Wróć do katalogu

Sekretarka

Jest to zabawny fragment powieści, którą piszę (powieść zamieszczę w całości, gdy skończę). Uwaga: historia opowiadana przez skretarkę jest oparta na wydarzeniach rzeczywistych!

sopocianka, opublikowano , 9 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy przekraczał próg fabryki było dziesięć minut po ósmej. Niedobrze. Z samego rana miał się zameldować dyrektorowi. Postanowił od razu iść do niego. Stanął przed drzwiami jego gabinetu, gdy zauważył sekretarkę Tyranowicza. Była to sympatyczna starsza pani, bardzo gadatliwa. To dzięki niej właśnie we wszystkich działach fabryki krążyły o szefie różne złośliwe pogłoski. Maksymilian nigdy nie miał zbytnio czasu, by im się przysłuchiwać. Ale lubił tę kobietę już za sam fakt, że to ona je rozsiewała. Teraz widząc interesanta, szepnęła konspiracyjnym szeptem: - Nie ma go. - Nie? – zdziwił się Maks. Tyranowicz zawsze stawiał punktualność na pierwszym miejscu i sam nigdy się nie spóźniał, często nawet przychodził wcześniej. - Pan dyrektor jeszcze nie przyszedł. Nie dzwonił, więc przypuszczam, że przybędzie, ale później. Jestem jego sekretarką od ośmiu lat, a jeszcze nigdy się nie spóźnił. Ciekawe, co go zatrzymało? - To ja może przyjdę za godzinę. - Nie, nie, nie! – zawołała sekretarka, która nie mogła najwidoczniej przepuścić żadnej okazji do obgadywania swojego szefa. Proszę usiąść obok mojego biurka. Krzesło może być niezbyt wygodne, ale i tak o niebo lepsze od... - Dziękuję – usiadł. - Zauważył pan, jakie siedzisko stoi po drugiej stronie biurka pana Tyranowicza? – spytała półgłosem. - Tak. Mały drewniany stołek – odparł. Może to nie jest najgorszy pomysł posiedzieć sobie tutaj, odprężyć się przed rozmową z tyranem, przysłuchując się wygadywaniu sekretarki. - Stołek. Siadają na nim pracownicy, których wzywa na rozmowę. On sam zasiada w wygodnym fotelu. Powiem panu w tajemnicy, że to najdroższy fotel w całej fabryce. Chce tym zgnębić interesantów, pokazać kto tu rządzi. - Powinniśmy się cieszyć, że nie przytwierdza do tego stołka kolców – zauważył Maks złośliwie. Z wolna zaczął wczuwać się w klimat. - Ale nie tylko dlatego każe pracownikom siedzieć na twardym. Niech pan mi powie, jak pan myśli, dlaczego jeszcze? - Pojęcia nie mam – rzekł, przygotowany na jakąś rewelację. - Ze zwykłego skąpstwa. On jest po prostu starym sknerą! – zawołała triumfalnie, trochę może za głośno. – I nie tylko ze stołka to wywnioskowałam. Gdyby pan znał jego kutwiarstwa równie dobrze jak ja... Czy częstował kiedyś pana herbatą? - Nie. - Ha! Widzi pan teraz... - Jednak byłem w jego gabinecie zaledwie kilka razy. - Aha... – przez chwilę wydawała się zawiedziona, ale po chwili się ożywiła – To zmienia postać rzeczy. W takim razie nie może pan wiele wiedzieć o jego skąpstwie. Wobec tego opowiem panu. Czasami przyjeżdżają do fabryki ważni goście, często z zagranicy. W takich wypadkach od razu kieruje się ich... gdzie? Do dyrektora generalnego. Wtedy pan Tyranowicz musi zachować pozory grzeczności. Każe przynieść wygodniejsze krzesła i częstuje swoich gości. - Kawą? – zadał pytanie Maks, który coraz lepiej się bawił. - Skąd! Kawy to on nigdy nie zabiera do pracy. Herbatą. Ale proszę posłuchać. Czy zwrócił pan uwagę na taką małą szafeczkę, wiszącą na ścianie obok drzwi w jego gabinecie? - Owszem. - Nic w niej nie ma – głos kobiety nabierał coraz bardziej tajemniczego tonu – prócz gwoździ. - Jak to? - Takie małe gwoździki. W sumie jest ich piętnaście, trzy rządki po pięć sztuk. Niech pan na mnie nie patrzy w taki sposób. Wiem, co mówię. Te gwoździe mają nierozłączny związek z herbatą. Dam panu przykład. Załóżmy, że do naszej fabryki przyjedzie prezydent. Co wtedy zrobi Tyranowicz? Zaproponuje mu herbatę... z bólem serca. Prezydent to ważna osobistość, więc szef poleci mi zaparzyć świeżą torebkę, ale uwaga: tylko do połowy. Czyli zanurzę ją kilka razy. - Nie rozumiem. Pozwoli wykorzystać tylko połowę esencji, jak pies ogrodnika? - Niezupełnie. Gdy już zanurzę woreczek pięć razy we wrzątku, wyciskam z niego wodę, po czym wieszam na gwoździku z pierwszego rzędu. - Dlaczego akurat z pierwszego? – Maks już chichotał. - To znaczy, że ta herbaciana torebka może być jeszcze wykorzystana dwa razy. Dalej, inny przykład. Proszę sobie wyobrazić, że przyjeżdża dyrektor…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych