Smażalnia umysłów
Krótkie opowiadanie o skwierczącym młodym pokoleniu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Osamotniony imbis na rozdrożu. Gdzieś pomiędzy, jakby bardziej wyjeżdżoną, krajową drogą na wschód, a ledwo wybudowaną autostradą w kierunku zachodnim. Księżycowy krajobraz w którym rozlatująca się buda stanowi jakiś mistyczny środek ciężkości. Tak zaczepiona w przestrzeni, jak gdyby jej brak miał sprawić, że cała sceneria ulegnie natychmiastowej dyfuzji, bądź jak spłoszony gołąb poderwie się do lotu i diametralnie zmieni położenie pozostawiając po sobie jeszcze ewentualnie trochę, no, tego... Ustalmy: nie ma budy – nie ma krajobrazu, nie ma krajobrazu – nie ma budy. Nie wiadomo czyj wizerunek jest bardziej posępny i obojętny. Stary mężczyzna za ladą toczy w beztchnieniu krwiożerczą batalię o przewodnictwo w tej kategorii z obdrapanym cennikiem przybitym do płyty PCV parą zardzewiałych gwoździ. W końcu przegrywa. Z resztą notabene... od zawsze tutaj cena nie ma znaczenia. Rozpalony wściekłym słońcem, ściekający z jezdni asfalt jakby zazdrościł długowieczności patelni na której skwierczy smażony olej. Nie tak stary, prażony słońcem asfalt i stary, smażony olej? Godna pożałowania symbioza. Jednak olej nie byle jaki, poniekąd w opozycji do asfaltu. To olej, który pamięta jeszcze czasy kiedy imbis cieszył się ogromną popularnością. Olej, który trwa w owej zaśniedziałej budzie od jej stworzenia, od czasów, kiedy nie była jeszcze wcale zaśniedziała. To taki olej, który pamięta czasy, kiedy w imbisie jadły największe szychy. Olej pamięta doskonale! Natomiast stary mężczyzna niezbyt i na potwierdzenie tej pozornie krzywdzącej go tezy wychyla kolejny łyk metaxy z plastikowego kubka, po czym spluwa przez ramię. Elektryczna kuchenka miarowym niczym metronom tykaniem sygnalizuje gotowość do pracy. Olej spokojnie czeka, dobrze zna swoją rolę i wie co będzie się zaraz działo. Przecież smażył to już dziesiątki, setki, a nawet chyba już tysiące razy. Może dlatego nie dziwi go nurkujący w jego toni Mózg? Na rożnie obraca się baranina. Kręci się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ryjek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…