Subtelna Opowieść
Czy obce cywilizacje funkcjonują gdzieś w odległych galaktykach? A może rzeczywiście bywali tu na Ziemi? Niektórzy są o tym przekonani. Na przykład Dogonowie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Subtelna opowieść. W Bazie Ciągłego Monitorowania Kosmosu LCMB (Lunar Continuous Monitoring Base), znajdującej się po ciemnej stronie Księżyca, dla większości personelu nastał kolejny dzień pracy. Pracownicy działający w ramach kilkunastu autonomicznych sekcji tak jak od wielu lat, każdego dnia monitorowali podzieloną na sektory przestrzeń Układu Słonecznego. Było to ekscytujące zajęcie, jeżeli działo się coś odbiegającego od normy. Lecz zazwyczaj nurzące, bo niemiłosiernie powtarzalne i rutynowe. Dla Sekcji V ten dzień miał być zupełnie inny. Jej pracą kierował Tod Bliski. Monitorowany przez sekcję V sektor AH12cV z pozoru nie różnił się od kilkudziesięciu innych sektorów W tym dniu, o ile nie zawiodły symulacje wygenerowane w oparciu o wcześniej zarejestrowane dane, między godziną jedenastą zero siedem, a jedenastą zero dziewięć czasu uniwersalnego, w precyzyjnie określonym miejscu, po raz siedemnasty powinni odebrać pięcio i półsekundową transmisję. Jej treść, która trwała cztery i pół sekundy, za każdym razem była prawdopodobnie identyczna, Potem następowała półsekundowa przerwa, po której, wybrzmiewał numer wiadomości. Pewność, że był to numer kolejnej informacji uzyskano po piątym, zarejestrowanym przekazie. Gdy prawie osiemnaście lat wcześniej, po uruchomieniu LCMB, po raz pierwszy zarejestrowano sygnał, nikt nawet nie podejrzewał, że każdą transmisję kończy kolejny jej numer. Tym bardziej, że pierwszy, a nawet drugi zapis sygnału nie wzbudziły emocji. Dopiero po odebraniu sygnału po raz trzeci, zaczęto się zastanawiać nad domniemaną regularnością transmisji. Analiza porównawcza kolejnych sygnałów dawała pewność, co do braku przypadkowości. Zyskano też przekonanie, że przekazy są numerowane. Problem z numeracją polegał na tym, że pewność odnosiła się jedynie co do faktu przyrostu numeru, natomiast nie udało się precyzyjnie ustalić, którym w kolejności, był każdy następny przekaz. Równie dobrze sumaryczna ilość transmisji mogła wynosić dwieście lub pięćset kilkadziesiąt. W trakcie prowadzonych prac zyskano przekonanie, że zachodziła istotna i interesująca prawidłowość nie tylko, co do czasu emisji, lecz i kolejnego jej miejsca. Ze 100% pewnością wskazywano miejsce następnej emisji. Zostało to potwierdzona już po piątym incydencie. Lecz niestety nic więcej w tej sprawie nie dało się ustalić. W żaden sposób nie można było odszyfrować treści sygnału. LCMB dysponowała bardzo nowoczesnym sprzętem, lecz głównie w zakresie swojego celu działania. Czyli monitorowania przestrzeni kosmicznej. Posiadane przez bazę komputery, które zostały użyte do odczytu treści zarejestrowanego sygnału, czyli deszyfracji, nie dawały sobie rady. Dlatego też zwrócono się do potencjalnie zainteresowanych takimi zagadnieniami, a jednocześnie dysponującymi odpowiednią bazą obliczeniową. Kierunki były dwa, przy czym ten, o którym pomyślano w pierwszej kolejności w dziwny sposób nie podjął tematu. Chodziło o armię. Wojskowi na początku nie zajęli stanowiska, a po pewnym czasie poinformowali, że z uwagi na prowadzone własne projekty, nie mają wolnych mocy, aby zająć się tym tematem. Natomiast INT (Institute of New Technologies przy Gold University) entuzjastycznie wszedł w temat. Gdy sprawa pozostawała jedynie w obszarze zainteresowań sekcji Toda, a nawet jego przełożonych, działo się niewiele. Lecz, gdy temat wypłynął na zewnątrz, wszystko się zmieniło. A to za sprawą szefa INT profesor Barbary Godglory. Kobieta była pragmatycznym naukowcem z osiągnięciami. Przez lata budowała swoją naukową karierę. Długo nie miał na nią wpływu fakt, że jej przodkowie pochodzili z Afryki, a dokładniej z plemienia Dogonów. Kobieta wychowała się w zupełnie innych warunkach, a z historią i kulturą przodków praktycznie nie miała kontaktu. Lecz w pewnym momencie swojego dojrzałego życia postanowiła to zmienić. Może miała więcej czasu lub możliwości, tym niemniej coraz bardziej zaczęła fascynować się, a potem poświęcać czas, wszystkiemu co dotyczyło plemienia Dogonów. W największym stopniu, co było logiczne, pochłaniała ją tematyka kosmologiczna. W mitologii Dogonów szczególne miejsce zajmuje Syriusz B. Ta fascynująca, niewidoczna gołym okiem gwiazda dla Dogonów była najważniejszym miejscem we wszechświecie. W czasach, gdy większość ludzi spoglądających w niebo czuło jedynie trwogę, a jednocześnie nie miało pojęcia czym tak właściwie jest wszechświat, przodkowie Barbary w wielu aspektach nie odbiegali poziomem wiedzy od tej, którą ludzie posiedli współcześnie. Z treści przekazywanych z pokolenia na pokolenie legend, można się dowiedzieć, że wszelkie informacje o Syriuszu i innych sprawach dotyczących kosmosu pochodziły od Nommo. Te legendarne pozaziemskie istoty, przed wiekami miały przybyć z kosmosu. Tak zwane środowisko naukowe nie kwestionowało wcześniejszego dorobku naukowego Barbary Godglory, lecz obecnie coraz częściej uważano, że z wiekiem po prostu kobieta dziwaczeje. Niestety w miejsce pragmatycznej nauki w jej umyśle coraz bardziej zaczynał się panoszyć mistyczne oraz irracjonalne poglądy. Lecz dla tematu, którego ojcem chrzestnym był Tod Bliski teoretycznie nie miało to większego znaczenia. Najważniejsze było to, że INT dysponował odpowiednim sprzętem oraz kadrą naukową, co mogło posunąć prace nad rozwikłaniem tej niezwykłej sprawy. Co prawda, drugie dno, jednak było. Zainteresowanie tematem przez INT, a tym bardziej osobiste przez panią profesor, miało swoje podłoże w fakcie, że modele matematyczne opisujące trasę lotu domniemanego obiektu, emitora sygnału, lokowały jej początek w strefie oddziaływania Syriusza.
A dokładniej z rejonu, gdzie pewna grupa naukowców, w tym i pani profesor, lokowało domniemaną orbitę planety, obiegającą w około pięćdziesięcioletnim cyklu układ podwójny Syriusza. Mega planetę nazwano Nommo. Gdy INT oficjalnie przystąpił do współpracy z LCMB w pierwszej kolejności wszyscy skupili się na rozszyfrowaniu zasadniczej części przekazu. Temat nie był prosty. To, że za każdym razem prawdopodobnie wysyłany był ten sam komunikat, wbrew pozorom nie ułatwiało sprawy. Dlatego pomimo zastosowania wszelkiego dostępnego sprzętu, nie uzyskano znaczącego, a właściwie żadnego postępu. Lecz wszystko miało ulec zmianie. Ten rok, a właściwie dzień, zgodnie z wszelkimi symulacjami miał być w przełomowy. Emiter sygnału powinien znaleźć się w US (Układzie Słonecznym), a za około 5600 godzin w zasięgu systemu przechwytującego. Wszyscy czekali w napięciu, a czas jakby zaczął zwalniać. Była godzina dziesiąta trzydzieści. W pomieszczeniach LCMB praktycznie nie było miejsca. Co prawda nie wpuszczono osób postronnych, lecz zjawili się nieomal wszyscy pracownicy LCMB, kilkunastu ludzi z INT, w tym pani profesor oraz kilku dziennikarzy, którzy od lat zajmowali się tematyką eksploracji kosmosu. W większości byli to znajomi Barbary, która może celowo, a może mimochodem nagłośniła wydarzenie. Wszyscy oczekiwali w napięciu na informację od Toda, czy podobnie jak to miało miejsce już siedemnaście razy, sygnał zostanie odebrany po raz osiemnasty? A jeżeli tak, to w jaki sposób się to odbyło. Pytania
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil JerzyTrzcinski
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…