Romans na stoku cz. 4
Wszystko może się zdarzyć, ale czy na pewno? Czy coś takiego mogłoby mieć miejsce?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- W sumie może być… - powiedziałam, jakby od niechcenia. - Widzę, że Wiktor jednak nie jest idealnym poprawiaczem twoich humorków! – powiedziała zrezygnowana. - Sorry, ale mówiłam ci przecież, że to na nic! Poza tym jest coś, o czym nie wiesz. – przyznałam się w końcu. - Coś ciekawego? – zapytała. - A ja wiem… - Czyli cholernie ciekawe! Dawaj! - Nie wiem, czy mogę ci o tym powiedzieć… - Ja wiem, że tak! - Okej, ale obiecaj, że będziesz mnie kryła przed rodzicami! - Robi się coraz bardziej ciekawie… Mów! - Nie powiedział ci wszystkiego, gdy z nim rozmawiałaś rano? - Jak widać, nie. - Wiktor postanowił, że zabierze mnie do Kibard’a. - A jakim cudem go teraz znajdziecie? Przecież to już tyle lat. Nie wiadomo, czy on jeszcze pracuje w tym szpitalu… - Też mu tak tłumaczyłam… A on na to, że nie będzie problemu… - To już teraz kompletnie nic nie rozumiem! - Okazało się, że szanowny pan doktorek jest jego kochanym tatusiem! – powiedziałam to ohydnym, przesłodzonym głosem i udałam, że mnie zemdliło od tej słodyczy. - Zajebiście! – zachwyciła się Karolcia, jakby to była najlepsza wiadomość jaką w życiu usłyszała. – Daj mi numer do Wiktora. – poprosiła, a raczej zażądała. - Nie. Nie będziesz mnie obgadywać! – wykrzyknęłam. - Spoko, poczekam do jutra! Sam tu przyjdzie.
Rzeczywiście, następnego dnia był u nas z samego rana (tak koło jedenastej). Zanim zeszłam na dół, Karolina zrobiła mu, sobie i dla mnie kawę. Normalnie, zanim mi zrobi, to się nagada, że mi nie wolno, że ja nie mogę podnosić sobie ciśnienia, bo i tak nie wiadomo, co tam w tej mojej głowie się czai. Tego dnia była „jak do rany przyłóż”, ale zanim weszłam do salonu,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mecenasstokroteczka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…