Sędzia
Do pewnej wsi przybywa tajemniczy człowiek, mający tam do załatwienia ważną sprawę.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wilcze oczy Pawlaka
Pewnego szarego, wczesnowiosennego poranka, stałem zamyślony na peronie dworca Warszawa Śródmieście. Nieobecnym wzrokiem obserwowałem wjeżdżający właśnie pociąg podmiejski i absolutnie niczego specjalnego się po nim nie spodziewałem. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po otwarciu się drzwi, wysiadł z tego pociągu...wicepremier Pawlak. Sytuacja była wielce psychodeliczna. Okoliczności również. Wicepremier spojrzał na mnie wilczym wzrokiem, przerzucił torbę na drugie ramię i poszedł sobie. Wierzcie mi, że jeszcze nigdy, nie miałem tak wyraźnego poczucia bliskości z władzą. Owszem, czytałem gdzieś dawno temu, że wicepremier Pawlak dojeżdża do roboty pociągiem, ale traktowałem to raczej jako miejską legendę wymyśloną w którymś z newsroom'ów.
Wicepremier Pawlak nie boi się więc konfrontacji z ludem, i nie zamyka w złotej wieży. Z pewnością dużą rolę tu odgrywa pewien mechanizm psychologiczny, którego sam w tamtej sytuacji doświadczyłem. Gdy patrzymy w pudło telewizora, często sobie myślimy: „ech, jakbym go spotkał, to bym mu wszystko wygarnął”. Gdy dochodzi szczęśliwym trafem do takiego zderzenia, braknie nam najczęściej języka w gębie i na tym sprawa się kończy. Tak więc podejrzewam, że wicepremier Pawlak może sobie spokojnie, nie będąc przez nikogo niepokojonym, wsiąść w autobus i podjechać do ministerstwa. Bez obaw, że ktoś może go rozpoznać i uwierzyć, że wicepremier tak sobie po prostu chodzi po ulicy. No i bez obaw, że ten ktoś, kto go jednak rozpozna i uwierzy, będzie miał wystarczająco dużo odwagi, aby zapytać go o szczegóły umowy gazowej z Rosją. Zresztą wilczy wzrok wicepremiera, niejednemu chojrakowi odebrałby resztki kurażu.
Ten wilczy wzrok towarzyszy nam już od przeszło dekady. Wicepremier Waldemar nie opiera się żadnym burzom i sztormom, i co jakiś czas, najczęściej wtedy kiedy już wydaje się, że po PSL-u zostanie tylko sondażowa mokra plama, okazuje się po raz wtóry, że bez wicepremiera Waldemara, ani rusz. Nie ma szans w Polsce powstać żadna koalicja jeśli nie podżyruje jej wicepremier Waldemar. Wówczas on, z milczącą wyniosłością i nieruchomym wzrokiem, znów nadaje wszystkiemu sens i wprawia w ruch, przyciężkie tłoki polskiej demokracji.
Polska polityka ma przed nami coraz mniej tajemnic. Jest przewidywalna do bólu, a zgrane twarze nie mogą nas już w zasadzie niczym zaskoczyć. Istnienie i nieustanne powodzenie partii o nazwie PSL, jest już jedną z ostatnich zagadek III Rp. Jest też z pewnością bardzo dobitnym dowodem na to, że proces tzw. transformacji ustrojowej jest jeszcze daleki do ukończenia.
Z pozoru tylko wszystko wydaje się bardzo proste i niezwykle dla losów owej III Rp charakterystyczne. Jest okrągły stół, mur berliński upada, ginie Ceauşescu, a z łona jednego z PZPR-owskich satelitów wyrasta niepozorna partyjka, która jak się okaże w przyszłości, będzie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MarcinKacprzak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…