Z oczu popłynęły mu łzy strachu. Osiem godzin temu pochował matkę. Nie obudziła się gdy zamykali trumnę ale wiedział, że w końcu do niego przyjdzie. To była rodzinna tradycja.
Opowieść o tym jak do jego matki przyszedł zmarły ojciec usłyszał gdy miał nie więcej niż dwanaście lat. Dwanaście lat to okres gdy się dużo dzieje więc dużo się też zapomina. Tej historii nie zapomniał jednak nigdy i trzymał ją w sobie na pamiątkę. Zdrowy rozsądek nie pozwalał mu wierzyć, po prostu trudno sobie wyobrazić martwego człowieka stojącego w środku nocy przy czyimś łóżku. Z drugiej strony nie rozumiał po co matka miałaby zmyślać? Nigdy nie kłamała, więc dlaczego akurat teraz miała by to robić? Gdy żegnał się z nią w szpitalu ostatkiem sił złapała go za rękaw i przyciągnęła do siebie. Prawie nie mówiła, ale dobrze słyszał każde słowo jakie padło z jej ust. -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil barfly
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…