Wróć do katalogu

Słodkogorzkie cz.7

:]

ronnie, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

X

Wieczorem nikt nie kwapił się do wyjścia. O dziwo, nawet Ewka została w hotelu. Do późnej nocy siedzieliśmy nad basenem, dopóki komary nie zmusiły nas do ucieczki. Po kąpieli wróciłam do pokoju w samej bieliźnie i nie zdążyłam niczego na siebie założyć, zanim do środka wszedł Adrian. - Nie… nie ubieraj się… - wydukał. - Słucham?? – zapytałam na wpół wściekła. - Przyszedłem właśnie zobaczyć twoje skaleczenia… czy się… goją. - A kim ty właściwie jesteś, żeby sobie oglądać moje skaleczenia? – mówiłam, ale bardziej dla zasady niż z prawdziwym oburzeniem. Ułożyłam się na swoim łóżku, żeby wygodnie mu było sprawdzić, czy rany się goją. No, przynajmniej tak sobie wmawiałam. Gdyby nie fakt, że Ewa leżała na łóżku obok kto wie, do czego by doszło… Znowu to samo. Dotyk, przyprawiający mnie o dreszcze. Moje ciało go kochało i teraz doszłam do wniosku, że kiedy on mnie dotyka… zrobiłabym dosłownie wszystko. Skaleczenia goiły się bez zarzutu. Przez moment pomyślałam nawet, że mogłabym się sama pokaleczyć. W końcu kiedy rany się zagoją, nie będzie już pretekstu do tych pieszczot… Pieszczot? Przecież on tylko zmieniał mi opatrunki. To samo robiłby każdy lekarz. Czy on też by tak na mnie działał? To pytanie do reszty mnie pochłonęło. Po wyjściu Adriana Ewa miała jakąś dziwną minę. Zanosiło się na coś poważnego. - Musimy porozmawiać – powiedziała. - W porządku… ale o czym? - Mam nadzieję, że wiesz dlaczego akurat ciebie wybrałam, żebyś z nami pojechała. - No… właśnie nie bardzo. - Otóż… Każda inna kobieta z pewnością próbowałaby mi odebrać chłopaka. A ty… co do ciebie byłam pewna, iż nigdy tego nie zrobisz… Kiedyś już była taka sytuacja… - Tylko zapomniałaś, że wtedy nie byłam w stanie tego zrobić. Było oczywiste, że gdybym tylko mogła… - Teraz możesz. Tego nie wzięłam pod uwagę. - No nie… - wybuchnęłam śmiechem – Przecież Adrian mnie nie interesuje jako mężczyzna… On… w ogóle mnie nie interesuje – mówiłam to tak dobitnie, bo miałam nadzieję, że przy okazji przekonam co do tego samą siebie – więc nie widzę powodu, dla jakiego nie miałybyśmy zakończyć tej bezsensownej rozmowy. Ewka uśmiechnęła się. Jak zawsze, gdy osiągała zamierzony efekt. Właśnie to była przygotowana usłyszeć. Nie zawiodła się. W życiu nie przyznałabym się do prawdziwych uczuć. W ogóle należało je zniszczyć. Stłumić w zarodku wszelkie uczucia. Adrian nie był dla mnie. Nigdy nie byliśmy sobie przeznaczeni. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywało na to, iż nie ma dla nas wspólnej przyszłości.

XI

Żar sączył się z nieba. Krople potu spływały mi po plecach. Ewa opalała się na leżaku. Piotrek i Adrian grali w siatkę, a ja leżąc na kocu próbowałam się powstrzymać przed bezwstydnym patrzeniem na rozpalone, prawie nagie ciało Adriana. Tak bardzo chciałam znaleźć się w jego silnych ramionach. Nie wiem czym to było spowodowane, ale już od samego rana nie mogłam opędzić się od nieprzyzwoitych myśli. Dłużej nie byłam w stanie tego znieść. Podniosłam się ze swojego miejsca i ruszyłam do morza. - Idę się trochę ochłodzić. - O… masz rację… - powiedział Piotrek, przepychając się przez tłumek ludzi obserwujący ich mały mecz poszedł na deptak do sklepu, bo skończyło się nam picie. Adrian natomiast miał zagadkową minę, która nieco mnie przerażała, ale chyba bardziej podniecała. - Pójdę z tobą popływać – oznajmił – Idziesz? – spytał dla formalności swoją dziewczynę. - Nawet gdybym chciała to i tak muszę pilnować naszych rzeczy. Zresztą teraz czytam. Miłego pływania. – zupełnie nie wykazywała oznak zazdrości, ale i tak wiedziałam co się pod tym kryje. Zignorowałam jej piorunujące spojrzenie i poszłam z Adrianem do wody. Żadnego słownego porozumiewania się. Nic. Po prostu odpłynęliśmy daleko w bok, aż znaleźliśmy się w zupełnie pozbawionej wścibskich, ludzkich spojrzeń zatoczce. Gdy wyszłam z wody poczułam jak obejmują mnie jego mokre ramiona. Zadrżałam. Doskonale wiedzieliśmy, że nam nie wolno… nie mieliśmy prawa. A jednak… nie powstrzymałam jego ust błądzących leniwie po mojej szyi. W końcu odnalazł moje wargi. Całowaliśmy się jak szaleni, jakbyśmy już nigdy więcej mieli tego nie robić… Jak gdyby to miała być jedyna szansa, by zaznać smaku swoich ust. Zabrakło nam tchu… - Kocham cię… - za późno, by cofnąć wypowiedziane słowa. Po co to mówiłam? Znowu nie utrzymałam uczuć na wodzy. Spodziewałam się wyśmiania, odtrącenia, ale nie braku odpowiedzi. - Wiesz, że nie powinniś… - zawahałam się. Spojrzał na mnie tym swoim spojrzeniem, które kryło coś, czego nie mogłam rozszyfrować i … już nic nie mogło nas powstrzymać. Jego dłonie delikatnie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych