Wróć do katalogu

Stały element show

Każdy zna tę kobietę. Nikt nie wie, kim jest naprawdę.

MrTrouble, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słońce prażyło niemiłosiernie, co o tej porze roku nie było niczym nadzwyczajnym. Lato zbliżało się wielkimi krokami, przynosząc ze sobą długie gorące dni. Jeden z nich właśnie powoli dobiegał końca, a Jenna Morgan po raz kolejny miała go spędzić w pracy. Zdecydowanie bardziej wolałaby zostać w domu z dziećmi. Ostatnimi czasy chciała poświęcić im jak najwięcej czasu, co nie zawsze było łatwe, zważywszy na jej napięty harmonogram. Tak, zdecydowanie bardziej wolałaby teraz przygotowywać coś słodkiego dla swoich pociech, pięcioletniego Jasona i trzyletniej Victorii, a potem opowiedzieć im jakąś bajkę na dobranoc i patrzeć jak zasypiają; jednak musiała pracować, choćby dla ich dobra. Nie dla odbiorców, nie dla satysfakcji, ani nawet pieniędzy – one nie miały już dla niej wielkiego znaczenia, chyba że miały zapewnić dzieciakom dobrą przyszłość. Był kwadrans po dziewiętnastej. Niedługo zacznie się gonitwa i panika w pozornie uporządkowanym i idealnym świecie, świecie pozorów. -Gdyby Martin dowiedział się o mojej umowie z gościem od kawy, pewnie by mnie poćwiartował. – powiedziała do siebie Jenna, dopijając łyk kawy. – Przynajmniej w końcu zgubiłabym te pięć kilogramów, o których ciągle mi przypomina. Kawa, którą Jenna właśnie wypiła, miała w sobie cukier, a nie (jak myślał trener Martin) słodzik. Łyżeczka cukru nie powinna zrobić różnicy, pomyślała, jeśli nie przesadzę, to może gościu od kawy nie straci pracy. Wystarczył jeden koślawy i nieczytelny podpis na odwrocie ulotki sklepu z bronią, by otrzymać odrobinę cukru. Bardziej kalorycznego niż słodzik, ale nie tak sztucznego! Plastikowy kubek po kawie wylądował w koszu na śmieci, który (sądząc po dźwięku upadającego kubka) został przed chwilą opróżniony.

Jenna weszła do garderoby, która była dość niewielkim pomieszczeniem. Wewnątrz nie było okna, było za to ogromne, czyste lustro oświetlone z każdej strony małymi żarówkami. Na wieszaku wisiało czarne body z czerwonymi elementami, które według Jenny przypominało tani strój kąpielowy z czasów „Słonecznego Patrolu” i pierwszych implantów Pameli. Na stoliku pod ścianą z lustrem, oprócz prostownic, lokówek, grzebieni, pudrów, tuszów do rzęs i innych atrybutów każdej stylistki, leżał mały czarny cylinder. Zdjęła swój błękitny t-shirt (z maleńką dziurą na plecach, której nie zauważyła) i odłożyła go na krześle. Zdejmując jeansy, zaczęła przyglądać się swojemu odbiciu w lustrze. Fakt, mogłaby trochę schudnąć i prawdopodobnie zrobiłaby to, ale nie zależało jej na figurze anorektyczki. Założyła body i swoje odbicie w lustrze nagle przestało jej się podobać. Seksowne odzienie wcale nie dodało jej seksapilu, jedynie uwydatniło wady jej sylwetki, powiększyło optycznie jej uda. Gdy ostatnio próbowała zasugerować to którejś ze stylistek, usłyszała tylko, że wygląda wspaniale. Zawsze wyglądała wspaniale, jednak prawda była zazwyczaj inna i wypływała na wierzch dopiero, gdy było już za późno. Godzina dwudziesta zbliżała się nieubłaganie, więc już było za późno na jakiekolwiek poprawki. Zresztą i tak przestało jej już zależeć. Rozpuściła spięte do tej pory blond włosy. Poskręcane kosmyki opadły jej na ramiona i plecy. Przeczesała je ręką ubolewając w myślach nad ich stanem, gdy drzwi garderoby otworzyły się. Zaczęło się, pomyślała Jenna.

-Cześć kochanie! – Odezwał się radosny kobiecy głos, przerywając w końcu ciszę, która panowała w pomieszczeniu. – Jak tam twoje włosy? Gotowe na szaleństwo? Kobieta zaśmiała się ze swojego żartu. Słusznie zresztą, skoro szaleństwem nazwała przygotowanie „falistej” fryzury, która od dwóch lat była już tylko rutyną dnia codziennego. -Cześć Ashley. – Przywitała się Jenna, niezbyt radośnie. – Moje włosy są zawsze gotowe. Zawsze, pomyślała Jenna, odkąd kupiłaś je od ludzi z Raccoona (gdy nie były już własnością jakiejś piękności z Indii) i doczepiłaś je do moich naturalnych włosów. Młoda dziewczyna z krótkimi fioletowymi włosami nie zauważyła jednak kpiny w głosie Jenny i zabrała się za przygotowywanie fryzury, którą wcześniej nazwała szaleństwem. -Widziałaś tego nowego chłopaka od kawy? – Zapytała Ashley podłączając lokówkę do prądu. – Jest taki uroczy. Mam nadzieję, że popracuje dłużej niż ten poprzedni. -Nie miałam okazji mu się przyjrzeć. – powiedziała nie do końca zgodnie z prawdą Jenna, również wyrażając taką nadzieję. -Rozmawiałam z nim, jest taki zafascynowany tym wszystkim, co tu się dzieje. – Dziewczyna kontynuowała, jakby nie zwracając uwagi na swoją rozmówczynię. – Wiadomo, jak każdy, kto w to wejdzie. Najpierw jest fascynacja, a potem zdajesz sobie sprawę, że to praca jak każda inna, tylko bardziej niewdzięczna. Oj tak, Jenna coś o tym wiedziała, jednak nie odezwała się. -Mark, ten chłopak od kawy, mówi że otworzył z bratem swoją firmę – ciągnęła Ashley, doprowadzając blond włosy towarzyszki do porządku. – Na razie muszą trochę dokładać, wiadomo, początki są trudne. Ale mówi, że jak dobrze pójdzie to będą sprzedawali broń w całym kraju. -Broń? – zdziwiła się Jenna i pomyślała jednocześnie o ulotce, na której odwrocie złożyła podpis. -No tak, broń. – Odparła zdumiona Ashley. – Nie powiedziałam? Ostatnio jestem strasznie zakręcona. Szczególnie w takie dni, jak dzisiaj. Czujesz tę nerwową atmosferę? -Chyba za długo w tym siedzę, żeby ją czuć. Rzeczywiście, Jenna Morgan miała do czynienia ze swoją pracą od dawna, mimo że miała zaledwie dwadzieścia osiem lat. Teraz, kiedy przeszło już zafascynowanie imprezami, alkoholem i substancjami odurzającymi, zawód ten przypominał bardziej kulę u nogi. Ona, w przeciwieństwie do roznosiciela kawy, nie mogła porzucić swojej pracy i zająć się sprzedażą broni na całą Amerykę. Drzwi otworzyły się ponownie i do garderoby wszedł szczupły mężczyzna w ciemnozielonym uniformie. W jednej ręce trzymał kubek z kawą, a w drugiej

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych