Wróć do katalogu

Śnieg

Śnieg i o postrzeganiu siebie słów kilka.

kapsel, opublikowano , 8 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nareszcie pojechali. Monika przekręciła zamek w drzwiach i uśmiechnęła się do siebie. Mimo że cała złość w tej chwili prysła, wciąż w uszach miała głos mamy. Nie zapomnij, nie rób i uważaj. Miała już trzynaście lat, a ona wciąż traktowała ją jak małe dziecko. Strasznie się martwiła, bo ponoć kilka lat wcześniej dziewczynka, tak jak ona, zostawiona sama w domu, zniknęła, nie zostawiając po sobie śladu. Ale ona potrafi już o siebie zadbać. W końcu ma trzynaście lat.

Nalała sobie oranżady, złapała paczkę chrupek i zasiadła przed telewizorem. Choć raz mogła oglądać to, co chciała i ile chciała, bez bezsensownych uwag rodziców. Włochaty jamnik, Apsik, ułożył jej się na kolanach, a ona przeskakiwała z kanału na kanał, pochłaniając chrupki. Za oknem wiatr pędził coraz szybciej, rozdmuchując i formując coraz to nowe zaspy śniegu. Nie musiała się martwić, wszystkie okna były zamknięte. Mama kazała jej to sprawdzić trzy razy, zanim wyszła. Programy przeskakiwały coraz szybciej, ale nie znalazła niczego dla siebie. Delikatnie zsunęła Apsika z kolan i ruszyła do innego pokoju, przy okazji wpadając do kuchni po nową porcję oranżady. Pusta paczka po chrupkach samotnie spoglądała na niebieski ekran telewizora.

Wchodząc po schodach na piętro rozlała trochę oranżady. To nic. Posprząta, zanim wrócą. Dotarła do małego pokoiku przerobionego na pracownię informatyczną taty. Tutaj wiatr za oknami szalał jeszcze bardziej. Najbliższy dom sąsiadów stał po przeciwnej stronie ulicy. Żółte ściany powoli znikały za zasłoną z niezliczonych płatków śniegu. Po plecach przebiegł jej dreszcz. Odkręciła kaloryfer na pełną moc. Tata zabronił jej kombinować przy piecu, więc tylko tyle mogła zrobić. Wbrew przewidywaniom komputer nie okazał się tak prostym urządzeniem. Bez pomocy taty gubiła się i nie wiedziała, co robić. Udało jej się włączyć grę, którą kiedyś jej zainstalował, ale przestała grać, gdy stwierdziła, że jest zbyt dziecinna.

Robiło się coraz zimniej. Wszystkie kaloryfery a nawet mały grzejnik który znalazła w szafie pracowały pełną mocą, ale nie czuła się przez to ani trochę cieplej. Apsik kręcił się niespokojnie, więc pomyślała, że na pewno chce mu się jeść. Przyrządziła mu smakowitą ucztę z kaszy, krojonej wątróbki i mięsnych krokiecików. Zjadł wszystko szybciej, niż można by się było spodziewać po takim piesku. Zazwyczaj wychodziła z nim na spacer, schodzili w dół ulicy aż do małego sklepiku, gdzie zawsze robiły z mamą zakupy i wracali. Ale teraz nie miała zamiaru ruszać się z domu. Tu rodzice mieli rację, ma trzynaście lat i jest sama w domu, nie może wychodzić z psem w taka pogodę. Postanowiła wypuścić go tylko i poczekać aż zrobi swoje. Potem wpuścić z powrotem i najpewniej ogrzać, bo na zewnątrz robiło się naprawdę zimno. Za oknami wichura przybierała na sile. Okna aż trzeszczały. Uchyliła drzwi balkonowe żeby wypuścić Apsika. Mróz natychmiast brutalnie wdarł się do domu i owiał Monikę, która musiała włożyć sporo siły w to, żeby wiatr nie trzasnął drzwiami. Apsik nie wyglądał na przekonanego, ale w końcu wyszedł na dwór. Firanki były całe mokre a na podłodze leżała cienka warstwa śniegu. Apsik zrobił kilka chwiejnych kroków a potem zniknął Monice z oczu. Chciała iść po zmiotkę zanim śnieg stopnieje, ale nie zdążyła się nawet odwrócić. Usłyszała kilka przytłumionych szczeknięć a potem Apsik podbiegł do drzwi i zaczął skrobać łapami o framugę. Kiedy uchyliła drzwi, ten wśliznął się szybko do domu i pobiegł na górę z podkulonym ogonem. Monika wpatrywała się przez chwilę w szybę, ale widziała tylko skrawek tarasu i biel. Świat zrobił się biały.

Znalazła w szafie gruby, wełniany sweter, w którym nigdy nie chodziła, bo był za brzydki. Miała już na sobie dwie pary skarpetek i rękawiczki, kiedy usłyszała trzask. Podskoczyła jak oparzona. Z dołu dobiegało przeraźliwe wycie. Kiedy się uspokoiła wyszła z pokoju i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych