Wróć do katalogu

Szal

Za ostatni grosz kupię dziś chociaż cień tamtych dni...

bosfor, opublikowano , 6 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

SZAL

Pamiętam jej czarny szal. Wszędzie jej towarzyszył. Taki prawie-że szerszy niż dłuższy. Zarzucała go na ramiona i otulała się nim, jak gdyby wiecznie było jej zimno. Rozstawała się z nim tylko w lecie. Ale nawet wtedy zawsze zabierała go ze sobą w podróż, nawet na dwudniowy wypad pod namiot. Gdy było zimno, zakładała najpierw ten szal, dopiero gdy nie wystarczał - swetry i kurtki. Pamiętam ten majestatyczny ruch, jakim zagarniała go sobie przez ramię, jakby to był ciężki płaszcz z gronostajów. Pamiętam jej spojrzenie w takim momencie - przez ramię i lekko z góry, na cały świat. Lekko, bez pychy, bez przesadnej dumy. Z wyraźnym poczuciem wyższości. Wyraźnym, ale takim mimowolnym. Jak u monarchini, która swej wyższości nie musi podkreślać, bo ona z niej po prostu emanuje. Pamiętam, jak zostawiła go w wynajmowanym domku w Stanach. Mieszkaliśmy tam przez pół roku w Lafayette w stanie Indiana, dokąd wyjechałem na staż z uczelni - kończyłem doktorat. Gdy do odlotu pozostały trzy dni, pojechaliśmy do jej ciotki w Chicago. Ponad 200 kilometrów, pięć godzin jazdy ichnim pociągiem, Amtrakiem. W Chicago zorientowała się, że w szale pakowania zapomniała o swoim szalu. Natychmiastowy plan. Następnego dnia po południu wsiedliśmy w pociąg do Lafayette. O dziesiątej wieczorem byliśmy na miejscu. Z dworca do naszego domku poszliśmy piechotą. Jedyne, o czym myśleliśmy, to czy ten szal teraz tam jest. A może był tam już ktoś z agencji, od której byliśmy wynajęliśmy ten domek, i zabrał go? - Nie martw się - pocieszałem Anetę. - Wtedy po prostu poczekamy do rana i pójdziemy do tej agencji. Ten, kto go zabrał, odda nam i już. Chyba nie wyrzucił go tak po prostu. Nie wiem, czy byłbym gotów zostać tam dzień dłużej. Nie mieliśmy gdzie się podziać, a co gorsza - gdybyśmy wracali Amtrakiem za dwa dni (bo jedyny na dobę pociąg do Chicago odchodził o siódmej rano), mogło się zdarzyć, że nie zdążymy na samolot. Bez zmiany rezerwacji, czyli trzeba by bulić z własnej kieszeni za bilety... W dodatku ponieważ właśnie był taki okres, że wszyscy wracali ze Stanów do Europy, istniała możliwość, iż następne wolne miejsca w samolocie będą dopiero za parę tygodni, zatem nie pojawię się na początku października na uczelni... Ona pewnie myślała o tym samym. I pewnie by w takiej sytuacji jednak odpuściła ten szal. Bądź ci bądź, jego wartość rynkowa wynosiła dokładnie tyle samo w dolarach, co w złotówkach, euro, funtach szterlingach, frankach szwajcarskich czy kolumbijskich pesos. Ale nie mogłem wyjechać z takim argumentem. Straciłbym w…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych