Wróć do katalogu

Siewca (cz.IV)

Alia i Lekan docierają do miasta Rydool, gdzie wreszcie dziewczyna zaczyna rozumieć powagę sytuacji w jakiej się znalazła...

morgon87, opublikowano , 16 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słowo Gereifa jest droższe od jego aksamitów, jak mawiał kupiec. Wobec tego, wieczorem Siewcy siedzieli już w niewielkich pokojach w domu Leifa. Leif uważał się za przyjaciela Gereifa, a już na pewno jego wspólnika w interesach. Sam kupiec zostawił swoje bezcenne towary w bezpiecznym miejscu w piwnicach budynku i ruszył do szynku przepłukać gardło solidną gorzałką, z kurzu jaki rzekomo nagromadził mu się tam po drodze. Pokoje były naprawdę małe. Należały do dwóch synów Leifa, którzy wyjechali na studia, dlatego też ten mógł poratować „starych znajomych” Gereifa, jakimi podobno byli. Rozgościli się i obmyli po podróży. Lekan stwierdził, że gdyby nie zapasy jedzenia i ubrania jakie musieli kupić, zdołaliby ominąć miasto, by nie ryzykować rozpoznania. Dziewczyna była Siewcą dopiero od dwóch lat, więc niewielu ludzi poznała, w porównaniu do Lekana, który dosyć często przebywał w Rydool. Mimo to wieczorem wyszedł w celu zasięgnięcia informacji. Tydzień jaki spędzili na szlaku niewątpliwie przyniósł spore zmiany. Choć na gościńcu było mnóstwo kupców, niewątpliwie wymieniających się aktualnymi informacjami, nie próbowali nikogo zagadywać. Towarzysz Alii starał się zachować maksimum ostrożności, ukrywając ich tożsamość przed tylko jemu znanym zagrożeniem. Sama dziewczyna też długo nie została w pokoju. Ciekawość pięknego miasta, którego nie miała jeszcze okazji odwiedzić i potrzeba zakupu ubrań wypędziła ją w ciepły letni wieczór. Już nie cierpiała fizycznie po brutalnym gwałcie koniokrada, a i psychicznie jakoś sobie radziła. Do tego stopnia, że bardziej wstydziła się brudnej od mieszaniny potu i kurzu sukienki, niż uwydatnionych gorsetem piersi, które pierwszego dnia po zajściu najchętniej zakryłaby brudną szmatą. Teraz, po tygodniu czasu, wracała do siebie i choć nie mogła założyć płaszcza należnego Siewcom i zbierać pokłonów, a jedynym atrybutem jej profesji był charakterystyczny wisiorek schowany za pasem, nie wyobrażała sobie, by mogła chodzić brudna. Mimo, iż była Siewcą, przede wszystkim była też kobietą, co niedawno zauważyła i początkowo sprawiło jej to przyjemność. Dopiero potem ból. Gdy zobaczyła kolorowe bele materiału na straganie zaniemówiła i choć wiedziała, że kupując sam materiał zamiast gotowe sukni, szykowała sobie wielogodzinną batalię z igłą i nicią, nie dbała o to. Przez tydzień spędzony na wozie Gereifa dosyć odpoczęła. Sen początkowo był jedynym lekarstwem na ucieczkę od bólu, szczególnie gdy kupcowi skończyła się już gorzałka. Potem zapadała w sen by zabić nudę, nie znając się na polityce, o której dyskutowali mężczyźni. Już wtedy chciała odkupić od Gereifa po skrawku materiału, by zająć się czymś praktycznym i zrobić sobie ubranie na zmianę, ale ich woźnica kategorycznie odmówił twierdząc, że jest tylko dostawcą i towar nie jest jego, by się nim rozporządzać. Wzięła kilka kolorów różnej długości, w zależności od tego, ile każdego z nich potrzebuje na wykonanie projektu jaki miała w głowie. Z szerokim uśmiechem na ustach wracała do pokoju, kiedy nagle ktoś szarpnął ją za włosy. Odwróciła się gwałtownie i pobladła. Od razu przed oczami stanął jej brodaty bandyta, z licznymi bliznami na twarzy. Koniokrad szybko skurczył się i zgarbił. Wspomnienie rozmyło się pozostawiając przed Alią pomarszczoną staruszkę w czarnej chustce na głowie. W trzęsącej się ręce trzymała kosmyk jej włosów. Siewca wolną ręką odruchowo chwyciła się za głowę w miejscu gdzie powinny znajdować się wyrwane włosy. Staruszka gestem zaprosiła ją do ciemnego mieszkania, wtopionego w zadbane kamieniczki. Ten dom taki nie był. Drewniany i odrapany z zewnątrz sprawiał nieprzyjemne wrażenie. Szyby w oknach były całe, ale tak brudne, że nie sposób było nic zobaczyć poza łuną światła, pochodzącego prawdopodobnie od świeczki. Alia wiedziona jakimś dziwnym spokojem emanującym od staruszki, weszła za nią do środka. Przeszli przez niewielki przedsionek pełny najprzeróżniejszych rzeczy i weszli do głównego pomieszczenia. Izba była znacznie większa od przedsionka, lecz w podobnym stopniu do niego zaśmiecona. Po środku stał okrągły stolik, na którym paliła się samotna świeca. Na jednym z krzeseł drzemał czarny kot. Staruszka zgoniła go laską i sama zasiadła na krześle, wskazując gościowi siedzenie naprzeciw. Gdy Alia siadała, chciała się przywitać, ale została uciszona gestem. Gospodyni przytknęła włosy do nosa i zaciągnęła się ich zapachem. Potem posypała pukiel włosów jakimś proszkiem i energicznym ruchem cisnęła kilkoma włosami w płomień świecy. Te pod wpływem temperatury zaskwierczały uwalniając nieprzyjemny zapach. Niewzruszona tym staruszka obserwowała jak wyleciał ze świecy jasny dym formując się w przeróżne kształty, ukazujące miejsca i ludzi z życia Siewcy. Przestraszona Alia nabrała powietrza i dmuchnęła w stronę świecy rozwiewając dym. Płomień chwilę nerwowo zatańczył ma knocie i znów się uspokoił. - Chciałam się tylko upewnić – wychrypiała starucha. - Jesteś wiedźmą?! Jak to upewnić? W jakiej sprawie? – pytała Alia. - Nie za dużo pytań na raz? – Wstała podchodząc do jednej z szafek, które miała za sobą i pstryknięciem palców zapaliła kolejną świecę. Alia wierciła się i bardziej z ciekawości, niż ze strachu próbowała dojrzeć zza pleców gospodyni, co też tam robi. W końcu staruszka odwróciła się i postawiła dwa kubki na stoliku. Na szafce nad płomieniem grubej świecy, już po chwili zaczęła wrzeć woda. Siewca popatrzyła wymownie na zawartość kubków, a potem na gospodynią. - Herbata – wyjaśniła staruszka, ale widząc niezrozumienie w oczach gościa dodała. – To napar z liści krzewu z odległych krain. Nie bój się, nie ma to nic wspólnego z wiedźmimi praktykami. - Więc jesteś wiedźmą? - Czarownicą, wiedźmą, różnie to mnie ludzie nazywają – odpowiedziała. - Dlaczego… - Dlaczego akurat na ciebie zwróciłam uwagę? – trafnie dokończyła pytanie wiedźma. – Bo twoja głowa jest aż ciężka od tajemnic i rzeczy nieznanych zwykłemu człowiekowi. Zobaczyłam w twych oczach imię, kogoś, kogo nie widziałam wiele lat. Nawet nie wyobrażasz sobie jak wiele. - To śmieszne – Siewca pokręciła głową. – Kogo niby? – zapytała. Starucha wstała i zdjęła wrzątek ze świecy, po czym wlała go do kubków. - Sama nie znasz jeszcze tego imienia, a tym bardziej nie wiesz kto je nosi – odpowiedziała po chwili tajemniczo. – Ale muszę cię ostrzec dziewczyno. Musisz myć czujna. Musisz stać się silna i to nie tylko mocą jaka pozostała jeszcze w naszym świecie, ale i duchem. Bo nadchodzą ciężkie czasy, które przetrwają jedynie najsilniejsi z nas… Z was – dodała. Alia była zaskoczona, że wiedźma tak wiele o niej wiedziała, czytając ze swojego gościa jak z otwartej książki. - Czego lub kogo mam się obawiać? – zapytała. - Wszystkich. Każdego jednego człowieka stąpającego po tym świecie. Odkryłaś coś wielkiego i nie wiem jakim sposobem ci się to udało, ale odnajdując Ravana, tak go nazwijmy, zdjęłaś z niego iluzję i teraz każdy, kto go poszukiwał od lat, może go dopaść. - Od ilu lat? – Alia zaczęła nagle rozumieć, że jej podejrzenia były jak najbardziej słuszne. - Setek. Setek lat. A on teraz jest sam nie znając nawet swojego imienia… - Nie powinnam była go zostawiać. - Jesteś zbyt słaba i zbyt mało wiesz, by liczyć się w tej grze. Wyślę tam Mroczniaka, ale boję się, że i on nic nie zdziała w konfrontacji z naszym przeciwnikiem. – Wiedźma upiła łyk herbaty i Alia z wahaniem sięgnęła po kubek. Spróbowała, a napój okazał się smaczny. Solidnym łykiem zabiła suchość w ustach. - Dlaczego mi to mówisz? – zapytała. - Ktoś musi, ale nie wiem czy powinnam to być ja i czy to nie za…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych