Wróć do katalogu

Stwory Ciemności

Walka z tym co nieznane, co kryje się w ciemnosciach i w strachu..

Jolein, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wieczór stąpał delikatnie, mijając szczyty, doliny i wielką przepaść, gdy Elira ruszyła w dalszą podróż. Była zziębnięta i coraz bardziej wystraszona. Teraz tylko ona i Regh, znali prawdę. Właściwie dwie prawdy. Pierwszą był fakt że od początku całą sześcioosobowa drużyne śledzono. Drugą prawdą był przedmiot w ciele Cyruartha i wielka tajemnica z tym związana. Jednak najgorsze było przeczucie, iż cała ta podróż, wszystkie niepotrzebne śmierci i prawdopodobnie odejście (jeżeli nie zdrada!) Barthdzima, spoiły w jeden przerażająco inteligentny obraz, siły straszniejsze niż złość natury czy starzy wrogowie. A jaśniej mówiąc, ktoś bardzo chciał rozłamu w drużynie, ktoś obcy i potężny, posiadający niezwykłe wpływy, żeby nie uroczyć słowem (tu dwa razy splunąć); Moce. I chociaż Elira zdawała sobie sprawę także z tego, iż jeden z najsławniejszych hersztów piratów zawzięcie poluje na nią po trupach jej przyjaciół tudzież nikomu winnych przygodnych, a jego ludzie deptają im po piętach nawet w wierzejach Śmiertelnego Uścisku. To myśli jej płynęły ku niedawnym fatalnych w skutkach wydarzeniom, gdy podczas ostatniej burzy, dostrzegła prawie nagą jakby ludzką postać. Nikt nie przetrwał by mrozów ani wiatrów tej krainy bez odpowiedniego sprzętu. Nikt żywy. Dlatego Dworwka z tym większą nadzieją we własne zmysły, szeptała cicho nie zauważywszy ciężkich mroków chłonących łapczywie krajobraz. – Nie jesteście prawdziwi. Was niema, a grzyby które ożywiają zmarłych, to ino bajki!! Lęki strachliwych ludzi..które wraz ze zmęczeniem i zimnem omamiły moje oczy – Dworwy podgórskie tak miały, ich umysły ciężko trawiły rzeczy nie mieszczące się w znanych im realiach jakie nakreślili ich przodkowie. Nawet posiadali odpowiednie słowa na taką ewentualność, Thurfainghdzim’urgh’Cythu’Rath, co znaczyło mniej więcej „zerknij w siebie, gdy widzisz Niepokój”. A takie uczucie targało nią od początku. Pełne nierealności oraz lęków,płynących z rozgorączkowanego umysłu. Nagle w oddali dostrzegła ruch. Była to zielona niewyraźna plamka, być może poluzowana, chwiejąca od wiatru, skała. Szybko skryła się w zagłębienie pośród wysokich kolumn góry i wyjęła broń jaka pozostała jej po ostatniej tragicznej zawiei. Krótki miecz o szerokim zdobionym ostrzu też zielony i niewyraźny podpowiedział krasnoludzcie by zaufała swym bystrym oczom. Kobieta zdjęła binokle a ciemność wkoło niej zadziwiła ją. Nawet nie zauważyła ile już przeszła drogi po tym jak z mozołem wspięła się na mur, pod który spadł Cyruarth. – Ostatek zamyśliłaś się nierozsądna krowo!.. następnym razem tyle dobrodziejstwa ojców możesz nie mieć. – zaśmiała się kobieta, błogosławiąc w myślach los i niebywałe szczęście. Gdy zaś jej węgielne, połyskujące oczy przyzwyczaiły się do ciemności, wyjrzała znowu, ale w dali nic nie dostrzegła prócz gry szarości, czerni i sypiących się płatków z nieba. – Przynajmniej wiatr nie kąsa... – wymamrotała, czując w piersi łomot serca jaki naszedł ją z chwilą złośliwości. Schowała miecz do pochwy. – Tak to istne błogosławieństwo. Pewnikiem kochany Fainghaw święcił zaklęciem. – dorzuciła głośno jakby na przekór komuś lub czemuś, szukając otuchy w mało istotnych słowach – Żeby ino mi wyczarował pustą drogę, to ja resztę sama zrobię.. – Niestety jej głos stłumiony trwogą, zdradziecko zginął w jęku wtórującemu płytkiemu oddechowi histerii. Przeraziło to do reszty dziewczyna, bowiem zdała sobie sprawę iż to nie zmęczenie ale coś w ciemnościach tak wpływa na nią. Dreszcze zatańczyła po jej karku, ciało napięło się niczym cięciwa łuku wyczekując nieodgadnionej chwili. „– To nadchodzi. –„ błysnęła jej myśl w głowie, ponad obłędny mętlik. Emocje, dudniąca krew, wszystko w podnieceniu próbowało rozerwać ja od środka. Uciec. Ruszyła więc, nie mogąc wyczekać przeznaczenia, gdy jaskrawe światło oślepiło bólem a siła z zewnątrz powaliła ją na ziemię. Była sparaliżowana. Myślała iż umiera, że tak wygląda śmierć pod bestią z ciemności, gdy postać leżąca na niej wykrzyczała. – Po wybuchu biegnij za mną! – Elira, otworzyła oczy. – Faingh..? – wymamrotała, a detonacja wstrząsnęła ziemią pod nią, zaś armatni ryk przetoczył się przełęczą zagłuszając krasnoludkę oraz jej towarzysza. Silne szarpnięcie wyrwało ją z sideł strachu, i nie wiedząc jak, biegła już obok Fainghawa. Minąwszy wzniesienia i duże kamienie, z dala od łoża śmierci, krasnal puścił łokieć niewiasty, odwrócił się i jednym potężnym zamachnięciem cisnął dużą puszką przed siebie. Poczym znowu pognał Elirę, nadając tępa ucieczce. Kolejny wybuch wstrząsnął ziemią. Grzmot wtórował jazgotowi skał i lawinie śniegu. Droga pod nimi drżała, tak jak Dworwka na całym ciele. Ona natomiast biegła co sił w nogach, nic nie widząc, zaufawszy jeno szczęściu które ją prowadziło i silnej dłoni przyjaciela. Fainghaw ciągle trzymając Elirę za rękę skręcił w małą uliczkę po prawej. Był wykończony, ona także. Ten krótki maraton pozbawił ich obojga sił lecz nie z winy samej ucieczki. – Będzie rzucał uroki. Jestem znużony, przeto jest on w tym dobry, może lepszy niźli ja. Ale niedługo skryjemy się.. – próbował pocieszyć towarzyszkę, która dopiero teraz włożyła gogle. – Może zginął? Granaty które miałeś przy sobie służyły rozbijaniu skał.. tego by nikt nie przeżył– spytała naiwnie krasnoludka. – Nie! Na pewno nie. On tam jest, czyha na nas. Nawet jak lawina go zabrała, to on się nie podda. – dyszał mężczyzna. – Musimy iść. Nie opodal stąd są jaskinie Krzykaczy. W środku będzie bezpieczniej. Tam jest dużo ciepłych zwierząt. Będzie mu trudno nas dostrzec.. – odparł Dworw a zmęczenie prawie obaliło go na ziemię. Elira próbowała pomóc, lecz krasnal odtrącił ją w złości. – Potrzebuję sił, lecz nie od ciebie! – poczym zdjął grube skórzane rękawice i drżącymi dłońmi, parzonymi nieludzkim mrozem, wyjął z miniaturowej sakiewki jakby zwinięte liście. Odrzucając szal, wcisnął danie do ust. Jego niemal że odmrożone policzki, usta i nos sprawiały ból z każdym drgnięciem mięśni a zawiniątko, które pożarł niczym wygłodniałe zwierzę, swą wielkością zmusiło jego twarz do nie lada gimnastyki. Popękana skóra zaczerwieniła się. Przeżuł kilka razy liście i z wielkim trudem połknął, buchając przy tym parą jak smok. Była to w końcu najzimniejsza noc w roku, poprzedzająca jeszcze zimniejszy dzień. „– Weźmij choć moją maskę. –„ pomyślała kobieta, chociaż wiedział że on jej nie przyjmie. Jedna z zasad podróżowania w grupie po górach mówiła: Przyjaciela chroń, ale bądź…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych