Wróć do katalogu

Świat Osamu Część 2

Kolejna część przygód Osamu.

Szarlej13, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Wstawaj- powiedziała Luna. Podniosłem się z materaca. Luna zeszłej nocy opatrzyła mnie i dała posłanie. Teraz siedziała z kubkiem kawy przy stole. -Siadaj, kawa o poranku smakuje najlepiej. Poza tym chyba masz do mnie parę pytań. Założyłem na siebie przygotowane przez Lune ubrania i dosiadłem się naprzeciwko. Kawa była wyśmienita. Byliśmy w bibliotece. -Gdzie właściwie jesteśmy?- Zapytałem. -To biblioteka w małym miasteczku o nieistotnej nazwie, opiekuje się nią. Aktualnie jestem bibliotekarką zamieszkującą w swoim miejscu pracy. -Kim ty właściwie jesteś? -Luna twoja osobista święta broń- uśmiechnełą się z przekąsem.- Gdy zajdzie taka potrzeba zamienię się w katanę. Mam też diabelnie dobry słuch czym potrafię obdarzyć swojego właściciela, choć ta opcja zależy od tego ile potrafi przyswoić mojego daru. Jeszcze nie jesteś zbyt silny, ale następne walki pozwolą ci stać się lepszym. Albo zginiesz. -Czy oprócz ciebie są też inne święte bronie? -Nie jest ich zbyt wiele, ale są. A co do broni, to można posiadać tylko jedną. Zamiana broni jest niemożliwa. -Jest więcej regół? -Tak, ale wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. Powinieneś jeszcze wiedzieć, że kontrakt między świętą bronią i jej właścicielem jest trwały, choć znany jest przypadek jego zerwania. -Co się wtedy stało? -Nie byłam przy tym obecna. Jedyne co wiem to to, że Sirzechs miał kiedyś świętą broń o nazwie Jay. Choć jest uważany za najsilniejszego właściciela świętych broni w historii ta zarwała ich kontrakt i uciekła od niego. Co ciekawe Sirzechs zachował jej dar kontroli dusz. -Z czym mamy niby walczyć? A właściwie dlaczego? -Sirzechs chce otworzyć bramy do Gehenny, kiedy wyjdą z niej demony nikt nie będzie bezpieczny. Dlatego zostało powołane kilka organizacji do walk z nim. Jednym z nich był Klan Świętego Miecza. Został pokonany, a to co po nim zostało, to kilka świętych broni takich jak ja różniące się formą i zdolnościami.- Wstała i zajeła się przygotowywaniem śniadania. -A inne organizacje? Ich członkowie są naszymi sojusznikami? -Najbardziej znani ci będą egzorcyści. Mowa tu o ich specjalnej organizacji. Raczej nie będą próbować z nami walczyć, ale nie ma co liczyć na przyjazne relacje z nimi- mówiąc to rozbijałą jajka do patelni.- Od kiedy duety świętych broni są całkowitą samowolką nad którą nie można zapanować, nadażały się różne sytuacje jak przychodzenie ich na stronę Sirzechsa. Nie mamy zbyt dobrej opinii.

Przyjechaliśmy do mnie. Reszta dnia mijała raczej spokojnie lecz o godzinie 15 zadzwonił Shahkulu. -Hej Osamu zabierzesz się na ognisko? -Jasne, gdzie i o której? -21 na bunkrach- Bunkry to pozostałość linii frontu Niemiec z Rosją w lesie na zachód od miasta. -Widzimy się na miejscu, narka. Rozłączyłem się i spostrzegłem zakłopotanie Luny. -Luna coś się stało? Idziemy dzisiaj na ognisko. -Nie mam w co się ubrać!- W sumie to faktycznie nic nie zabierała na drogę. Przestraszyła mnie myśl pójścia z nią na zakupy. -Masz, weź pieniądze i coś sobie kup, ja zostanę w domu. Widziałem, że masz telefon, podaj mi swój numer.

Na miejscu spotkaliśmy Shahkula, oprócz niego było z 10 osób. Impreza trwała w najlepsze, a alkohol przyjemnie szumiał w głowie. Nagle z kierunku bunkrów wydobył się krzyk. Większość zerwała się na równie nogi. Idąc dalszą selekcją trzeźwości w stanie pójść tam było pięć osób. Przodem poszedł Shahkul z Danielem, który najpierw gadał, a później myślał, ale co by się nie działo, nigdy inteligencją się nie wykazywał. Dalej byłem ja z Luną, a na końcu nieznana mi dziewczyna. Doszliśmy do bunkru. Kiedyś rezem z Shahkulem próbowaliśmy do niego wejść, lecz nie udało nam się dostać przez solidnie zamurowane wejście. Teraz w bunkrze była spora szczelina, przez która bez problemu przeszła by pojedyncza osoba. Shahkulu spojrzał na mnie, chyba chciał się poradzić co dalej, ale Daniel w tym czasie już wchodził do środka. -Tu są jakieś schody na dół, zobaczę co tam jest- Powiedział Daniel, a Shahkulu już wchodził za nim. Nie mineła minuta, a Luna drgnęła i natychmiast zawołała: -Uciekajcie stamtąd! Szybko! Najwidoczniej było już za późno, bo z wewnątrz dobiegł nas krzyk. Niewiele myśląc wskoczyłem w szczelinę i ruszyłem po schodach w dół. Luna udostępniła mi swój dar, bo słyszałem każdy ruch dziewczyn za mną. Zdziwiło mnie, że nieznana mi dziewczyna, także ruszyła do wnętrza bunkra, a Luna jej nie przegoniła. Na dole ukazał mi się ołtarz, w nikłym świetle dostrzec można było wymazane czymś przeróżne symbole i kręgi. Tym, co bardziej przykuło moją uwagę była walka Shahkula. W znikomym świetle nie widziałem jej za dobrze, lecz świetnie ją słyszałem. Wystawiłem rękę do Luny, lecz zamiast spodziewanego uczucia trzymanej katany w dłoni wylądowałem na pustyni.

-Czekaj Dawid! Idziemy razem- powiedziałem. -Ok- na chwilę zatrzymał się schodząc po schodach by zaczekać na mnie. Gdy na dole ukazał nam się jakiś ołtarz z mroku nieoświetlonego przez nikły blask świec, ktoś na nas wyskoczył. Bez problemu złapał i z zamachem rzucił o ścianę Danielem, który zanim w nią uderzył narobił trochę hałasu.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych