Wróć do katalogu

Sublokator

jak nie można się czegoś pozbyć to pozostaje polubić :)

Cashmir, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Z łazienki wyrwał mnie przeraźliwy krzyk Sylwii. Nie wycierając się wyskoczyłam spod prysznica, zarzucając na siebie tylko szlafrok i ślizgając się na podłodze pobiegłam do swojego pokoju. Sylwia, moja kuzynka, stała na środku pokoju i nic nie wskazywało na to, że dzieje jej się jakaś krzywda. - Oszalałaś?! - spytałam bo serce podskoczyło mi do gardła kiedy usłyszałam jej wrzask. Sylwia w milczeniu pokazała palcem na róg pokoju. Spojrzałam tam gdzie wskazywała, ale nic godnego uwagi tam nie było. - Piłaś dzisiaj? - moje pytanie nie doczekało się odpowiedzi. - Sama zobacz, a nie wygłupiaj się! - Sylwia w końcu wydobyła z siebie głos. - No patrzę i widzę ścianę! Kobieto omamy masz! - powiedziałam i popukałam się po głowie. - Jakie omamy! Podejdź tu do mnie to sama zobaczysz! - powiedziała patrząc wciąż w ten kąt. Zaintrygowana podeszłam i zrozumiałam wreszcie o co jej chodziło. Stojąc przy drzwiach nie widziałam bocznej ściany szafy. A właśnie z boku szafy tkwił...pająk. Na sam widok przeszedł mnie dreszcz obrzydzenia. - Kurcze! Ale maszkara!- wyraziłam swoją opinię, ale nie ruszyłam się z miejsca. Stałyśmy tak w milczeniu, niczym dwa słupy soli, gapiąc się na pająka. Był obrzydliwy! Duży prawie jak wnętrze dłoni, ciemno szary, na ośmiu grubych nogach. Był na tyle duży, że prawie było widać oczy i jakieś chyba kły. Sylwia pochyliła się bliżej pająka. Zmarszczyła czoło i przyglądała się przez chwile z uwagą. -To jest ona! - zakomunikowała wreszcie . Spojrzałam na nią zdziwiona. - To ty stąd widzisz, że to ona? Ja nie wiedziałam, że taki sokoli wzrok masz! - powiedziałam, ale nie mogłam powstrzymać się od małej złośliwości. - Oszalałaś! Myślisz, że wiem jak u pająków płeć się rozróżnia?! Teraz to chyba tobie się pogorszyło! Ale zobacz, jakie ma gładkie nogi! Słysząc to zaniepokoiłam się o stan umysłu Sylwii naprawdę. Ostatnio miała jakieś ciężkie egzaminy na studiach, ale żeby aż tak jej zaszkodziły. Wolałam się nie sprzeczać z nią wię pochyliłam się, popatrzałam, no faktycznie nogi miał gładkie, ale dalej nie widziałam związku z płcią pająka. - I co z tego, że gładkie? - Jak to co?! Przecież gdyby to był facet pająk to miałby owłosione! - A może wydepilował? - poszłam za jej tokiem myślenia. - Facet?! Wydepilował?! To niemożliwe! - zawyrokowała z przekonaniem Sylwia. - Dlaczego? - A widziałaś faceta, który depiluje nogi? - Sylwia z politowaniem pokiwała głową. - No fakt, nie widziałam - zgodziłam się. - Sama widzisz, dlatego to musi być ona. Znów zapadło milczenie, pająk też nie ruszał się z miejsca. - Wiesz, ale to nie zmienia faktu, ze trzeba w końcu usunąć tą...personę - stwierdziłam bo zaczynało mi być zimno. - W sumie masz racje...- Sylwia zgodziła się ze mną - tylko kto usunie? - Jasne... - wiedziałam, że ta przyjemność spadnie na mnie, w końcu pająk był u mnie w domu i teoretycznie należał do mnie. Westchnęłam tylko, nie należałam do wielbicieli pająków, ale cóż było robić. Sylwia była gościem, nie wypadało wymagać od niej wyrzucania pająka. Sięgnęłam więc po szczotkę na długim kiju, która na szczęście od ostatniego sprzątania stała jeszcze u mnie w pokoju. Tak uzbrojona zaatakowałam pająka. - Tylko go nie zabij! - Sylwia zatroszczyła się o los pająka - W końcu to żywe i jakieś takie duże jak na robactwo... - skrzywiła się. - Spokojnie, nie zabijam pająków - powiedziałam i zebrałam intruza na szczotkę. Podeszłam do parapetu. Wysunęłam szczotkę za okno i stuknęłam kilkakrotnie w parapet. - No i co? Spadł? - spytała Sylwia, która nie ruszyła się z miejsca. - Chyba tak...- odpowiedziałam wytężając wzrok, bo na dworze panowały już nieprzeniknione ciemności. Wciągnęłam szczotkę z powrotem, ale po pająku nie było śladu. - Ale okno to zamknij, bo jeszcze gotów wrócić - dodała Sylwia. Wolałam się nie sprzeczać z kuzynką i posłusznie wykonałam polecenie. Reszta wieczoru minęła nam bez podobnych incydentów. Kolejne dni także. Incydent z pająkiem odchodził w zapomnienie. Aż do pewnego poranka. W pośpiechu szykowałam sobie śniadanie. Umówiona wizyta u dentysty nie należała do przyjemnych i wolałam to mieć z głowy jak najwcześniej. Do wyznaczonej godziny pozostało niewiele czasu. Nie miałam apetytu,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych