"Świetlisty Zmierzch" cz.1
Ojej! W Mieście ktoś lub coś dokonuje tajemniczych i przerażających zbrodni. Niby przypadkowe ofiary przed śmiercią przeżywają strach, o którym lepiej nawet nie myśleć! Brrr... A wszystko to wydaje się być częścią jakiegoś mrocznego i niezwykle okru
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
*** Niestety życie nie jest łóżkiem usłanym różami, pachnącym lawendą i niezapominajkami, w którym kłopoty dnia codziennego ustępowałyby szybko ciepłu, jakie ogarnia nasze strudzone ciała. Niestety... Nasze życie przypomina raczej łoże fakira. Tylko, ze zamiast igieł wsadzono tam rozżarzone do białości druty, niemiłosiernie wbijające się nam w plecy... Gdyby życie było łóżkiem różanym mógłbym wam opowiadać o wspaniałych bohaterach, których czyny i chwała przetrwają jeszcze dziesiątki a nawet setki i tysiące lat. Ale ja muszę opowiadać o okropieństwach, które zdarzyły się jakieś 5 lat temu. Pewnie każde z was o tym słyszało, a jeśli nie to za chwilę usłyszy... Szczerze mówiąc nie mam w ogóle ochoty, żeby o tym opowiadać. Ale czuję, ze to moja powinność, aby opowiedzieć wam o tym. Aby już nigdy, przenigdy więcej nie popełnić takich samych błędów...
***
Był ciepły słoneczny dzień. Na niebie nie było żadnej chmurki, wiał leciutki, ciepły wiaterek, w którym można było wyczuć charakterystyczna woń lata... zapach łanów rozgrzanych w słońcu złocistych zbóż... i słychać było szum kamienistego strumyka, który pluskając wesoło napełniał radością serca ludzi i zwierząt. W taki dzień wszyscy byli bardziej życzliwsi dla siebie. Dzień idealny. Dzień absolutny. I jak się potem okazało... Dzień umierania. - Mamo! Chodźmy już do domu... chce mi się spać... Średniego wzrostu kobieta o przepięknych brązowych oczach spojrzała z miłością na swojego synka. W taki przepiękny dzień nie mogła wymyślić lepszego sposobu spędzenia wolnego czasu, jak spacer ze swoim synem. Chłopak miał 11 lat i był oczkiem w głowie rodziców. A szczególnie w głowie matki. - Synku, ale dopiero wieczór się zaczyna. Nie chcesz iść na watę cukrową? - Nienienienie...! Chcę do domu! I brzuch mnie boli! - krzyczał chłopak szarpiąc rękaw matki. Kobieta wzruszyła ramionami, wzięła syna za rękę i zawróciła w stronę domu. Po drodze spotkała paru znajomych, wymienili nic nie znaczące gesty i uśmiechy, po czym rozeszli się, każdy w swoją stronę. Ulice Miasta skąpane w pomarańczowych promieniach zachodzącego słońca przesuwały im się przed oczyma jedna za drugą. Co jakiś czas widzieli wspaniałe balkony ozdobione niespotykanymi w innych częściach Kontynentu roślinami, oglądali kolorowe neony sklepów, płaskorzeźby na gzymsach budynków i wiele innych wspaniałych rzeczy, które zwykle niezauważane, teraz, w promieniach zachodzącego słońca nabierały zupełnie innego, wspaniałego wyrazu. Po dziesięciu minutach marszu spostrzegli plakat wywieszony na jednym z budynków.
UWAGA!
Obywatele Miasta! W związku z ostatnimi incydentami uprasza się Obywateli o zachowanie szczególnej ostrożności - zwłaszcza po zmierzchu. Przypuszczamy, że za tymi morderstwami stoi niezwykle sprawnie zorganizowana grupa przestępcza. Jeśli nie chcesz zostać ich następną ofiara, zastosuj się do tych środków zapobiegawczych... - Nie wychodź z domu o zmierzchu - Nie wpuszczaj nikogo obcego do domu - Bacznie obserwuj wszystkich obcych i nowo przybyłych. - W miarę możliwości postaraj się, aby zawsze ktoś ci towarzyszył.
Podpisano: Rada Miasta, przewodniczący Sfatigor Meppalas
- Mamo! Mamo! Co tam pisze??? - wołał chłopak, który nie mógł przeczytać zbyt wysoko powieszonego tekstu. - Nie mówi się "Pisze" tylko "Jest napisane" - skarciła go matka - i nie ma tam nic, czym mógłbyś się martwic. - Powiedziała i słodko uśmiechnęła się do synka. Odeszli od plakatu i obrali kierunek, którym najszybciej można dojść do domu... Zupełnie nie zauważyli postaci czającej się w cieniu. Z uśmiechem demona rodem z najgorszych czeluści Otchłani mężczyzna przyglądał im się oblizując wargi niczym orzeł wypatrujący swojej ofiary.
Syn i Matka mieszkali na najwyższym piętrze zabytkowej kamienicy. Gdy dotarli na miejsce słońce prawie całkowicie zaszło i gdy przestąpili próg domu na zewnątrz panował już półmrok. Z ciemnego korytarza wkroczyli do jasnego pomieszczenia, gdzie przywitał ich ciepły głos ojca. - Jesteście nareszcie! Co tak długo robiliście? Już zaczynałem się martwic. - Różne rzeczy robiliśmy, co nie? - i spojrzała z uśmiechem na syna. - A gdzie Córka? - Kończy odrabiać lekcje w swoim pokoju. Chodźcie, przygotowałem kolację - Tato wszedł do kuchni, gdzie mieli zwyczaj jadać wszystkie posiłki. - Kochany jesteś! - zaśpiewała Mama i razem z synkiem wkroczyli za Tatą. Kolacja była wyśmienita jak zawsze - Ojciec pracował w renomowanej restauracji, gdzie posiłki jadają najwybitniejsze osobistości Kontynentu. Często opowiadał kogo spotyka lawirując z tacą z Menu pomiędzy rzędami stolików. - Nie zgadniecie kogo dzisiaj spotkałem! Rielina Erowlena! Mama aż zakrztusiła się z wrażenia. - TEGO Rielina? Lidera Cieniotwórców? - Tego samego. Zamówił Żeberka po Vingmorsku z sosem borowikowym! - Niesamowite... Po półgodzinnej dyskusji Mama zakomenderowała: - Synku idź umyj zęby, przebierz się i do łóżka. - Dobrze, Mamusiu. Synek…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Rielin Erowlen
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…