Wróć do katalogu

Światło i Cień

Wygrzebane z odmentów twardego dysku :)

Ines, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nadeszli jednocześnie. Stanęli naprzeciwko siebie, na dwóch końcach polany. To właśnie tu miał się odbyć ich ostatni pojedynek. Wyglądali jak kompletne przeciwieństwa. On – czarne włosy, ciemna cera, zielone tęczówki. Ona – blondynka, jasna skóra, niebieskie oczy. Jednak w ich sercach tkwiły, jak drzazgi, podobne wątpliwości...

– Nie ma innej drogi – powiedział do swych podwładnych – trzeba jak najszybciej znaleźć na nią sposób i odebrać jej moc, inaczej ona zrobi to pierwsza... Nagle do sali wszedł sekretarz. Jak zwykle poraziła go niezwykła uroda ich Najwyższego. Pracował tu od niedawna, jednak nawet ci, którzy byli tu od lat, nie mogli się do Niego przyzwyczaić. Jak zwykle był ubrany na czarno. Jego zielone oczy odbijały się na tle całości jako jedyne jasne punkty. Jego ciemny diadem z granatowymi kryształami lśnił złowróżbnie, zapowiadając rychłą wojnę. Tylko te szczegóły dla każdych oczu były takie same, gdyż reszta odpowiadała indywidualnemu ideałowi piękna patrzącego. – Tak? – powiedział najwyższy, ledwo skrywając irytację, gdy cisza za bardzo się przedłużała – o co chodzi? Sekretarz natychmiast się opamiętał. – Przyszedł posłaniec, panie – powiedział – mówi, że ma wiadomość dotyczącą Białej. – Wie, jak ją pokonać? – Najwyższy natychmiast się ożywił. – Nie... ale wie, kto zna na to sposób.

Sala przyjęć robiła wrażenie. Szeroka była tak, że trzy konie mogłyby stać jeden za drugim i nie musnęłyby się ogonami i prawie cztery razy dłuższa. Mniej więcej w trzech czwartych sali zaczynały się ozdobne schody. Wychodziły na wszystkie strony świata i miały po sześć stopni. Od ostatniego, jakby wodospadem spływał czerwony dywan w stronę wejścia. U szczytu był tron. Reszta sali tonęła w bieli i żółcieniach, podobnie jak dziewczyna siedząca ponad innymi. Ubrana na biało, na tle czerwono obitego tronu wyglądała zupełnie nie na miejscu. Ktoś mógłby zapytać, co robi tu to dziecko. Była jednak dużo starsza, niż na to wyglądało... Posłaniec wszedł powoli. Był ubrany na niebiesko – kolor neutralny. Wolno go było nosić zarówno tu, na ziemiach Najwyższej, jak i Czarnego. Posłańcy musieli mieć pewne przywileje. – Więc? – Najwyższa powiedziała rozkazująco – z czym do mnie przychodzisz? Posłaniec zrobił jeszcze kilka kroków, po czym uklęknął w odległości około dziesięciu kroków od początku schodów. „Dokładnie dziesięć kroków” – pomyślała Najwyższa. Po tej precyzji już można się było zorientować, że nie przysłano do niej byle kogo. – Istnieje pewna legenda – powiedział posłaniec, nie podnosząc się z klęczek – jakoby pewna stara wiedźma mieszkająca na południu miała moc odsłaniania tajemnic wybranej osoby.

– Nie interesują mnie legendy – Najwyższy machnął ręką, chcąc odprawić posłańca. Nagle stracił zainteresowanie. – W każdej legendzie jest ziarno prawdy – natręt nie dawał za wygraną – tym bardziej, że przysyła mnie owa czarownica. Najwyższy uniósł brew, jakby w wyrazie niedowierzania. Tak naprawdę jednak ciekawość i nadzieja na szybki sukces wprost w nim kipiały. – Nie pleć człowieku – powiedział jednak – czego mogłaby ode mnie chcieć postać z legendy? – Chce się z tobą zobaczyć, o panie – posłaniec, o ile to możliwe, skłonił się jeszcze niżej – powiedziała dokładnie „niech przybędzie do mnie przyszły zwycięzca. Znajdzie coś, czego nie szukał, ale pragnie tego od początku życia”. – Przecież nie ma takiej rzeczy – najwyższy niecierpliwie machnął ręką. – Z całym szacunkiem, o potężny, przecież nie zajmie ci to wiele czasu. Możliwe przecież, że ta wizyta zaważy o losach całej wojny. – Przecież to kompletna bzdura – mruknął Najwyższy, a głośno powiedział – mówiłeś, że gdzie jest jej siedziba? – Na północy.

Najwyższa jeszcze trochę poudawała,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych