Wróć do katalogu

Straszny rejs w nieznane

Grupa przyjaciół w pierwszy dzień wakacji udaje się na krótki rejs statkiem przyjaciela, jednak plan nie wyszedł tak jak chcieli

Knurol, opublikowano , 8 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Straszny rejs w nieznane”

Opowieść ta zaczęła się 26 czerwca. Była to sobota, pierwszy dzień wakacji. Wszyscy zebrali się na statku i wypłynęli, ale czy dobrze zrobili?. Betty siedziała na zielonkawym fotelu i spoglądała na widok w oknie. Przerażał ją. Był to obraz na morze zwane od niedawna „śmiertelne”. Gdy patrzyła na lekko falujące fale, pytała siebie gdzie teraz są jej przyjaciele. 25 czerwca było zakończenia liceum. – W końcu koniec tej budy- powiedziała Helen. Helen była najbardziej przebojową dziewczyną w szkole. Miała morskie oczy i smukłą sylwetkę. Lubiła ryzyko i przygodę. – Masz rację Helen- odpowiedział Mark. Mark, choć bardzo przystojny nie miał za grosz dobrego gustu w ubiorze. Lubił kolory jaskrawe z nutką fantazji. Był miły i sympatyczny. - Dzięki, choć powiem wam w sekrecie, że będzie mi żal strojenia żartów z dyrektora- cichym głosem odezwała się Helen. - Mam pomysł, może jutro wypłyniemy na morze, naszym statkiem- rzekł Scott. Scott był pomysłowym człowiekiem. Jego pomysły zawsze się udawały. Umiał dobrze tańczyć i prowadzić zarówno samochód jak i statek. - Tym gruchotem- odezwała się Amy najbardziej z nich wszystkich tchórzliwa. Chciała poznać świat i wierzyła, że kiedyś to marzenie się spełni. Śmierć tylko by jej w tym przeszkodziła, jak często mawiała. – Nic nam się nie stanie- przyrzekał Scott – Nie jestem pewna- z niepokojem odrzekła Betty. Betty była bardzo uczciwa i sprawiedliwa. – Nie przesadzaj- odrzekł ze zdziwieniem Peter, najsilniejszy z chłopaków. Zawsze bronił swoich przyjaciół i bliskich. – Dobra. O której się jutro spotykamy?- spytała Sara, najmłodsza z całej grupy. Zawsze wesoła i energiczna. Miała siostrę bliźniaczkę urodzoną o 12 sekund wcześniej. Mary wcale nie była podobna do Sary. Miała delikatniejszą cerę i niebieskie oczy. – Pojedziemy o 10.00- rzekł Scott. W sobotę 26 czerwca o 10.00 wszyscy byli już nad brzegiem morza. Fale były nie duże, więc nikt nie myślał, że ta wyprawa może stać się katastrofą. Statek był niewielki, ale dla ośmiu osób był w sam raz. Łódź ta była dobrego stanu. Po chwili wszyscy weszli n statek. Scott był „kapitanem” motorowca. Dziewczyny były zadowolone z wycieczki. Peter i Mark popisywali się swoją muskularnością. Gdy już zbierało się do wieczora grupa zdecydowała wrócić do domu. Co dopiero w tedy zorientowali się jak daleko odpłynęli od brzegu. - Nigdy tu nie byłam- powiedziała ze strachem Mary. - Scott! Gdzie ty nas wywiozłeś?- powiedział Peter. - Nie wiem? Myślałem, że jesteśmy blisko brzegu?- odpowiedział Scott - Aha! Rozumiem! Jesteśmy daleko od domu, zagubieni, a na dodatek się ściemnia! Dzięki, Scott! Wielkie dzięki!- oznajmiła Helen - Zginiemy! Wszyscy zginiemy!- krzyczała Amy - Nie martw się. Jakoś wyjdziemy z tej sytuacji.- uspokajała Betty. Wszyscy zdali sobie sprawę z tego, że są w niebezpieczeństwie i powinni trzymać się razem. Po kilku godzinach rozmyślania jak wybrnąć z tej okropnej sytuacji zrobiło się ciemno. Grupa myśląc, że rano będzie lepiej położyła się spać. Tylko Scott za karę miał kierować stery. Po chwili jednak zaczął się ogromny sztorm. - Po budka! Obudzicie się i weźcie ponton ratunkowy!- krzyczał Scott. - Gdzie on jest?!- spytał Mark - Na końcu statku w czarnej skrzynce- odpowiedział Scott. Mark poszedł na koniec łodzi i wyjął pomarańczowy ponton ratunkowy. Po chwili ponton został wrzucony na morze. Potem każdy po kolejny zaczął skakać do wody. Na końcu skoczył Scott. - Helen! Helen!- krzyczała bezsilnie Betty. Na szalupie na razie byli tylko: Betty, Amy i Sara. Niestety fala obróciła ponton i dziewczyny z nów znalazły się w wodzie. Rankiem na plaży nieznanej wyspy Betty się ocknęła. Znajdowała się na wybrzeżu. Za nią rozpościerał się ogromny las. Co dopiero później przypomniała sobie, dlaczego się tu znalazła. Nie daleko zobaczyła leżące jakieś ciało. Gdy przyczołgała się rozpoznała Sarę. Po chwili Sara obudziła się. - Cześć mały

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych