Spalmy siebie
sklecone na szybko w przypływie odpływającej ostatnio weny. Proszę o wyrozumiałość.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Nigdy nie jest tak źle, że gorzej być nie może, córuś... - czterdziestoparoletnia kobieta nachyliła się nad oparciem łóżka i pocałowała mój wilgotny policzek. Pogładziła także jasne włosy, a serce ścisnęło się jej kurczowo na widok nowej porcji łez ukochanego dziecka. Próbowała się uśmiechnąć, przejawiając odpowiedni matczyny heroizm, który był w tym momencie niezbędny, jednak bezskutecznie. Schowałam twarz w poduszkę, łkając cicho i mocząc fioletową poszewkę. W momencie, kiedy usłyszałam dobitne „nie” w słuchawce telefonu, który oczywiście to ja wykonałam, wsadzając sobie własną dumę w kieszeń, znalazłam się jakby daleko, poza granicami rzeczywistości. To nie mogła być przecież prawda. Sekundę później, choć zdawała się być tygodniem, miesiącem, odzyskałam głos, lecz straciłam serce. Znikło. Rozpłynęło się w nanosekundę. Nie zdarzało się wcześniej, bym czuła autentyczną pustkę po lewej stronie ciała. Tej nocy nie zaznałam ani minuty snu.
Jeszcze zanim na dobre otworzyłam dziś oczy, próbowałam sobie wmówić, że to jeden straszny, choć bardzo realistyczny sen. Zawsze byłam romantyczną, naiwną idiotką. Chciałam, żeby wszystko odbywało się według pisanego w głowie scenariusza. Był idealny i spodziewałam się dostać za niego Oscara od życia. Wszystkie dialogi, aktorzy, kostiumy, emocje – na wszystko miałam patent, pomysł. Wszystko było perfekcyjnie zgrane. Zawiódł jak zwykle pierwiastek ludzki. Nie trwało długo, abym przypomniała sobie, co mnie dziś czeka. Z najwyższą niechęcią zwlekłam się z łóżka, próbując zachowywać się jakby to był tylko kolejny, bardzo smutny poranek. „ No to masz, koncertowa idiotko” pomyślałam gorzko, wrzucając zużytą chusteczkę do niewielkiego kosza w łazience. Prysznic, włosy, makijaż – by pokazać przede wszystkim sobie, że wciąż jestem zdolna funkcjonować. Krótka spódniczka. Przejrzałam się w lustrze i ze zgrozą stwierdziłam, że zrobiłam własnoręcznie kolejną…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lady_Lena
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…