Spacer we mgle - 3 - Sojusznicy
Wojna na Ukrainie nie wygasła toczy się pełną parą, w Polsce powstają grupy paramilitarne złożone z ludzi którzy chcą wziąć sprawy w swoje ręce i bronić kraju. Jedna z takich grup trafia na Ukrainę jako nie oficjalne wsparcie rządu Polskiego. Opowie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
3 Sojusznicy
Na ziemi pojawiały się ślady po kroplach spadających z nieba, chmury przysłoniły słońce czyniąc poranek ciemnym i nieprzyjemnym zapowiadało się na ulewę. Ciszę przerywało coraz mocniejsze stukanie kropel deszczu i porywy wiatru. Szare blokowiska wydawały się jeszcze bardziej mroczne i nieprzyjazne, w oknach brakowało szyb a gdzieniegdzie były pokaleczone ostrzałem artylerii i granatników, były opuszczone od kilku tygodni wyglądały jak z post apokaliptycznego filmu. Kiedyś tętniły życiem, mieszkania dla robotników i pracowników portu typowe blokowisko jak setki innych w krajach post komunistycznych. Mariupol od 2 miesięcy był na linii frontu, ludzie uciekli w mieście zostali tylko żołnierze broniący miasta. Rosjanie chcieli przejąć kontrole nad strategicznym miastem, bazą Ukraińskiej floty i ostatnią przeszkodą do uzyskania połączenia lądowego z Krymem który był objęty blokadą, Ukraińcy odcięli połączenie lądowe z okupowanym półwyspem, od pół roku dwa miliony mieszkańcu było pozbawionych prądu, ograniczony dostawy wody. Rosjanie za wszelką cenę chcieli uzyskać korytarz by dostarczać na półwysep zaopatrzenie drogą lądową. Na ich drodze stało jedno miasto Mariupol. Nacierali kilku krotnie na miasto, bohaterska obrona batalionu Azow i Ukraińskiej armii pozwoliła utrzymać miasto. Ukraińcy zapłacili wysoką cenę w ciągu tych dwóch miesięcy stracili 7 tysięcy ludzi, obrońcy byli wykończeni, brakowało ludzi i zaopatrzenia. Do miasta skierowano Polski korpus Ekspedycyjny dowodzony przez młodego kapitana rezerwy Kelera, było z nim 20 chłopaków pochodzących z utworzonej w Polsce przez niego grupy ochotników, świetnie wyszkolonych i wyposażonych. Polacy oficjalnie nie chcieli wysyłać wojska postanowiono złożyć korpus z ochotników i żołnierzy sił specjalnych, pod dowództwem człowieka nie związanego Wojskiem Polskim, oficjalnie nie były to siły zbrojne RP tylko grupa polskich ochotników walcząca po stronie Ukraińców. MON po cichu wspierał ich w pełni, dostali najlepszy sprzęt jakim dysponowali Polacy oraz pełne wsparcie logistyczne. Korpus po dotarciu na Ukrainę spędził tydzień w centralnej części kraju gdzie zapoznawali się z danymi wywiadu na temat sił Rosyjskich. W mieście od tygodnia był spokój wszyscy siedzieli po domach, Rosjanie też byli zmęczeni walkami o miasto w dodatku pod Donieckiem trwały ciężkie walki. Korpus miał odciążyć bezustannie walczących tam Ukraińców. Było już koło południa, deszcz rozpadał się na dobre, Keler siedział w szoferce wojskowej ciężarówki, jechali pierwsi w konwoju w oddali pojawiły się zarysy bloków w centrum miasta, mijali opuszczone domki we wsi pod miastem, nie było widać na nich śladów wojny Rosyjska artyleria nie sięgała tu, kilometr dalej widok był już inny. -Grad panie Kapitanie, walili przez miesiąc codziennie blać od tygodnia mamy spokój, woziłem tu zaopatrzenie bydlaki wiedzą ze to jedyna droga blać przy tym deszczu i błocie nie da się polami. Później jeździliśmy tylko nocą bez świateł w dodatku też walili ale już tak nie trafiali blać. O tam trafili biednego Nikolaja, wiózł chłopakom amunicję został tylko krater, trzeba bokiem jechać blać, nasi położyli płyty betonowe bo teren podmokły blać.- Opowiadał szczupły Ukrainiec, jechał z uśmiechem na twarzy, opowiadał o tym jak o wczorajszym filmie wojennym. Keler słuchał uważnie, wiedział że chłopak widział już dużo a nie miał jeszcze 20 lat. Jego Amerykańska kurtka w kolorze pustynnym była mocno zużyta, na ramieniu niedbale przyszyta Ukraińska flaga a pod nią naszywka Batalionu Azow. Nie miał hełmu a kamizelka wisiała na drzwiach tworząc dodatkowy pancerz chroniący bok kierowcy. Oparł się na kierownicy uważnie obserwując drogę i ciągnął swoją opowieść dalej. -Dlatego wysyłają pojedyncze ciężarówki, jak skurwysyny wypatrzyli by konwój mogli by znowu napierdalać, do wieczora przerzucimy wszystkich niech pan się nie martwi panie Kapitanie.- Uśmiechnął się i wyciągnął fajkę, Keler poszedł w jego ślady i korzystając z okazji zapytał chłopaka. -Długo już walczycie ?- -Od samego początku, jeszcze na majdanie walczyłem. Miałem szczęście nawet mnie nie drasnęli tam, woziłem chłopakom zaopatrzenie na lotnisko w Doniecku puki była możliwość, później odcięli ich blać, ot to były zuchy. Tam pocisk przebił mi drzwi i trafił z nogę, szybko mnie wyleczyli mogłem wracać ale wolałem zostać z chłopakami i trafiłem tu.- -Odważni jesteście. Jak się nazywacie ?- -Nikita Iwanowicz panie Kapitanie z Lwowa- -Powiedzcie mi Nikito Iwanowiczu jak morale chłopaków w mieście?- -Słabo panie Kapitanie, nikt ich nie luzuje brakuję nam ludzi w dodatku zaopatrzenie jak widzicie ma problemy blać. Większość nie kąpała się od dwóch miesięcy nie mówiąc już o porządnym śnie blać. Dobrze że jedziecie tam chłopaki będą mogli odpocząć i nazbierać sił, Rosjanie mają regularne zaopatrzenie, luzują swoich i przysyłają innych a nasi siedzą w syfie bez wytchnienia blać.- Zatrzymał ciężarówkę, dotarli do rogatek miasta. Stanął przy budynku na którym wisiała Ukraińska flaga, z worków z piaskiem ułożony był schron ze stanowiskiem dla karabinu maszynowego, drogę zastawiono wrakami tworząc barykadę jedyna luka pozwalająca na przejazd zagrodzona była zasiekami. Z posterunku wyłonił się, rosły mężczyzna w polskiej kamizelce kuloodpornej to jedna z tych które wysłano na początku wojny jako pomoc, kieszenie miał wypchane magazynkami a na ramieniu wisiał mu AK-74, miał podpięty magazynek do którego czerwoną taśmą przyklejony był drugi, pozwalało mu to na szybką zmianę magazynka. Na jego nie ogolonej twarzy widać było zmęczenie i rezygnacje, podszedł do ciężarówki od strony kierowcy by się przywitać. -Zdarowa! Co nam wieziesz Niki?- -Nic nie wiecie? Dostajecie posiłki, Polski korpus ma was wspomóc i zluzować. To dowódca korpusu kapitan Keler.- Mężczyzna uśmiechnął się, pojawiło się na jego twarzy zadowolenie. Dawno nie słyszał dobrych wieści. Wyprostował się i zasalutował Kelerowi. -Witajcie Kapitanie w Mariupolu, mam nadzieje że pobyt u nas wam się spodoba.- Zażartował mężczyzna. Keler uniósł rękę na powitanie. -Mam nadzieję że polecicie mi ładny hotel z widokiem na morze- Zaśmiali się wszyscy trzej. -Dalej nie pojedziemy, zostawię was tutaj, Wasili się wami zajmie. Powodzenia Kapitanie, będę was odwiedzał tak często jak będę mógł.- Keler uścisnął rękę kierowcy, w geście pożegnania i wysiadł. -Z wozu krzyknął, koniec wycieczki!- Zajrzał do szoferki czy nic nie zostawił- Uważajcie na siebie Nikito…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wolus113
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…