Sam pobyt
Relacje mężczyzny przebywającego w szpitalu psychiatrycznym. Świat widziany oczami człowieka z chorą duszą.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Koniec lata był jak kompres na sparzoną słońcem skórę. Kompres na duszę, która wydawała się być sparzoną skórą. Skórą cienką, podatną na działanie czynników zewnętrznych. Skórą spoconą, zadrapaną, zranioną, łuszcząca się skórą. Obnażoną. Bezwstydnie ukazującą wszelkie niedoskonałości. Pokrytą igliwiem skórą. Czego spodziewałem się z nadejściem jesieni? Nowych kolorów, barw? Nie wiem dlaczego o tym piszę. Coś karze mi przypomnieć się i uzewnętrznić. Coś karze stać mi się tą skórą. Skórą, która niczym płachta przykrywa to co zobaczyć można tylko w oczach jeśli umie się z nich czytać. Lato. Lato! Lato? Latem jest ciepło. Zazwyczaj. Trzeba wychodzić. Siedzieć na ławce. Pokazywać się tym, którzy zza ogrodzenia patrzą na ławkę i znajdujące się na niej Coś. Patrzą na ławkę, która jest zupełnie nie zakryta tak jak ciało latem. Większość jest widoczna. Ręce, ramiona, uda i kolana. Są odkryte, bo odkrywa je strój letni. Dlatego jesień jest dobra. Zakrywa i tak już sporo odkrytą duszę. Kto ją odkrył? Tabliczka na ogrodzeniu i na murze. Duże litery, które patrzą prawie krzycząc. Rodzina i sąsiad, który zna innych sąsiadów. To wszystko odkrywa duszę. Teraz już każdy może wejść w nią z buciorami. Nieliczni zechcą zdjąć je zanim wejdą. O wycieraniu nie ma mowy. Procesy jakie zachodzą w mojej głowie kwalifikują mnie do odbycia długotrwałej terapii. Lekcji życia z chorą duszą. Na szczęście tu gdzie jestem wiedzą, że to co nie do wyleczenia jest do uśmierzenia, przykrycia, ukrycia, schowania. Nie jest to złe ale było by dobre gdyby nie cała ta oprawa. Ta piękna, kolorowa okładka, która zmusza do przeczytania książki. A po co ktoś ma ją czytać jak nie jest dobra? Ja lubię swój pokój. Lubię go a i tak muszę wychodzić to na telewizję, to na ławkę. Nawet na głupim korytarzu często muszę siedzieć. I pytam, po co to? Ani telewizji, ani korytarza nie lubię. Lubię mój pokój jak już powiedziałem. W pokoju dostaję strawę, która wzmacnia moją płachtę. A stołówka? Jej już nie pamiętam bo strawę dostaję na godzinę przed jedzeniem. Prawie nieprzytomny idę na stołówkę. W sumie to nie wiem czy idę czy ktoś mnie prowadzi. Chyba idę sam, ale to nic pewnego. Pewnie idę sam, bo doskonale wiem gdzie znajduje się jadalnia a przecież znam tylko korytarz i telewizornię. Janas przychodzi do mnie, bo on wie, że ja lubię swój pokój. A może przychodzi do siebie? Bo w sumie to kto jest u kogo? On u mnie czy ja u niego? Spytam go następnym razem czy mogę jego pokój nazywać moim. Pozwoli? Pewnie pozwoli ale i tak mnie nie obejdzie jego zdanie. Ten kto tu nie był nie ma pojęcia jak ważna jest świadomość posiadania własnego kąta. Jak ważne jest poczucie odrębności i zachowanie resztki prywatności, która jest tak naprawdę
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ona_czyli_ja
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…