Wróć do katalogu

Siarka i Kwarc - rozdział 2

Drugi rozdział książki fantastycznej.

EndlessRain, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

„W ciemnościach czeluści

Twój wzrok otępiały

I słuch cię opuści

Lecz duch twój wspaniały

Zostanie przy tobie

Na śmierci złym szlaku

Zapłacze na grobie,

Pojedzie w orszaku”

Noc okazała się koszmarem. Krimson nie mógł zmrużyć oka. Udawało mu się przysnąć na moment, jednak bolące ramię nie dawało szansy na dłuższy odpoczynek. Za każdym razem kiedy otwierał oczy miał nadzieję, że zobaczy smugę światła wpadającą do domu przez okno. Takiego widoku jednak nie uświadczył. I nie miał już ani siły ani ochoty czekać na nastanie poranka. Wstał, ubrał się i zapalił lampę oliwną. Przysiadł do stołu i rozwinął zwitki papieru, które okupowały większą część stołu.

Miał nietypową pasję jak na najemnika. Uwielbiał pisać. Ballady jego autorstwa zawstydziłby niejednego barda czy truwera. Nigdy nie był szkolony w tym fachu, nie przypominał sobie, by w jego rodzinie ktokolwiek miał zdolności sprawnego składania rymów. Pisząc czuł się spełniony. I to sprawiało mu poczucie wewnętrznej radości, którą bardzo rzadko okazywał.

Odnalazł spod sterty pobazgranych arkuszy czysty pergamin i zamoczył pióro w atramencie. Nakreślił kilka słów po czym bez zastanowienia je przekreślił. Chwilę później napisał te same słowa jeszcze raz i zgrabnie puścił potok rymów.

Fraszką odbije się twoja wiara.

Ślepa ufność władzy umysłu..

Myśl, że dar największy to kara.

jest prawdą wśród ckliwych kłamstw połysku

Postawił kropkę i zastanowił się na moment. Już chciał przekreślić wszystkie linijki, jednak postanowił kontynuować.

O, naiwny! Zgubisz się we własnej myśli,.

pozornej chwale i radości!.

Niechaj ta racja rozum twój oczyści .

z koła błędnego i ciemnej miłości!.

Tego nie słuchasz, bo masz swoje prawdy..

Nędzny człowieku! Czy tak ci wmawiano,.

że gdy będziesz martwy.

otrzymasz szatę pozłacaną?

Skinął głową czując, że to co pisze jest dla niego ważne. Miał ochotę pisać dalej, ale głos wydobywający się z jego brzucha zdominował myśli. Odsunął arkusz na bok i chwycił za lampę oliwną. Z szafki przy oknie wyciągnął dwa kawałki suszonego mięsa i kromkę chleba. Do kubeczka nalał herbusu, ziołowego napoju o wyrazistym rumiankowym smaku. Usiadł ponownie przy stole i posilił się.

Rana ciągle nie dawała o sobie zapomnieć. Krimson wyczekiwał świtu, by mógł udać się do zielarza po składniki do balsamu uśmierzającego. Przegryzł kawałek suszonego mięsa. Nie było zbyt smaczne, osoba, która je przyrządzała poskąpiła przypraw. Zimny herbus również nie smakował należycie, jednak było to spowodowane lenistwem najemnika, któremu nie chciało się zaparzyć świeżego kubeczka napoju.

Zaczęło świtać. Słońce nieśmiało wychodziło zza wschodniej linii horyzontu coraz bardziej ukazując pochmurne niebo. Krimson wyszedł przed dom zaczerpnąć świeżego powietrza. Poranek był stosunkowo ciepły, jednak powiewał chłodny wiatr, który po dłuższej chwili stawał się nieprzyjemny. Najemnik już chciał powrócić do domu, gdy na ulice wybiegła kobieta z takim wyrazem twarzy, jakby usłyszała, że jej małoletnia córka jest w stanie błogosławionym.

- Jesteśmy zgubieni! - lamentowała. - To już koniec, bogowie się mszczą! - w jej głosie było słychać rozpacz, zdecydowanie przesadzoną. Widząc najemnika stojącego przed domem rzuciła się w jego stronę i upadła na ziemię.

- Co ty wyczyniasz, kobieto? - zapytał lekko gniewnym tonem. Szopka kobiety była żałosna.

- Panie najmilszy! To kara! To kara za nasze podłe grzechy! - wykrzyczała i zaniosła się w płacz jak dziecko, któremu zabrano cukierek.

Krimson zmarszczył brwi poirytowany i wrócił do środka. Ludzka głupota nie zna granic, pomyślał zdegustowany zachowaniem nieznajomej. Zerknął przez okno na kłębiące się chmury zwiastujące deszcz. Z kolejnych domów zaczęli wyłaniać się mieszkańcy. Ich zachowanie również nie należało do normalnych. Brodaty mężczyzna z chaty naprzeciw złapał się za głowę i otworzył usta, jakby chciał krzyknąć. Za nim wyszła młoda dziewczyna, która po chwili upadła na kolana zalewając się łzami. Nie minęła minuta a ulice miasta wypełniły się lamentującym gminem i rozpaczliwymi krzykami. Matki tuliły swoje dzieci, jakby ktoś zaraz miałby im je wyrwać z objęć. Z oddali słychać było rżenie rozdrażnionych koni. Dziecięcy płacz nieśmiało przebijał się przez nieznośny gwar. Na wieży archikatedry zaczęły swój koncert kościelne dzwony. W powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach palonej siarki. Krimson poczuł w ustach metaliczny posmak. Splunął z obrzydzeniem, jednak nie zauważył krwi. Chmura brunatnego dymu ociężale unosiła się nad gmachem siedziby kapłanów. Najemnik zastanowił się chwilę po czym ruszył w kierunku królewskiego pałacu. Rozgoryczony gmin krzątał się po ulicach nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca. Trzoda chlewna, która uwolniła się z zagród tylko powiększała zbędne zamieszanie. W powietrzu rozległ się przeraźliwy dźwięk trąb, który zwiastował zagrożenie. Krimson nie wiedział jeszcze o co chodzi, jednak był pewien, że ten stan niewiedzy niedługo się zmieni. Przyspieszył kroku, by wyprzedzić ludzi, którzy również ruszyli na Plac Cantervallski znajdujący się przed pałacem. Z daleka dostrzegł sylwetkę wysokiego mężczyzny, który czekał, aż zgromadzi się więcej ludu. Po chwili wyciągnął niestarannie złożony zwój i uniósł rękę, by uciszyć tłum. Zaraz po tym słychać było jedynie świst tańczącego wiatru, który

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych