Wróć do katalogu

Śmierć?

Nie wiem, dlaczego zamieściłam tu to opowiadanie. Pewnie zostanie skrytykowane przez jakichś ludzi, pragnących bezlitośnie kogoś trafić w serce. Proszę bardzo, daję okazję.

Patrycjuszka, opublikowano , 4 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dlaczego? - pytam, ale nie słyszę odpowiedzi. Mój oddech zamienia się w obłoczek pary... leżę tu, na ulicy... sam, bez nikogo. Dlaczego? Łzy ściekają po moich policzkach, skapują z brody, rozpryskują się o kostkę brukową, ułożoną na chodniku, mieszają się z kroplami lodowatego deszczu. Moje ciało ogarnia niesamowity ból... Czy ja umieram? Próbowałem się podnieść, ale nie miałem czucia. Żaden palec nie chciał posłuchać polecenia mojego mózgu. Widziałem, słyszałem, czułem roztaczające się wokół mnie zapachy... odór pobliskiego wysypiska, skórka od banana, wykorzystany papier toaletowy... Dlaczego ja? Dlaczego?! To pytanie tłukło się o moją czaszkę, chciało wyjść, stworzone wargami i językiem... ale nie potrafiłem go wykrztusić. Z moich ust dobył się jedynie słaby, rozpaczliwy jęk. "Dlaczego?" stawało się dla mnie bezsensowne... A co znaczy to słowo? Co? Przez mój umysł przelatywały obrazy z całego życia... straciłem dom, rodzinę... żona odeszła, z dzieckiem w brzuchu, zostawiając mnie ze swoimi długami. Chrapliwie łapałem powietrze, które wydawało się coraz bardziej gęste. - A temu co? - usłyszałem wark starej baby, popijającej resztki jakiegoś napoju. - Stary jest - odparł na to jakiś pijak, wyjątkowo trzeźwy jak na siebie. Stary... Ile ja mam lat? Gdzie ja jestem? Co się ze mną dzieje? Dlaczego? Pytania zalewały mnie nową falą, tak ogromną jak fale oceanu... ocean... byłem tam kiedyś. Mimo, że szum doprowadzał mnie do szału, byłem tam... wszystko było normalne, realne... miałem dom, żonę, brata i kochającą matkę... Kolejne łzy trysnęły z moich oczu. Obraz, który mi stale przesyłały zaczął się rozmywać. Dach, kamienna…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych