Schody dla ludzi do góry nogami
Brydż jest na tyle trudny, na ile sami tego chcemy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tata nauczył mnie grać w brydża, gdy byłem dzieckiem. Reguły są bardzo proste i łatwiejsze od wielu współczesnych planszówek. Na tym minimalnym gruncie stoi ogromna nadbudowa konwencji, taktycznych zagrywek i systemów licytacji. Widziałem kompletną instrukcję na dwóch stronach. Widziałem również trzystu stronnicową książkę o tym jak wybierać pierwszą zagrywaną kartę, co nazywane jest wistem. Wierzę, że właśnie to połączenie łatwości z głębią decyduje o ponadczasowości niektórych gier. Brydż jest na tyle trudny, na ile sami tego chcemy.
Szczęśliwie, na początku poznałem tylko zasady i nic nie wiedziałem o teoriach. Mogłem je proponować i odkrywać sam. Poszukiwanie sposobu skutecznej rozgrywki jest niezwykle przyjemne, nawet jeśli prowadzi do błędów. Do dziś bardziej od wygrywania wolę obmyślać, jak wygrywać. Zgodnie z tą hierarchią radosnego amatora, przez wiele lat grałem wśród rodziny i znajomych ... aż pewnego dnia postanowiłem razem z tatą spróbować sił w turnieju. Zrobiliśmy to bez wcześniejszych przygotowań i zmiany nastawienia. Dlatego w sali podkowiańskiego domu kultury byliśmy jak para wariatów chodząca na głowach wśród skoncentrowanych sportowców.
Zabroniono odzywek słownych. Licytowaliśmy za pomocą kartek, które sprawiały kłopoty przy wyciąganiu. Szarpałem się z nimi, rozsypywałem bezwładnie i zrzucałem na podłogę ku przerażeniu innych. Wyraźnie czułem odmienność tego pojedynku z obcymi ludźmi, od przyjacielskich spotkań, ale nie wiedziałem jeszcze, czy mi się to zupełnie nie podoba. Gdy już opanowałem techniczne różnice, runda dobiegła końca.
W drugiej rundzie natrafiliśmy na sympatycznego mężczyznę w średnim wieku oraz podniszczoną kobietę. Podnosimy karty, licytujemy chwilę, po czym ona zwraca się do mnie z pytaniem. - Przepraszam, co rozumiesz przez ostatnią odzywkę „dwa kier” swojego partnera? – Od kobiety buchnęło alkoholem. - To było poparcie. - Ale jakieś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kapustka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…