Wróć do katalogu

SŁONY SMAK WOLNOŚCI

Historia młodego chłopaka, który chce od życia czegoś więcej...

Frank Holden, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ciepłe, rzęsiste krople miarowo uderzały w bruk niedużego dworca. Padało już trzeci dzień, a czarne chmury zdawały się wisieć na niebie w nieskończoność. Stojący na peronie chłopak wyglądał, jakby w ogóle nie dostrzegał deszczu. W ustach trzymał niezapalnego papierosa, a w dłoni mocno ściskał bilet. Czarne, gęste włosy przykleiły się do jego czoła. Ubrany był w wojskową kurtkę, a przez ramię miał przerzucony żeglarski worek. Nie mógł mieć więcej niż dziewiętnaście lat. Na peronie oprócz niego nie było nikogo. Czekał na pociąg. Na pociąg, który miał go wyrwać z matni szarej rzeczywistości, na pociąg, którym miał rozpocząć nigdy niekończącą się włóczęgę, na pociąg, którym miał się dostać do Gdańska, aby potem ruszyć dalej – w tułaczkę po morzach i oceanach świata.

Wciąż wyraźnie słyszał krzyki ojca i matki, kiedy ogłosił im swoje życiowe plany. To był niedzielny obiad. Wszyscy troje siedzieli w jadalni młodopolskiego domu. Z obrazów na ścianach patrzyli na niego martwi ludzie. Tego dnia matka ugotowała rosół i upiekła kurczaka. I mimo, że od tego wydarzenia minęło kilka miesięcy, on wciąż czuł na języku smak tego obiadu. Był przesolony. I wtedy pomyślał o morzu – „wszędzie ta cholerna sól”. Nigdy nie wtrącał się w sprawy innych ludzi. Nie obchodziło go, w jaki sposób mężczyźni zarabiali na chleb ani co kobiety robiły w wolnym czasie. Swoje życie chciał przeżyć po swojemu. I dlatego po skończeniu liceum postanowił wyruszyć w roczny rejs dookoła świata. Wiedział, jaką burzę w domu wywoła tą decyzją. Ojciec już planował mu przyszłość, już otwierał przed nim furtki wszystkich życiowych szans i okazji, ojciec już zdecydował, że syn, podobnie jak on, zostanie prawnikiem. To wszystko nieważne. Był na to gotowy. Niczym bokser siedzący w narożniku, między liniami ringu, który wie, że musi wziąć na siebie kilka ciosów, że może poleje się krew, ale mimo tego wszystkiego, w chwili, kiedy zagrzmi gong – wstaje i walczy. Choć może za parę minut jego głowa uderzy o matę ringu, krew obryzga ludzi siedzących w pierwszych rzędach, a jego oczy zastygną w porażce nieprzytomności. Ale bokser nie cofa się. Wychodzi na sam środek, choć to może być pojedynek, którego nie wygra. Wie jednak, że są w życiu walki, które trzeba stoczyć niezależnie od ich wyniku. Chłopak też był na to gotowy. - Postanowiłem, po skończeniu szkoły, zrobić sobie rok przerwy. Myślałem o wypłynięciu w rejs, ale to nie jest pewne – skłamał. – Chcę przemyśleć, co robić dalej. Matka pobladła, a ojciec odłożył widelec i spokojnie powiedział: - Myślałem, że mamy to ustalone. Chłopak tępo patrzył w talerz z jedzeniem. Bał się spojrzeć ojcu prosto w oczy. - Chyba ty miałeś to ustalone. Ja nie zostanę prawnikiem. Nie chcę być taki jak ty – podniósł ton. - Ty nas w ogóle nie kochasz – powiedziała matka, a twarz jej stała się o wiele bardziej blada niż przed chwilą. Z oczu leciały łzy. Chłopak czuł jak żółć rozchodzi się po całym jego ciele, a oczy nabiegają krwią. - Nie zmienicie mojej decyzji – wyszeptał przez zaciśnięte zęby. - Nie chcę nic słyszeć o tych twoich szalonych pomysłach. Masz zdać maturę, a potem dostać się na studia. To jest teraz najważniejsze. A jeśli nie chcesz słuchać ani mnie ani matki to może w ogóle nie chcesz należeć do tej rodziny!? Twój wybór – spokojnie powiedział ojciec i odszedł od stołu. Potem nastąpiła, niemalże bezwzględna, cisza. Tylko płacz matki...

Pociąg powinien już był wjechać na peron. Spóźniał się. Chłopak sięgnął do kieszeni dżinsowych spodni i wyjął z nich pudełko zapałek. Wyciągnął jedną z nich i próbował zapalić. Uderzał kilkakrotnie w mały kartonik, ale wszelkie jego próby okazały się nieskuteczne. Zapałki i draska były przemoczone. ‘Trudno’ – pomyślał. – ‘Gdzie jest ten cholerny pociąg?’

Po tamtym obiedzie przez ponad tydzień w domu panowała mordercza cisza. Nikt nie chciał z nim rozmawiać. Czasem słyszał tylko szepty rodziców, które natychmiast urywały się, kiedy zjawiał się w pobliżu. Ale pewnej nocy wszystko się zmieniło. Podsłuchał jak ojciec…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych