Syn pani J.
Refleksje z pogrzebu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kilka miesięcy temu usłyszałem zaskakującą wiadomość, że syn pani J. jest w stanie terminalnym. Informacji tej, mimo młodego wieku chorego, nie towarzyszyło wiele współczucia. Kuba przez swoje krótkie życie dawał się we znaki nie tylko matce, ale również innym ludziom. Nie słyszałem, żeby zrobił coś dobrego dla innych. Nie pracował, palił, ćpał, pił, jeździł na koncerty, szantażami wymuszał od matki pieniądze, zrobił dziecko jakiejś kobiecie i nie utrzymywał z nimi żadnych kontaktów nie wspominając o alimentacji. Jednak nie wystarczy bardzo się starać, żeby w wieku 33 lat umrzeć na nowotwór krtani. Trzeba też mieć pecha. Poszedłem na pogrzeb. W kaplicy cmentarnej było wiele wolnych miejsc. Z około 30 osób obecnych część pochodziła z jakichś szemranych kręgów, sądząc po wyglądzie, ich tłustych włosach zniszczonych twarzach i ubraniach. Pierwszym zaskoczeniem był brak trumny. Na stoliku stał ozdobny słoik z garścią wyskrobków. Nazwisko denata było inne niż matki. Po kilku minutach zorientowałem się, że ceremonia pogrzebowa będzie miała charakter świecki. Rzeczywiście. Zza kulisy co raz to pojawiał się jakiś ponury jegomość w czarnej pelerynie i przemawiał na tematy egzystencjalne wyszukanym i podniosłym językiem. Żona twierdziła, że ładnie śpiewał, ale ja się nie znam, nie mam słuchu. Po świeckiej mszy podczas zakopywania urny jakaś stojąca na uboczu kobieta zaczęła coś głośno i z emfazą acz niewyraźnie recytować czym wywołała niemałą konsternację. Najciekawsza była pisemna wypowiedź matki zmarłego, polonistki z wykształcenia. Oczywiste jest, że nie chciała mówić o dziecku źle. Zapewne by nie narażać się na podejrzenia o hipokryzję, wspomniała tylko, że syn był trudny we współżyciu. Wśród jego zalet wymieniła tzw. inwencję twórczą. No właśnie! Kreatywność, permisywizm, nonkonformizm i inwencja poprowadziły Kubę do przedwczesnego grobu. Chłopak szedł swoją drogą. Pogrzeb to odzwierciedlał. Może czasami lepiej jest nie postępować tak jak inni, na pewno tak jest…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szekspir
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…