"Rozpalona", pomarańczowa sensacja
Recenzja powieści Moniki Luft "System argentyński". Przeczytajcie, jeżeli macie ochotę sięgnąć po tę książkę!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wodząc palcem po ogromnym regale, uginającym się pod ciężarek tysięcy interesujących pozycji, napotykamy dość cienką, a jednak zachęcającą ładną kolorystyką grzbietu, książkę. Hm…, chwila zastanowienia i już pomarańczowy wolumen, o niezatrważających gabarytach, znajduje się w naszych rękach.
„System argentyński”, czytamy. Brzmi, bez wątpienia, nieźle. Do tego ładna, nowoczesna okładka o ciekawej kolorystyce i nowatorskim wzornictwie. Kuszący kąsek… Całości dopełnia nazwisko: Monika Luft: „zaraz, zaraz, czy ja jej kiedyś nie widziałem w telewizji…?”. To koniec, ksiązka ląduje w koszyku i rozpoczyna się bieg ku kasie – nie można stracić nawet chwili, bo nasza rozpalona, pomarańczowa sensacja, może wystygnąć!
Po powrocie, czas zrobić sobie dobrą kawę i zasiąść do lektury: 240 stron to maksymalnie jeden wieczór! Przewracam szybko kolejne kartki, czekam na potężne estetyczne uniesienie, lecz z minuty na minutę mój zapał słabnie… Po dwóch godzinach książka spoczywa na stoliku – odłożona na później.
Wszystko zaczyna się zwyczajnie: poznajemy Tymona Berga, producenta reklamówek. Opowiada on nam historię swojego przyjaciela Sergiusza, a przy okazji, także swoje dzieje. Trafia mu się praca u Nadolnego, znanego milionera, dbającego o swój publiczny image. Ma dla niego nakręcić film, wymaga to od reżysera wyjazdu do Nicei. W samolocie poznaje intrygującą go Ukrainkę, mieszkającą w Polsce – tu zaczyna się prawdziwa akcja. W międzyczasie Nadolny trafia do więzienia, a Tymon znajduje się w centrum poważnego międzynarodowego spisku z naszą wschodnią znajomą w jednej z głównych ról…
Troszkę bolało, ale udało mi się skończyć. Jestem z siebie dumy, bo pokonałem wszelkie przeciwności i dobrałem się też, do tej całkiem atrakcyjnej treści. Szkoda, że było jej tak mało! Apetyt
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Seba
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…