Wróć do katalogu

Spowiedź klaszczącego

Drobny rozrachunek z mentalnością pokoleń, które uczestniczyły w budowaniu systemu Polski w latach 1945 - 1989 przez pryzmat pracownika Urzędu Bezpieczeństwa

Sanit, opublikowano , 9 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Z pewnością klaskałem, to nie ulega wątpliwości. Ale przecież wszyscy klaskali ! Nawet ten facet, który tak bardzo twierdził, że nie. Pewnie tak samo byłby gotowy zaprzeczyć istnieniu Chryzusa, Chrezusa ... no, no... Tak, właśnie o niego mi chodzi - o Chrystusa. Co nieco nawet o nim czytałem. Zwłaszcza po pracy, w tych nielicznych godzinach, które mi pozostały do swobodnej egzystencji. Przyszedłem do księdza sam nie wiem dlaczego. Taki podobno jest wymóg nowych czasów, Nowej Wiary i Formy, choć ta Wasza podobno istnieje dużo dłużej niż moja. Ale nie o to chodzi... Nie! Nie, przyszedłem się wadzić z księdzem, sprzeczać o takie pierdoły, no... Wiem, wiem to nie są pierdoły, tylko ta no... jak jej tam... "prawda objawiona" jeśli dobrze pamiętam, czy jakoś tak... Do rzeczy. Chce się wyspowiadać. Jak to po co ? Bo tak trzeba, mówiłem księdzu. No, tak mam dobre chęci... Tak, żałuję tego co zrobiłem. A co zrobiłem ? Robiłem to, co wszyscy. Nie pamiętam co dokładnie. Tak, byłem członkiem tej organizacji - zresztą podobnie jak połowa naszego społeczeństwa. Co w tym dziwnego? Co się ksiądz patrzy? Jeszcze parę lat temu nie odważyłby się ksiądz na takie spojrzenie i na takie słowa. Tak, na takie. Tylko ksiądz Popiełuszko się odważył. Zresztą było to bardzo głupie. Zasady? Wartości? No pewnie, że miałem i mam nadal; tylko inne. Nic poza tym. Mam takie jakie trzeba mieć. Czy wierzę? Wierzę w to, co daje mi przeżyć. W to, co wydłuża moją egzystencję. Czy Chrystus mi pomoże? No jasne, przecież będę mógł dalej żyć po śmierci. To taka władza jak inna, tylko jeszcze mniej widzialna niż moje szefostwo. Nie, nie chodziłem na mszę. Dzień święty oczywiście, że święciłem! Zawsze jak miałem wolne jechałem z żoną i dzieciakami na wieś, do rodziców. Cieszyli się jak diabli. Przepraszam, może to niezbyt szczęśliwe sformułowanie. Wielkanoc? A kiedy to jest? To jak się wiosna zaczyna, 21 marca...? Nie!? To nie wiem. Jak, ksiądz papierów chce!? Skąd ja mam akt chrztu wziąć !!! Dobrze, już się uspokajam. 1, 2, 3, 4, 5... i z powrotem. Już mi lepiej. Więc po co przyszedłem? Przecież już mówiłem, ile jeszcze razy mam się powtarzać? Chcę się wypowiadać, powiedzieć swoje grzechy księdzu, żeby mógł mi je ksiądz odpuścić, bo sam nie mogę tego zrobić. A to jest przecież potrzebne do Nowego, pozagrobowego życia, prawda? No właśnie! Tylko o to mi chodzi. O nic więcej, nie mam szczególnych wymagań w tych kwestiach. A więc tak... No gdzie pracowałem to już ksiądz wie. Nie, nie było to łatwe. Teraz patrzą na mnie jak na bandytę. A przecież nie pracowałem na Niezłomnych, nie byłem katem, nie mordowałem ludzi! Tak, jasne. To się łatwo mówi. Tam wszystko było proste - polecenie służbowe to świętość. Nie taka jak tutaj, ale równie ważna - wówczas nawet ważniejsza. Pewnie, że się bałem. Co miałem się nie bać. Jak by ksiądz tyle krzyku się nasłuchał to też by się ksiądz bał, już zawsze, z samej zasady. Z samego strachu, że pojawi się ten prawdziwy Strach. Ten, w obliczu którego można stracić życie. Jak? Normalnie - zawał. Jak na ironię paliłem papierosa za papierosem i ten nawyk już mi został. Kiedyś to o tym się nie mówiło, ale teraz to już każde opakowanie krzyczy: "palenie tytoniu powoduje raka i choroby serca". Więc zawał pewnie też. Jakkolwiek przez ten stan nigdy nie przeszedłem. Jakoś nie miałem tej wątpliwej okazji. To naprawdę była robota jak inne. Jedyne co było uciążliwe to droga do pracy. Zawsze kiedy szedłem Kochanowskiego w dół, do pracy miałem wrażenie, że zaraz upadnę i skręcę kark. Że polecę na twarz, prosto przed siebie i walnę całym ciężarem w bruk chodnika. Nawet zimą, gdy było ślisko, nigdy mi się to nie zdarzyło. Widocznie Bóg tak chciał, nie? No właśnie. A w pracy, jak to w pracy. Papierki, papierki, jeżdżenie po mieście, pakowanie tych mokrych ulotek, przesłuchania, rozmowy. Strasznie bolały mnie nogi podczas tych przesłuchań. Siedzieć tak godzinami i mielić językiem to bardzo męczące dla nóg i myśli. Po całym dniu nie ma się już siły na nic. Oni? Jacy "Oni"? Ci, co byli przesłuchiwani? A różnie. Stali na baczność, siedzieli, wiercili się w miejscu jakby chcieli przebić się gdzieś niżej, na niższe piętro gdzie ich nie dosięgniemy. Sami tego przecież…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych