syk
horrorek
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Najbliższa stacja benzynowa. Knajpa. Tam postanowił się zatrzymać. Kupi sobie tanie żarcie, sześciopak piwa i jakieś dieslowskie fajki. Upał doskwierał a na dodatek w starym furgonie otwierało sie tylko małe okienko, w sam raz aby wyrzucić peta. Zatrzymał się, uchylił drzwi na tyle aby móc przez nie jako tako się przecisnąć po czym szybko je zatrzasnął. Robił to od dnia w którym dostał tę zasraną robotę. Ale cenił ją sobie, ze wszystkich zawodów jakie do tej pory wykonywał ten był najciekawszy i być może najbezpieczniejszy. Poczłapał do sklepu. Ledwo wyszedł z zakupami podeszło do niego dwóch typów. Jeden przerastał go o głowę, ale Fred nie był do końca pewien jego wzrostu bo nosił fikuśny, kowbojski kapelusz, a drugi typek jak na odmianę o głowę niższy, bez kapelusza. Fred wolałby jednak żeby miał kapelusz, chociażby dlatego że miał bardzo ( naprawdę bardzo ) brudne kłaki, a przy okazji jakby miał kapelusz to obaj wyglądaliby jak bracia Daltonowie z tego amerykańskiego filmu, jeszcze im tylko spluwy poprzyczepiać, albo te ... jak im tam .. a ... kolty – podrapał się w ucho jedną wolną reką. - Jedziesz pan na północ ? – zagadnął ten w kapeluszu - A północ to znaczy tam czy tam ? – odpowiedział pytaniem na pytanie Fred. - Tam – wskazał palcem ten „bez” - To najwyraźniej jadę tam – odrzekł cicho Fred. Wiedział że z takimi typami trzeba ostrożnie i lepiej zgrywać głupa . - Możemy się zabrać ? - Nie ma sprawy chłopcy – usmiechnął się Fred – miejsca mam dużo, dwie dupy więcej, co za różnica – wzruszył ramionami. Popatrzyli po sobie po czym bez słowa ruszyli za Fredem, który w tym czasie myślał czy są tylko przypadkowymi autostopowiczami, bandziorami czy złodziejami. Nieważne – pomyślał w duchu – niech no tylko wlezą do furgonu, tak szybko nie wyjdą. Zachichotał. - Co cię tak śmieszy dziadku ? - A nic, nic chłopcy – odparł skrywając uśmiech po czym sztucznie zakaszlał. Zastanawiał się właśnie jak ich szybko wsadzić do samochodu, potrzebował cudu, bardzo szybko. - Gliny! – krzyknął „kapelusz” – szybko! Własnie tego było mi trzeba – myśl przeleciała jak błyskawica, ale Fred nie zareagował na nią, wzruszył ramionami i podreptał w kierunku wozu. - Hej Fred! – usłyszał za plecami. Obejrzał się i zobaczył tego palanta, syna od Franka, jak mu tam było? Zdaje się że jakiś Puncymon czy jakoś tak. Jak tacy ludzie mogą nosić mundury i do tego żądać od ludzi posłuchu? Władza czasem odbija do główki. Dzisiejsze pokolenie jest gówno warte ot co. - Co jest ? – zapytał - Znowu pijesz za kółkiem .. – to zabrzmiało bardziej jak stwierdzenie niż zapytanie. - Ja ? A skądże znowu. A czemu pytasz Puncymonie ... - Filemonie – odparł tamten lekko zaczerwieniony - Bo niesiesz sześciopak, pamietasz jak ostatnim razem o mało nie wpakowałeś się do towarowego? - Dawno i nie prawda – „dupku”juz miał powiedzieć, ale w ostatniej chwili się pohamował. - Jak tam robota? - Ano płacą. Zwierzaczki nie narzekają, klienci zadowoleni ... - Ładnie powiedziane .. zwierzaczki .. brr, aż mi gęsia skórka wyskoczyła. - Powiedz coś o gęsi temu z klatki nr 5 przy tylnych drzwiach. - A co to za sztuka ? - Tłusta anakonda - Aha .. duża? - No wystarczająco duża żeby cię zjeść jednym kłapnięciem hehe. - Dobra trzymaj się. Będę cię miał na oku jakby co – odwrócił się na pięcie i prawie defiladowym krokiem poszedł do swego samochodu. Fred patrzył za nim chwilę. Zazdrościł mu błyszczących lakierków i tego kurewskiego, nowego volkswagena, kij tam że niebieski i z kogutami, ale za to w środku musi być przytulnie podczas jazdy.
- Co tu tak śmierdzi ? – zapytał „kapelusz”. - Gówno - Aha, zesrałeś się w portki dziadku ? - Nie, to nie moje – odparł bez przekonania Fred patrząc na ulicę i migające przed oczyma pasy na środku ulicy. - Pewnie wiózł jakiegoś zasrańca – zarechotał „kapelusz” i mrugnął w stronę swego towarzysza. Fred nie zwracał uwagi na to co mówią. Nie przejmował się tym że byc może wiezie niebezpiecznych zbiegów, albo po prostu zwykłych rabusiów co napadają na dziadków w starych, zdezelowanych furgonach, tylko po to aby nie iść piechotą, a gdzieś tam porzucić samochód by znaleźć następny .. a gówno mnie to obchodzi, chyba że ... - Hej dziadek ! Coś ci syczy. Pewnie złapalismy gumę. - To nie guma - A co ? - Gówno – zachichotał Fred - Nie bądź taki cwany dobra ? - Lepiej będzie jesli przynajmniej na razie pozostanie to dla ciebie chłopcze tajemnicą, dobrze? - Dobra, nie będę się czepiał – odburknął młodzian.
Dlaczego do cholery pozwoliłeś na to? Tamtego dnia także wiozłeś autostopowicza. Tyle że tamten był o wiele głupszy od tych dwóch. Ale doskonale wiedział że chce ci zabrać ten głupi samochód. Pamietasz jak przystawił ci spluwę do głowy i powiedział zatrzymaj się dziadku? A potem wykopał cię z samochodu i powiedział to na razie. Najlepsze w tym, że to były ostatnie słowa jakie wypowiedział nie tyle do ciebie ale w ogóle. Chyba że udało mu się jeszcze powiedzieć o kurwa, ale w to raczej watpię. Dyrekcja zoo nie była zadowolona dowiadując się że jakiś szczeniak rozwalił ich samochód z krokodylem w środku, i kawałkiem człowieka w krokodylu, podobno pogardził pistoletem, ale cóż, chłopak nie przypuszczał że ma jeszcze jakieś towarzystwo. Dostałeś po premii. Premia za życie chłopaka, Bogu niech będą dzięki. Na szczęście po dupie dostała dyrekcja zoo za nieodpowiedni system zabezpieczeń. Premia za życie. A teraz tych dwóch gnojków ... czyżby cała wypłata wybierała się do nieba ? Co tu tak smierdzi? A zgadnij kapeluszniku. Gówno na którym siedzisz to kawałki twego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Bartuss
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…