Słów kilka o rutynie
Poranek z życia ksiegowego.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zazwyczaj nie pamiętam snów ale dzisiejsza noc stanowiła przyjemną odmianę od tej nużącej rutyny. Rozpromieniony wyskoczyłem z łóżka i pozostając pod wyraźnym wpływem niedawnych wrażeń ochoczo pognałem do biura. Nie zaniepokoił mnie nawet fakt, iż pobudzony przyjemnymi majakami nie odczułem typowej dla tej pory roku niechęci do opuszczania mieszkania. No cóż – pomyślałem, najwyraźniej dzisiejszy poranek jest wyjątkowy. W lekką panikę wprawiła mnie jednak myśl, że zaniechałem codziennego rytuału związanego z myciem zębów. Od zawsze (czyli momentu kiedy uzyskałem świadomość) pierwsze pięć minut po przebudzeniu przeznaczałem na dokładną kosmetykę uzębienia. W ostatnim czasie, z uwagi na niechęć z jaką kadrowa przyjmowała fakt moich notorycznych spóźnień, postanowiłem zaoszczędzić trochę czasu i połączyć dwie nieodzowne poranne czynności. Do perfekcji opanowałem szczotkowanie poruszających się rytmicznie szczęk. Zapytacie czemu wspomniane powyżej rytmicznie się poruszały? Śpieszę już z wyjaśnieniem. Udało mi się mianowicie opracować technikę równoczesnego spożywania śniadania i czyszczenia śladów jakie poranny posiłek pozostawiał na moich zębach. Początkowo podejmowane próby wydawały mi się być odrobinę karkołomne ale z czasem opracowałem poranne menu, które niezwykle zyskiwało w połączeniu z miętowym aromatem.
Zwalczyłem kiełkujący niepokój wynikły ze świadomości podwójnego pogwałcenia rutyny i po kilku chwilach znalazłem się już na przystanku tramwajowym. Poranek był niezwykle mglisty, a podający śnieg znacząco jeszcze ograniczał widoczność (szczególne ludziom, którzy podobnie jak ja noszą okulary). Peron przepełniony zazwyczaj tłumami uczniów i emerytów (zmierzających do szkół i na bazarki) wydał mi się dziwnie pusty. Nie miałem jednak czasu zastanawiać się na tą anomalią, ponieważ tramwaj linii dziewięć zatrzymał się z piskiem na mojej stacji. Jak co dzień rzuciłem się ku drzwią starając się zablokować drogę innym potencjalnym pasażerom (miałem na uwadze fakt, iż na tym etapie trasy dziewiątki okazywało…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Spiteri
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…