Wróć do katalogu

Spuścizna Czarodzieja

Dwoje młodych magów przenosi się do przeszłości, aby zniszczyć kamień Merlina.

Hawer, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Biegli przed siebie. Nad głowami błyskały rzucane w ich stronę zaklęcia. Ula zatrzymała się na chwilę, by złapać oddech. – Nie mamy czasu, czekają na nas – rzucił Jakub. Dziewczyna kiwnęła głową, podając koledze rękę. Szarooki brunet złapał ją i ruszył dalej w głąb Warszawy. Za nimi wybuchł budynek, zajmując się żywym ogniem. Wielka kula energii objęła każdy jego fragment. Kilka cegieł wylądowało tuż za biegnącą dziewczyną. Jakub skoncentrował się, by przesłać ostatni raport do Wiktora. „Południe padło. Pospieszcie się. Zaraz będziemy”.

…

„Przyjąłem”. Mrowienie w głowie ustało, pozostawiając jedynie głośne echo przesłanej informacji. Wiktor stał na Rondzie de Gaulle’a i przyglądał się ciężkiej pracy koleżanek i kolegów. Na ulicy narysowano tajemny krąg wzmacniający magiczną siłę. Kilku magów stało dookoła niego, wypowiadając zaklęcia, które najprawdopodobniej będą kosztowały ich życie. Jeśli nawet uda im się przeżyć, będą bezbronni w chwili ataku. Zabraknie im sił, by rzucić choćby najprostszy ochronny czar. Rozmyślał o powierzonym mu zadaniu, ale miał co do niego mieszane uczucia. Był człowiekiem czynu a najwyższa rada kazała mu zająć się stworzeniem magicznego portalu. Gdyby to on został uznany za wystarczająco mocnego, by stanąć w kręgu i współtworzyć czar... Jednak miał jedynie ochraniać pozostałych do momentu, kiedy zjawi się ten, który przekroczy granicę czasu. Jakby tego było mało, Ula i Jakub narażali swoje życie, by zyskać dla reszty kolejne cenne sekundy. Byli jeszcze młodzi, nie brakowało im ambicji i zapału, czym zaskarbili sobie przyjaźń Wiktora.

…

– Uważaj! – Jakub odepchnął koleżankę na bok i rzucił na siebie zaklęcie ochronne. W tym samym momencie obok jego ramienia przeleciała ognista kula. Kilka sekund później nastąpiła eksplozja. Temperatura niemal natychmiast wzrosła o kilkanaście stopni. Niegdyś zielone Pola Mokotowskie w mgnieniu oka zmieniły się w pogorzelisko. – Już niedaleko – powtarzał Wiktor co jakiś czas, żeby dodać im obojgu otuchy.

…

Kwadrans później na Rondzie de Gaulle’a pojawił się mężczyzna w brązowej szacie oplecionej grubym sznurem. – Jesteś wreszcie, zacząłem tracić nadzieję – zdenerwowanie w głosie Wiktora było zrozumiałe. Portal stał już otwarty od pięciu minut. Magowie stojący w kręgu niepotrzebnie tracili siły, by go utrzymać. – Szukałem odpowiedniego stroju, chyba nie sądzisz, że pojawiłbym się we wczesnym średniowieczu ubrany w dżinsy – odrzekł Dawid. – Dobra wskakuj, nie mamy czasu. – A szczegóły? – spytał przybyły mag. – Są tutaj – Wiktor wyciągnął z kieszeni strzęp kartki. – Wszelka potrzebna wiedza, żeby… W oddali zobaczył dwójkę młodych ludzi biegnących w ich stronę. Za nimi upadały kolejne budynki centrum Warszawy, tworząc ruiny, nad którymi wisiała mgła gęstego pyłu. – Szybko, szybko! – krzyknął Wiktor, nie wiedząc, do kogo tak naprawdę kieruje swoje słowa.

…

Oboje opadali już z sił, jednak świadomość zagrożenia dodawała im energii. Jakub czuł jak wokół niego i Uli koncentruje się silna magia. To Wiktor wraz z drugim magiem rzucali na nich zaklęcia ochronne, by umożliwić im dobiegnięcie do portalu. Nieprzenikniony czarny jak smoła wir przejścia wydzielał dużo energii. Każdy czarodziej mógłby go wyczuć na kilometr, jednak oprawcy byli skupieni na dwójce młodych magów. Wrogowie byli rządni krwi, ale ślepi na powstające w okolicy zagrożenie. Dzięki temu Jakub i Ula wykonali swoje zadanie lepiej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, a co najważniejsze, nadal pozostawali przy życiu gotowi chronić portal.

…

– Jeszcze kilka kroków! – głos Wiktora był prawie niesłyszalny pośród ogłuszających dźwięków walki. Nim się obejrzał, młodzi magowie stali z nim w jednej linii, starając się odpierać ataki. Z tumanów kurzu zaczęły wyłaniać się zakapturzone postacie ubrane w ciemne stroje. Kolejne serie zaklęć leciały w ich stronę, jednak nie przynosiły pożądanego efektu. – Nie wytrzymamy tu długo. Dawid, rusz się i wracaj jak najszybciej – rzucił Wiktor. – Robi się, powodzenia – odpowiedział ubrany w średniowieczne szaty mag, po czym obrócił się i podszedł w stronę portalu. Nim jednak zdążył go przekroczyć upadł, a jego ciało zalało się szkarłatną czerwienią. Wiktor stał bez ruchu jak skamieniały. Pot ciekł mu z czoła ze zdenerwowania. – Nie! – nie mógł się powstrzymać od krzyku. – Jak to się stało?! Jego wzrok bezwiednie powędrował do góry, gdzie tuż nad ich głowami lewitował zakapturzony mag. Wiktor skoncentrował się i rzucił potężne zaklęcie kolegium światła. Rozbłysła niesamowita jasność, światło niemal wypalało oczy. Wiktor ignorując ból, odezwał się do Jakuba. – Bierz Ulkę i lećcie przez portal, będę tuż za wami.

…

Oczy szczypały go przeraźliwie. Łzy leciały strumieniami, nie przynosząc spodziewanej ulgi. Jakub złapał koleżankę, obrócił się na pięcie i ruszył biegiem. Zdawał sobie sprawę z zagrożenia, więc wepchnął Ulkę pierwszą w czeluść portalu, nie wiedząc co ich czeka po drugiej stronie. Zawahał się chwilę. Nagle poczuł uderzenie w plecy. Coś ciężkiego wpadło na niego i zmusiło do zrobienia kroku w przód. Mimowolnie przeszedł na drugą stronę.

…

Ula była potwornie zmęczona i chyba jeszcze bardziej przerażona. Wszystko szło nie tak, jak powinno. Poczuła świeże powietrze i zmusiła się, by otworzyć oczy. Stała sama na zielonej polanie otoczonej lasem, portal za nią był nadal otwarty. Czuła jego energię, która napawała ją lękiem. Nagle pojawiła się znajoma twarz Jakuba, a tuż za nim wypadł Wiktor. Obaj potoczyli się na ziemię. Na plecach Wiktora pojawiła się plama krwi. Ula natychmiast schyliła się, by sprawdzić, czy żyją. Jakub wyczołgał się spod ciała kolegi. Widząc przerażenie w oczach koleżanki, spojrzał na Wiktora. Przewrócili go na plecy. Oddychał ciężko, ale żył, przynajmniej na razie. – Jak się czujesz? – spytała. – Umieram – wyszeptał Wiktor – musicie… – Nic nie mów, uratujemy cię stary – przerwał mu Jakub, z trudem próbując zachować pogodną twarz. – Wiesz dobrze, że to niemożliwe. Musicie odnaleźć Merlina... – zaczął ranny mag. Młodzi czarodzieje spojrzeli na siebie, jakby nie byli pewni tego, co usłyszeli. – Jego kamień, dzięki któremu staliśmy się tym, kim jesteśmy – głos Wiktora stawał się coraz słabszy. Krew powoli wyciekała z jego ust. Ula skoncentrowała się i rzuciła zaklęcie leczące. Delikatna błękitna energia spowiła ciało rannego. – Trzeba zniszczyć ten kamień – Wiktor krztusił się własną…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych