Sobotnie śniadania
Poranki na Kokosowej Alei
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Każdego poranka spędzonego w domu na Kokosowej Alei próbowałem podglądać kąpiącą się siostrę Alexa.
Cała powtarzająca się cyklicznie sytuacja stała się niepisanym rytuałem sobotnich poranków, obowiązkowym nakręcaniem zegarka, toczącym się według identycznego schematu. I nawet wyjście po skończonej kąpieli nieodmiennie kończy się posłaniem mi delikatnego uśmiechu, przeznaczonego tylko dla łazienkowego konesera dwudziestoletniego damskiego ciała.
Gdy widzę jej specyficzne krążenie po pokoju z trzymanymi w ręce częściami garderoby, powoli ogarnia mnie świadomość, że już za parę chwil odwiedzi wannę. Niesamowity błysk w jej oczach, towarzyszący pojawiającemu się w myślach pragnieniu. Skorupka przygotowana jest do opadnięcia, gotowa, by odsłonić jej nieskazitelne ciało. Wprawdzie nie powinno mnie to dziwić, przecież wszystkie dwudziestoletnie dziewczyny uparcie próbują wzbudzić przeróżne pragnienia u przyjaciół swoich braci, jednakże proste prawa przyrody w praktyce bywają zadziwiające.
Przekonałem się o tym w urodziny ich matki, kiedy po raz pierwszy weszła do pokoju Alexa, chcąc odebrać od niego telefoniczną słuchawkę. Celowo nie założyła na siebie żadnych spodni, prezentując swoje długie, błagające bezczelnie o dotyk nogi. Jej pozornie nieśmiałe ruchy, mające rzekomo wynikać ze skąpego stroju, były zupełnie niewiarygodne i wtedy odgadłem jej prawdziwe intencje.
Alarmowy dzwonek zaczyna brzęczeć w momencie, w którym opuszcza pokój z suszarką w prawej ręce, co wywabia mnie z pokoju bardziej niezawodnie niż odgłos lejącej się po schodach morelowej wódki. Poruszające się hipnotycznie pośladki porywają za sobą wszystkie błądzące w ich okolicy myśli. Z każdego ich ruchu można wyczytać delikatność kryjącą się pod fioletowym szlafrokiem podwórkowej nimfy, obiektu westchnień wszystkich przestarzałych robotników malujących ściany budynku. Jej wizyty w oddalonym o kilkanaście metrów sklepiku stanowią swoistą ceremonię, związaną nierozerwalnie z krótką przerwą w wymachiwaniu pędzlami kilkanaście metrów nad ziemią.
Zamknięcie drzwi do łazienki i dźwięk przekręcanego ostentacyjnie zamka, próbującego naiwnie stwarzać pozory niedostępności jeszcze nie zmienia mnie w spragnione kopulacji zwierzę, tarzające się po ziemi. Wtedy jeszcze resztki oporów moralnych, związanych z obawą o jej nagłe wyjście, powstrzymują mnie od czynienia…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Idsele
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…