sufit
o miłości nieco inaczej
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sufit. Jest tak zielono i ciepło. Mrużę oczy na słońcu, wyciągam twarz, słyszę śmiech. Jestem mężczyzną, młodym i czuje się dobrze. Mam kobietę i czekam na nią radośnie. Zrywa się wiatr i ona idzie śmiejąc się. Nie kocham cię już , przepraszam, mówi. Sufit.
Jest tak zimno, półmrok, chowam się pod kołdrą. To był śmieszny sen. Byłam mężczyzną. Czy kiedyś śniło ci się że jesteś innej płci? Ciekawe, śmieszne, przerażająca końcówka. Patrzę na sufit, ni to roześmiana, ni to przestraszona. Dziś są moje trzydzieste urodziny. Powinnam wyspać się przed wieczorem. Nie chcę już spać, więc będę zdychać później, pewnie już od 23.
*** A przyszła pierwsza. Dziwny taniec w drzwiach, nie uścisk i nie całkiem prawdziwy pocałunek, zdradzający dawne rany, zdradzający nieszczerość życzeń i zdradzający, jak bardzo chciałaby, aby były szczere. „żebyś wyszła!”
Siadamy na kanapie. Trwa ta dziwna chwila, nieodłączna dla wszystkich pierwszych gości na wszystkich imprezach – kiedy chcesz spróbować sałatki i mięsa w miodzie, ale zburzenie dekoracji nie będzie miłe dla gospodarza. Więc niezdarnie bierzemy talerze, bierzemy cienkie, rzeźbione w kwiaty widelce, nakładamy sałatki, nakładamy mięsa. „Nie będę mówiła z pełną buzią” śmieje się A. Ja też nie mówię z pełną buzią. nakładamy więc jeszcze trochę sałatki. Dźwięk dzwonka uświadamiam sobie z wdzięcznością.
A więc to wszystko. A, M i P, J, K i O. Mało zmywania, jednak trzeba będzie rozmawiać. Gdyby przyszli wszyscy, można by zupełnie bez podejrzeń uciekać do innych, gdy pojawi się temat Jego. Tymczasem siedzimy przy stole. Świętujemy moje 30 lat. Moje 30 lat! wszyscy się cieszymy i jemy dużo sałatki i mięsa. Zdrowie gości, zdrowie moje. W łazience patrzę w lustro, przeciągam chwilę powrotu do stołu, wracam, piję, śmieję się i znów chodzę do łazienki. Czy oni także chodzą aby popatrzeć na siebie samych przez chwilę?
Widzę wokół białe koszule i czarne bluzki, widzę staranne fryzury i białe zęby, niezmiennie w uśmiechu. Wszyscy widzą moje białe zęby. Nie pytają o moje życie, ja nie pytam o ich życie, rozmawiamy o sztuce, o wyborach, o…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil amaroid
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…