Wróć do katalogu

Smerfna historia

o tym jak powstały smerfne hity :D

kasia88, opublikowano , 7 min czytania, 2,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Drogi czytelniku, wyobraź sobie, że jesteś zawieszony w powietrzu nad jakimś oceanem. I co widzisz? Bo ja bezmiar spokojnych wód kojących zmysły i dających spokój duszy. Aż wtem... Nie! To niemożliwe. Muszę jeszcze raz spojrzeć. Rany Julek, widzę statek, statek pełen niebieskich stworków. Wokół niego rozlega się okropny hałas. Nie... ja nie mogę na to patrzeć.

Chociaż z drugiej strony nie mogę tego zostawić bez ani jednego słowa... Może najlepiej będzie, jeśli ponownie zacznę pisać to opowiadanie ale w inny sposób. Tak więc: Na pokładzie Smerfnego Statku płynęły sobie niebieskie ludki. Papa Smerf chlał wódę i patrzył na tańczącą na maszcie Smerfetkę, Ważniak rzucał kamienie do wody i niby coś przeliczał, a Zgrywus uczył się nowych szpagatów. Wszystkie dorosłe Smerfy wściekały się na małe Smerfiki biegające po pokładzie. - Sasetko! Damy tak nie biegają! – Upominała małą Smerfetka. - Ciociu, kiedy fajnie jest biegać! - Smerfetko, to dzieci! Niech się bawią, a ty tańcz, dobrze ci idzie! – Zakrzyknął Osiłek podnosząc sztangę. Ogólnie rzecz biorąc były to Smerfy lubiące imprezy. Po pokładzie ich statku walały się butelki po alkoholu i rozlegała się głośna muzyka techno. Wszystkie głośno pokrzykiwały i przeklinały. Biły się z byle powodu. Ale nie bójcie się! To nie były te Smerfy z wieczorynki – owszem nosiły te same imiona i wyglądały tak samo, ale były to zupełnie inne stworzenia. A więc, skąd one się wzięły? To proste: artysta który wyrysował te niebieskie postacie, stworzył dwa rysunki – jeden dał do wytwórni bajkowej, a drugi włożył do butelki i wrzucił ją do morza. Gdy ta dobiła do brzegu wyspy odległej o tysiące mil od lądu, Smerfiki obudziły się ze snu i zaczęły żyć własnym życiem. Wybudowały sobie wioskę i w niej spokojnie żyły. Po dziesiątkach lat dorobiły się nawet telewizora. I wtedy dostrzegli siebie w bajkach. Znaczy.... to nie byli oni. To byli ich bracia bliźniacy. Od tej pory w wiosce Smerfów zaczęło rosnąć ciśnienie i agresja. Zaczęły się imprezy, ostre chlanie i ostra muza. Pewnego dnia wściekłe Smerfy postanowiły popłynąć do samego Hollywood, aby dać wycisk podziwianym przez ludzi Smerfikom z bajki. Wybudowały one wielką barkę, ochrzciły ją imieniem: „Smerfny Statek”, rozbiły na niej butelkę szampana i na zawsze opuściły swoją wyspę. Myślały, że ich podróż będzie trwała zaledwie godzinkę, a co się okazało? Że Smerfy płynęły, płynęły... no i płynęły... no i jeszcze, jeszcze płynęły, aż w końcu dopłynęły. Wtedy wszystkie wspólnie zakrzyknęły: „Jazda! Hajda na zbójów, naszych sobowtórów zajechanych, ka jego mać!” po czym złapały kije bejsbolowe i hardo ruszyły do miasta sław. Przekraczając jego bajeczne bramy, poczuli jakby spłynęła na nich nadnaturalna siła i nadnaturalna moc. Już nie chcieli się bić. Chcieli zostać idolami tysięcy ludzi! TAK! Do tego dążyli – tego chcieli i właśnie tego pragnęli. To był ich cel. Ich wielki cel, który najprawdopodobniej osiągną. Tak. Ja jako autorka pozwolę im zrealizować ich spontaniczne pragnienia. W końcu Smerfy te jak dotąd żyły na skraju potępienia i w cieniu swoich sobowtórów. A tak przecież być nie powinno! Tak więc Smerfy wchodząc na ulicę Hollywood, jednocześnie weszły na drogę nowego życia. - Te – zaczął ważniak – ja to zawsze podziwiałem tego synalka, tego no... tego jaskiniowca co krzyczał „ja ba da ba du!”, i pamiętacie? Ten jego synalek mówił: bah bah. Ja też zawsze chciałem tak mówić. A teraz mam bejsbol i mogę nim rozwalić całe to miasto. Tak! Chce…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych