Wróć do katalogu

Spotkała baba biologa w gęstwinie

lesna opowiesć o sowach, biologach i babach

kon-tiki, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Spotkała baba biologa w gęstwinie

Mroźny zimowy poranek w Puszczy Kampinoskiej. Wschodzące słońce maluje na złoto i srebrno pokryty szadzią podmokły smug. Bagienna łąka to część rozległej doliny rzeki Łasicy, ostoi bobrów, dzików i żurawi. Brzegiem mszaru, pod stuletnim mieszanym borem, wije się wyboisty dukt. Malowniczą drogą, z wysiłkiem, noga za nogą wędruje lekko przygarbiona kobieta w nieokreślonym wieku. Niewiasta w chustce na głowie i wełnianym płaszczu do kolan z wysiłkiem dźwiga dwie pasiaste torby jakich wiele widuje się na polskich bazarach. Wąską leśną dróżką, pogrążoną jeszcze w mroku nocy, sprężystym krokiem maszeruje Piotr - młody biolog, przedstawiający swoją osobą dość osobliwy widok. Po obu stronach niewielkiej głowy młodzieńca sterczą ogromnych rozmiarów papierowe uszy koloru szarego. Z jego plecaka w regularnych odstępach czasu pohukuje sowa. Reszta postaci przedstawia się dość zwyczajnie. Ciężkie trapery, zielonkawe wyplamione spodnie kurtka zbliżonej barwy, lornetka zwisająca na skórzanym pasku oraz okulary w drucianej oprawie dopełniają obrazu młodego badacza tajników natury. Piotr wynurza się z boru w promieniach wschodzącego słońca wprost na zajętą swoimi myślami niewiastę. Wielkie papierowe uszy młodego biologa falują w podmuchach lekkiego wschodniego wietrzyku. Głuche uderzenie toreb o zamarźniętą ziemię zlewa się w jedno z przeraźliwym okrzykiem '' Ludzie.. ratunku,.. zboczeniec,''.

Jak ucieka, to trzeba gonić

W ułamku sekundy kobiecina puszcza się niezłym sprintem w stronę majaczącej na horyzoncie niewielkiej chaty. Piotr krzyczy za nią aby się zatrzymała, i w tej samej chwili z plecaka ponownie drze się sowa. Kobieta wrzuca czwarty bieg i zaczyna sadzić wielkimi susami niczym szalony zając lub spłoszona sarna. Piotr w jakimś atawistycznym odruchu rzuca się za nią w pogoń. Pomimo sporej różnicy wieku dystans pomiędzy gonioną a goniącym nie zmniejsza się. Pędzą tak razem w promieniach wschodzącego słońca krzycząc coś od czasu do czasu. Wielkie papierowe uszy podklejone szarym bristolem niebezpiecznie przesuwają się na tył głowy Piotra grożąc w każdej chwili oderwaniem i rozpoczęciem własnego życia w formie latawca. Sowa z plecaka drze się jak opętana. Kobiecina zbliżywszy się znacznie do krytej eternitem chaty rezonuje coraz głośniej. Wiatr i pęd nie pozwalają jednak rozróżnić słów. Piotr co chwila nawołuje do zatrzymania się i próbuje uspokajać rozhisteryzowaną babę. Przy furtce niewielkiego kwiatowego ogródka pojawia się facet w kufajce i zimowych walonkach. Ocena sytuacji zajmuje mu nie więcej niż dwie chwile. Mężczyzna szybkim truchtem rusza do oddalonego o kilka kroków ganku, coś chwyta i nie zwlekając rusza w sukurs niewiaście zbrojny w jak się okazuje motykę. Piotr dostrzega niebezpieczne narzędzie w prawicy nieulękłego obrońcy napastowanych kobiet i po krótkiej ocenie sytuacji wykonuje zwrot o 180 stopni. Role się odwracają. Goniący staje się zwierzyną. Mężczyzna w kufajce, choć ciężko obuty pędzi jak wiatr po polu. Z jego ust co i rusz dobywają się słowa wielce nie cenzuralne skierowane bez wątpienia pod adresem umykającego biologa. Piotr czując , że słabnie rzuca się prosto w las. To go ratuje. Prześladowca rezygnuje z dalszej pogoni. Na odchodnym puszcza jeszcze niezłą wiąchę w obojętne na ludzkie swary sosny, świerki brzozy i licznie porastające skraj boru jałowce. Jedyną odpowiedzią na niewybredne zniewagi są przeraźliwe wrzaski sowy dobywające się ze starego piotrowego plecaka.

Sowa w wierzeniach i przesądach

Opisana historia może być kolejnym przyczynkiem do jednoznacznie nieprzychylnego obrazu sowy w wierzeniach ludów zamieszkujących Polskę oraz większość krajów naszego kontynentu. Nocny bezgłośny lot, życie w pojedynkę, niezwykłe, niekiedy przerażające dla ludzi głosy od zawsze wiązały sowę z czymś mrocznym, groźnym a nawet demonicznym. Największe wrażenie przy spotkaniu z sową robią jej oczy. Duże, błyszczące w nocnym oświetleniu, patrzące na wprost nadają jej niemalże ludzki wygląd. Pohukiwania sów…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych