Wróć do katalogu

Sercem - Cześć Miłości

Są chwile, że dla "Tej" osoby zrobił byś dosłownie wszystko...Najwspanialszej Ani H.

diejdabliuajti, opublikowano , 9 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

***

Chmury zdawały się wirować i zmieniać kształty coraz szybciej. Dwójka wstawionych przyjaciół leżała obok siebie, dławiąc się zapachem wczesno wiosennej trawy. Loki jej hebanowych włosów rozpłynęły się po ziemi. On zasypiał już czując, że alkohol zaczyna mieszać się z krwią. Obok nich walało się kilka zgniecionych puszek po piwie. Wszystko było takie proste. Gdyby w jakims miejscu na świecie doszło do wojny, dowiedzieli by się o tym ostatni. W pobliżu nie było nikogo. Nikt nie mącił czystych myśli, uwolnionych przez młode umysły i pędzących po zboczach razem z wiatrem. Przebudzili się dopiero wieczorem. Na niebie lśniły gwiazdy, odurzając skołowanych ludzi swoją jasnością. Popatrzyli sobie w oczy. Jak dzieci, bez pożądania, z miłością. Nikt nigdy nie rozumiał fenomenu damsko-męskiej przyjaźni. Wszyscy wierzyli, że wcześniej czy później skończą w łóżku. Dla nich "kocham Cię" znaczyło "chcę się z Tobą kochać". Ludzie dzisiaj nie chcą przyjmować słów takimi, jakimi są. Zawsze szukają kontekstów i podtekstów. Oni oboje to rozumieli. Kiedyś przedstawił jej swoją definicję miłości. "To takie odbieranie wad i zalet kochanej osoby,-powiedział- że nie można bez nich oddychać". Nie mógł żyć bez jej humorków, tak samo jak nie mógł żyć bez jej poczucia humoru. Ale teraz chciał dowiedzieć się czegoś innego. Dręczyło go to od trzech dni. Musiał wiedzieć. -Aniu, co jest?-zapytał. -Ale o co chodzi?!- zdziwiła się dziewczyna. W jej oczach pojawiły się jednak łzy. Nie umiała kłamać.- Czemu pytasz? -Coś jest nie tak. I to nie jest byle co... -Nie ważne...- schowała twarz w dłoniach. Płakała. Do tego stało sie coś złego. Przynajmniej tak mu się wydawało. Nie chciała powiedzieć. Czy to znaczy, że się boi. Może mu nie ufa. Tysiące myśli krążyło mu teraz po głowie. Mimo wielkiego wysiłku nie trafił na tą właściwą. -Hej daj spokój, nie płacz.Kotku...- przytulił dziewczynę do siebie. -Zrozum, to, że jesteś moim przyjacielem, nie znaczy, że musisz wszystko o mnie wiedzieć...- ujął ją delikatnie za policzki. Po jego dłoniach popłynęły łzy. Parzyło go ich znaczenie. -Zrozum, to, że jestem twoim przyjacielem, zobowiązuje mnie do tego, że powinienem przynajmniej zapytać. Nie chcesz, to nie mów. Ale pamiętaj, zawsze jestem przy Tobie. I zawsze będę Cię kochał- znowu położył się na trawie. Wiedział, że będzie go to gryzło jeszcze bardzo długo. Tak bardzo chciał pomóc. Nienawidził siebie za to, że nie umie czytać w myślach. Chciał znowu zasnąć. Znowu opróżnić swój umysł. Jednak poprzednie cztery godziny snu nie pozwoliły mu na to. -Masz racje to nie byle co- uniosła zapłakaną twarz i spojrzała na niego.- Dawid ja mam chore serce. Bez przeszczepu zostało mi pół roku życia. Nie chciałam mówić. Prawda czasem zadaje ból. -Ania...ja...- z jego oczu pociekły łzy i równą kreską podzieliły policzki na cztery części.- Kocham Cię...i nie wiem co mam powiedzieć. Przeraziła go bezradność wobec boskich planów. "Ja mam chore serce...". "Musze umrzeć". Tak poprostu. Zostanie sam do końca życia. Nie będzie nikogo, kto go zrozumie czy wysłucha. Nie będzie nikogo, kto podzieli z nim jego szczęście i troski. Czuł, że traci oddech. Łzy zalewały jego twarz, jak krople deszczu gładką szybę w czasie ulewy. Czemu życie człowieka jest takie kruche. Serce, tak mały organ, a zabija ich wspólne marzenia. Ułożyli się na trawie. Ona zakryła twarz włosami, zawstydzona własną słabością. On smakował jej zapach, łapiąc w nozdrza ostatnie tchnienia przyjaciółki. Dla niego każdy jej oddech był ostatnim. Przyglądali się sobie spod przymkniętych powiek. Samemu tak trudno żyć. Zasnęli. Ich problemy niesione wiatrem, rozpływały się wysoko nad nimi. Znowu nastał czas beztroski. Śnili wspólnym snem. Tańczyli na niebie, wokoło stali aniołowie. Nie było już strachu. Czuli tylko bezgraniczne zaufanie. Nad nimi uśmiechał się Bóg.

***

Cztery miesiące później

Zielone ściany szpitala koiły oczy i umysł. Wszędzie, w wielkim pośpiechu, chodzili lekarze w białych kitlach. Dwójka przyjaciół siedziała na brązowych, wytartych krzesłach. Czekali na doktora Bednarskiego. Zawsze kiedy tu przychodzili z nadzieją na nowe serce, on przynosił im wiadomość najgorszą z możliwych. Jednak mimo to cały czas wierzyli, że już niedługo Bednarski przyjdzie z uśmiechem na twarzy i powie to, o czym marzą od dawna. Dziś był ostateczny termin. Widział jak z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych