Wróć do katalogu

Synku

"...Jakby kiedyś widziała jego twarz..."

Zimny Snieg, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Czemu płaczesz? – kobieta niosąca siatkę pełną warzyw przystanęła na chwilę by zadać to pytanie Chłopiec nieśmiało na nią spojrzał. Był dzień; wokół ruch i gwar. Samochody zakłócały ciszę i czystość powietrza. Pytanie kobiety wyrwało go jakby z pewnego transu. Siedział tak na skraju chodnika i płakał od dobrej pół godziny. Jednak ludzie byli zbyt zajęci sobą by go zauważyć. Dlatego też nieśmiało podniósł oczy na kobietę i zapytał -Dlaczego mnie pani o to pyta?- kobieta przykucnęła; wyglądało to dość komicznie; ale ona nie przejmowała się tym. Wyglądała bardzo młodo miała może z dwadzieścia-pięć lat. Jej ciemne, długie włosy połyskiwały w świetle słonecznym. -Przykro mi kiedy Ty płaczesz- powiedziała i uśmiechnęła się. Ubrana była w czerwoną kurtkę i ciemne spodnie. Chłopiec spuścił głowę, kobieta wydawało mu się co najmniej dziwna. Przez dobre pięć minut milczał. Ona jednak nie odeszła. –A może ona chce mnie skrzywdzić, dlaczego się mną tak interesuje? – przemknęło chłopcu przez głowę. Mimo iż w około niego kręciło się mnóstwo ludzi. Nikt nie zainteresował się małym, dziesięcioletnim chłopcem. Bo niby czemu miał by to robić? Czy chłopiec nie ma domu, rodziny? Siedzi i płacze. Tak myślał każdy z tych ludzi. A chłopiec sam nie wiedział na co liczył. Czy w ogóle na coś liczył. -Chodź ze mną, potrzebujesz tego- ten głos był bardzo miły, taki cierpliwy, taka mogła by być jego mama gdyby tylko ją znał. Wewnętrzny impuls kazał mu posłuchać tej kobiety. Wstał otrzepał się z brudnej, jesiennej zimy i ruszył za kobietą. Mijali przeróżne budynki, sklepy, bloki mieszkalne. Wszystko rozmywało się chłopcu przed oczyma. Nie był w stanie opisać co teraz czuje. Lęk przed nieznanym, spokój, czy może tęsknotę za tym szarym, opuszczonym budynkiem nazywanym „domem dziecka” . Ale on nie potrafił tam wytrzymać, nie czuł się tam dobrze. Targały nim sprzeczne uczucia. Więc nawet nie zauważył gdy kobieta przystanęła przed jakimś ciemnym, szarym, brudnym i zniszczonym budynkiem. -Tu mieszkam – powiedziała- Wejdziesz do środka?. Chłopiec tylko skinął głową pogrążony w swoich myślach. Mijali brudną, popisaną klatkę schodową i mnóstwo pięter, na każdym z nich mieściły się trzy mieszkania. Przez chwile chłopcu przemknęło przez myśl, że jego dom dziecka wyglądał ładniej. Po chwili poczuł zapach pieczonego ciasta. -Jak ładnie pachnie -Pewnie sąsiadka coś przygotowała- zagadkowa pani odpowiedziała bardzo melancholijnie- Jesteśmy Naprzeciw chłopca stały olbrzymie dębowe drzwi. Kobieta otworzyła zamek.- Jesteśmy -To tu pani mieszka? -Nie mów do mnie pani, jestem Karina. Czemu siedziałeś na ulicy? -Uciekłem z domu dziecka- chłopca przeszyło jakieś dziwne uczucie.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych