Samael. Historia upadłego anioła.
Historia miłości upadłego anioła. Opowiadanie oparte na starożytnych legendach, kabale żydowskiej i apokryfach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Samael. Historia upadłego anioła.
Pomarańczowa łuna zachodzącego słońca ogarnęła całe niebo. Zapadał zmierzch. Lubiłem tę porę dnia. Siadałem wtedy na kamieniu i obserwowałem ziemski świat. Nadchodzące ciemności oznajmiały koniec pracy i ludzie rozchodzili się do swoich schronień. Zmywali pot z ciała i przygotowywali strawę. Dzieci lgnęły do swoim matek, a te do swoich mężów. Nieliczne dymy z ognisk zaczęły unosić się nad doliną. Podniosłem wzrok do góry. Pierwsze gwiazdy zapalały się na niebiańskim firmamencie. Po chwili były ich już setki, tysiące, miliony. Tam kiedyś był mój dom… - Tak, czas wracać – powiedziałem cicho. Wstałem i rozprostowałem skrzydła. Kilka białych piór osunęło się cicho na ziemię. Obok nich spadła samotna łza.
W niewielkiej izbie młoda kobieta krzątała się wokół domowego ogniska. Jej kruczoczarne włosy opadały swobodnie na ramiona. Lniana tunika skąpo otulała smukłe ciało. Obok niej na kocu bawił się kilkuletni chłopiec. Kobieta intuicyjnie spojrzała w kierunku wejścia. Jej brązowe oczy roześmiały się a wyciągnięte ręce oplotły moją szyję. - Samaelu! Kochany, już jesteś! Przylgnąłem do jej ciała. Starałem się wszystkimi zmysłami objąć moją ukochaną. Poczuć jej ciepło, zapach, dotyk. Kochałem tę kobietę. To dla niej porzuciłem niebo. Dawniej byłem Serafem. Jednym z najważniejszych aniołów w pierwszym chórze Pana. Mogłem z bliska oglądać Najwyższego. Czerpać bez ograniczeń z nieustającego źródła miłości i mądrości. Ale miałem też wolną wolę. Największy dar, który otrzymałem od Stwórcy teraz stał się moim przekleństwem. Nie żałowałem tego, … może tylko czasami. Kiedy na rozkaz Najwyższego miałem opiekować się rodzajem ludzkim w Edenie, poświęciłem się temu całkowicie. Widziałem ich pierwsze kroki i upadki. Z czasem próbowałem im pomagać. Razem z moimi niebieskimi braćmi zaczęliśmy stopniowo obdarowywać ich Wiedzą. Uczyli się rolnictwa, poznawali gwiazdy na niebie, potrafili stosować pierwsze narzędzia. Ich kultura rozwijała się, tworzyły się społeczności, rodziły dzieci. To nas bardzo zbliżyło. Aż stało się. Ludzkie kobiety całkowicie zawładnęły naszymi umysłami. Rozbudziły dotąd nie używane zmysły. Poznaliśmy własną cielesność. Uczucie przyjemności. Pożądania. Miłości. Ja i kilku…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil luckyman
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…