Wróć do katalogu

Szansa

Kliknij o tu wyżej, a stanie się coś fajnego.

Einar, opublikowano , 7 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

SZANSA

Siedział za kierownicą i pędził z ogromną prędkością. Walcząc z opadającymi powiekami coraz mocniej dociskał pedał gazu. Nagle zza zakrętu wprost na niego wychynął ogromny TIR. Z całej siły docisnął hamulec w nadziei, że zdąży wyhamować.

Powoli rozchylił powieki. Nie, nie był w swoim łóżku. Nawiasem mówiąc, nie był w żadnym łóżku. Leżał na paskudnej podłodze bardzo długiego tunelu. Walcząc z dokuczliwym bólem pleców podniósł się ostrożnie i rozejrzał dokoła. Powoli docierały do niego fakty… „cholera, jak to było?... aha, nie idź w stronę światła… Zaraz, zaraz, w jedną stronę ciemno. W drugą jakieś nikłe światełko. Hm…” Przez chwilę wahał się, gdzie iść. W końcu ciekawość zwyciężyła.

Światło stawało się coraz wyraźniejsze. Gdzieś w oddali zamajaczyła mu czerwona barierka. Mrugnął. Barierka przybliżyła się. Mrugnął ponownie i ujrzał dość wyraźnie szlaban i jakąś budkę. Po ponownym przymknięciu powiek jego oczom ukazał się celnik. - Dzień dobry. - Witam. Czekaliśmy na pana. - Na… mnie? – przełknął ślinę. - Pan Ernest Nowicki, prawda? – upewnił się jeszcze celnik, choć wiedział jaka otrzyma odpowiedź. - Zgadza się. – odrzekł zapytany. „Niestety się zgadza” – dodał w myśli. - Ależ panie Erneście, dlaczego „niestety”? – zapytał dobrodusznie celnik. – Co panu się tutaj nie podoba? Niewygodnie się spało? Przykro mi, ale droga z tamtego świata była niedawno modernizowana za pieniądze podatników, na eleganckie posłanie nie starczyło funduszy. Ale trochę pan pomieszka, to się pan przyzwyczai. – długi potok wymowy celnika zmniejszył trochę oszołomienie Ernesta. – Aha, jeszcze tylko jedna formalność. – dodał po chwili. – Muszę sprawdzić czy ma pan czystą duszę i przeszukać pana, proszę podejść do czujnika. Pełen obaw i lęku Ernest zbliżył się wolnym krokiem do wskazanego mu urządzenia. Rozległo się ciche piknięcie i czerwony laser zaczął powoli przesuwać się od stóp do głowy. Po chwili celnik wyłączył maszynę i oznajmił poważnym głosem: - Za dużo hazardu… Za dużo łapówek, alkoholu, pięknych kobiet, nieróbstwa, a i do kościoła to się panu chodzić nie chciało. – pauza. – Cóż, gdyby na tym był koniec można by jakoś wynegocjować pańską duszą od Szatana. Najgorszy w tym wszystkim jest jednakże fakt, że ma pan przy sobie przedmiot rodem z piekła. W całej mojej karierze nie zdarzyło się jeszcze, aby ktoś chciał mnie oszukać w tak paskudny sposób. Naprawdę zawiodłem się na panu, panie Erneście. Oszołomiony Ernest nie odpowiedział. Faktycznie za życia aniołkiem nie był, ale rzecz z piekła rodem?... - Jeszcze nigdy, powtarzam, nigdy dotąd nie zdarzyło się, aby ktoś chciał przemycić do raju długopis z logo Microsoftu! Cóż, teraz, dla porównania, zobaczy pan jakie wygody zapewnia swoim lokatorom Lucyfer. Żegnam. – celnik westchnął smętnie i pociągnął za dźwignię znajdującą się przy jego biurku. Grunt osunął się Ernestowi spod nóg i świeżo upieczony nieboszczyk zaczął spadać w dół ciemnym tunelem. Bynajmniej nie w stronę światła.

- I jakie wrażenie wywarł na panu święty Piotr? Prawda, że to gbur? – Ernest siedział na przeciw Lucyfera w małym obskurnym pokoiku, gdzieś nieopodal Alei Piekielnej. - Tak, tak sądzę. – wybąkał w odpowiedzi. - Toteż właśnie. Przejdźmy więc do kolejnego… - nie dokończył, gdyż drzwi gwałtownie się otworzyły i stanął w nich mały, rogaty człowieczek. - Dzień dobry, czy mogę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych