Siewca (cz.I)
Klasyczna powieść fantasy. Już dostępne kolejne części(zachęcam też do odwiedzenia strony: http://morgon.ubf.pl
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Król Aldwin II siedział w swojej skromnej jak na króla Sali tronowej i pustym wzrokiem patrzył przed siebie. Jego starcza twarz, naznaczona licznymi, głębokimi zmarszczkami wyrażała tylko zmęczenie, prowadzeniem od kilku tygodni wyniszczającej wojny, ze swoim odwiecznym wrogiem Saldimemem Walecznym. Na jednej ręce oparł głowę, a drugą w zamyśleniu drapał wytarte, dębowe oparcie wiekowego tronu. Wreszcie miał kilka minut dla siebie, lecz ten spokój za chwilę miał zostać zburzony. Zwiadowcy donieśli mu, że do pałacu zbliża się oddział eskortujący pod bronią Siewcę. Nie znał szczegółów, ale coś takiego było czymś niespotykanym i mogło zwiastować jedynie kolejne kłopoty. Siewcy byli ludźmi, którzy to z woli Władcy Wiatrów poznali tajemnicę kontrolowania pogody i sprowadzali deszcz, lub też go odpędzali, by zapobiegać suszom i powodziom na świecie. W ten sam sposób z polecenia swego pana mogli też karać ludzi. Byli tajemniczy, z twarzami skrytymi pod głębokimi kapturami, a ich moc była ogromna, to też cieszyli się wielkim poważaniem pośród ludu i władzy. Z biegiem lat stali się także emisariuszami pokoju, dążącymi do pojednania zwaśnionych królestw. Lecz wojny wciąż wybuchały na nowo. Drzwi do sali tronowej otwarły się skrzypiąc przy tym w głośnym proteście. Do środka wszedł Halig Sal dowódca elitarnego czarnego oddziału i jeden z nielicznych ludzi w kraju, któremu Aldwin bezgranicznie ufał i niejednokrotnie prosił o radę. Strażnik zamknął za nim drzwi i Sal przeszedł kilkoma długimi krokami przez salę tronową, stając przed podwyższeniem zgięty w ukłonie. - Panie, przyprowadziliśmy do ciebie Siewcę, który rzucił się w wir bitwy, jaką toczyliśmy przeciwko Laciji i zaatakował żołnierzy… - Których? – przerwał mu Król. - Wszystkich Panie. Nie patrzył, ciął na oślep, zdawał się ochraniać jednego człowieka – powiedział i zrobił pauzę prostując się z ukłonu. – Ravana Mygrofa. – Słowa zawisły w powietrzu jak wyrok. Król z sykiem wciągnął powietrze. - On… Przecież on jest w oddziale karnym – zapytał Aldwin na co dowódca czarnego oddziału skinął głową. – Co zamierzał osiągnąć Siewca? - Ravana też sprowadziliśmy – odparł dowódca. Król, którego zmarszczki na czole wyraźnie się pogłębiły wstał podpierając starcze kości o oparcie tronu. - Wprowadzić Siewcę – powiedział stanowczo do Haliga. – Jestem na to za stary – dodał raczej do siebie, ponieważ Sal nie mógł już tego słyszeć. Znów w kilku krokach przemierzył salę i wyszedł, by za chwilę powrócić z więźniem w eskorcie tuzina żołnierzy ze swojego oddziału. Wszyscy za wyjątkiem postaci skrywającej się pod czarnym płaszczem ukłonili się przed Królem. Więzień nawet nie zdjął kaptura z głowy. Król za to zrobił delikatny ukłon przed siewcą. - Witaj Siewco Deszczu i Słońca – zaczął. – Doniesiono mi, że pogwałciłaś odwieczne prawo o bezstronności… - Kto tak powiedział? – odezwał się siewca delikatnym, lecz dźwięcznym i mocnym kobiecym głosem wyciągając przy tym płynnym ruchem krótki miecz, schowany do tej pory w połach płaszcza. Aldwin nie krył zaskoczenia i odruchowo cofnął się krok w tył. Żołnierze natychmiast wyciągnęli broń, ale siewca opuścił miecz nie doczekawszy się odpowiedzi. – Nie złamałam prawa. Zachowałam bezstronność Królu Aldwinie. Nie stanęłam po żadnej ze stron tej bitwy. Nie zwracałam uwagi kto pada pod moim mieczem – zawiesiła głos, czekając najwyraźniej na reakcję Króla, na te słowa. - Dlaczego? – zapytał starzec padając z ciężkim westchnieniem na tron. - Dlaczego wzięłam udział w tej bitwie? – Król skinął głową. – Nie mogę ci tego powiedzieć, choć boleję, iż musiało zginąć tylu dobrych żołnierzy. - Panie – ośmielił się wtrącić Halig. – Nie żyje również Tarmin… - Zabiłaś dziedzica Saldimema? – zapytał król z niedowierzaniem w głosie. Siewca wzruszył tylko ramionami. – Czy zdajesz sobie sprawę z tego co uczyniłaś?! – Podniósł głos i zaniósł się kaszlem. - Podobno ochraniałaś Ravana Mygrofa? – zapytał ze zdziwieniem Aldwin – Po co? Przecież on jest nikim – Wychrypiał pomiędzy napadami kaszlu. Nagle w Sali tronowej pojawiła się służka i podała mu kielich z winem. - Nie muszę, a nawet nie mogę się przed tobą tłumaczyć Królu Raghatanu. Ta spawa nie dotyczy, ani ciebie, ani twojej wojny. Jutro już zniknę z twoich ziem wraz z Mygrofem, jeżeli mi go wydasz – oznajmiła zdejmując kaptur. Jednym płynnym ruchem poprawiła długie kruczoczarne włosy, które spłynęły na tył płaszcza. Oczy miała ciemne i przenikliwe, w których malowała się głęboka koncentracja dziewczyny. Była wysoka i szczupła. Twarz miała kościstą, a precyzyjnie wystudiowana mimika, nie zdradzała żadnych emocji. Ciężko było też określić jej wiek. Podobne cechy charakteryzowały większość Siewców. - Nie zrobię tego dopóki mi nie wyjaśnisz, dlaczego wtargnęłaś w sam środek bitwy! Teraz Saldimem rozgłosi, że po mojej stronie stoi siewca renegat i zyska zwolenników. Siewca renegat, który zabija dziedziców. Może nawet Glandir wypowie mi wojnę znajdując w słowach Saldimema powód do tego, bo tylko tego szuka. Wtedy ogień pojawi się na wschodzie i południu Raghatanu! Mówisz, że nie stanęłaś po żadnej ze stron? Owszem stanęłaś i czy tego chcesz czy nie, swoim postępkiem wmieszałaś się w tą wojnę. – Starzec skończył i ciężko dyszał na swym dębowym tronie. Dziewczyna cierpliwie czekała aż ten skończy mówić. - Jesteś stary a głupi! – rzuciła. – Nikt nie wypowie ci wojny. Gdy wmieszałam się w walczących, tłum zaczął rzednąć i w końcu wszyscy zaprzestali walki widząc w moim działaniu niespotykane zjawisko, co zresztą było moim celem. Armie rozeszły się, a twoi ludzie odprowadzili mnie pod strażą z pola bitwy. Nikt nie uzna tego za obstawanie po twojej stronie. Wiek zamglił jasność twego myślenia starcze – cisnęła ku niemu te gorzkie słowa. Gdyby stał tu kto inny, dawno zleciałaby jego głowa, ale na Siewce każdy bał się nawet krzywo spojrzeć. Mówiono, że potrafią jednym cięciem położyć trzech zaprawionych w boju mężczyzn. Król nie zareagował na obelgę. Otworzył usta by coś powiedzieć, ale dziewczyna uciszyła go gestem. - Jestem w mieście do jutra rana. Oczekuję, że przemyślisz to na chłodno i postąpisz właściwie wydając mi Mygrofa. – Odwróciła się i pospiesznie opuściła salę tronową. Nikt jej nie niepokoił.
Pokój był niewielki i posiadał tylko jedno okno skierowane ku północy. Dlatego też większą część pomieszczenia skrywał półmrok. Siewca Alia doskonale znała to miejsce, gdyż często przebywała w Kyrtos, stolicy Raghatanu i zawsze zatrzymywała się w tym samym miejscu – w gospodzie Tarcza Helisa. Miejsce to nie cieszyło się dobrą reputacją, ale klimat i zapach tego miejsca przenikał Alię na wskroś. Było to jedno z niewielu miejsc, do którego tak chętnie wracała. Przybywała tu by sprowadzić na te ziemie deszcz lub go stąd wygnać. Zwykle działała z polecenia Władcy wichrów, który to wszystko widział i o wszystkim wiedział, a oni jako siewcy byli jedynie narzędziami w jego boskich dłoniach. Jednak tym razem było inaczej. Owszem deszcz nie padał w tych rejonach od dłuższego czasu i sądzono, iż tegorocznie zbiory będą niewystarczające by wystarczyło dla wszystkich, by przetrwać zimę. Ale Alia zmierzała prosto do Urgel graniczącego od północnej strony z Raghatanem, by tam z woli swego Pana zapanować nad silnymi ulewami od miesięcy nękającymi północne tereny tego kraju i wytropić renegata, za którego sprawą najprawdopodobniej tak się działo. Tego dnia jednak zdarzyło się coś, do czego nie powinno nigdy dojść. Alia wmieszała się w konflikt pomiędzy dwoma narodami i choć wtedy jej działanie wydało się kobiecie słuszne, teraz im częściej o tym myślała, tym miała więcej wątpliwości. Ktoś zapukał do drzwi wyrywając ją z zamyślenia. Nim zdążyła podnieść się z łóżka, gość bezceremonialnie wszedł do pokoju. Alia poderwała się z posłania jakby nagle stanęło w ogniu. Od momentu gdy klamka opadła w dół, naciśnięta przez kogoś po drugiej stronie, ona wiedziała już kto to jest. Mężczyzna w takim samym płaszczu, jaki nosiła dziewczyna stanął w drzwiach. Nic nie mówił, bo nie było takiej potrzeby. Jasne blond włosy silnie kontrastowały z opaloną na brązowo twarzą. Jego ściągnięta twarz wyrażała jednocześnie zdziwienie, gniew i oczekiwała natychmiastowych wyjaśnień od autorki zamieszania. Dziewczyna wytrzymała jego zimne przenikliwe spojrzenie i westchnęła. - Witaj Lekanie – powiedziała. – Wejdź proszę. Spróbuję ci to jakoś wyjaśnić. – Niespodziewanie gniew jaki malował się na twarzy gościa szybko znikł i ten wszedł do środka. - Jeszcze kilka godzin temu zmierzałem szlakiem kupców ku Glandirowi. Wtedy przybyli ludzie Aldwina II i powiedzieli mi, że jeden z naszych wziął czynny udział w bitwie łamiąc tym samym przysięgę złożoną Władcy Wichrów. Nie czekając na dalsze wyjaśnienia ruszyłem ku stolicy – tłumaczył. – Gdy dowiedziałem się, że to kobieta, od razu wiedziałem gdzie cię szukać. - Jak już powiedziałam Aldwinowi, nie stanęłam po żadnej ze stron. Mój miecz ciął równo. – Wzruszyła ramionami. - Wiesz dobrze, że ta sprawa nie przejdzie bez echa i będę musiał cię zaprowadzić przed oblicze naszego Pana, byś osobiście wyjaśniła mu swoje postępowanie – powiedział spokojnie Lekan. - Znam drogę do Chmurnego Zamku, ale nie pójdę tam teraz, a tym bardziej nie pójdę, bo ty mi tak każesz – odparła stanowczo. – Nie masz władzy nade mną. Ma ją tylko nasz Pan i jeżeli uzna to za…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil morgon87
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…