Szczekanie
Preludium opowieści przeklętego lasu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na niebie słychać nieustający, metaliczny warkot myśliwców. - Do lasu ! - Wolisz ich od Niemców ?! - A ty nie ? Po chwili, ze smutkiem skinęła głową. Tylko jeden raz odwróciła głowę, gdy złapał ją za rękę i wprowadził między drzewa. Krok za krokiem, szybko, oddalali się od chrzęstu karabinów i wojennych nawoływań. Krok za krokiem, las stawał się jaśniejszy. Krok za krokiem, las przeobrażał się. - Masz Colta ? Pokręcił głową. - A ty różaniec ? Wbrew strachowi zaśmiała się. Krótko, nerwowo. Dźwięk rozszedł się powoli, osadzając się na każdym drzewie, w każdym szeleście liści przekazywał tą informację dalej, powiadamiając się wzajemnie. Z każdym krokiem na pokrytej liśćmi ziemi, słyszeli jak drzewa informują ziemię o tym dźwięku, a potem, mogli przysiąc, czekają na odpowiedź. I odpowiedź nadeszła. W lesie rozległo się szczekanie. Jego oczy rozszerzyły się. - Biegnij ! Sukienka powiewała dziko, a włosy szumiały w takt wiatru. On nie miał z tym problemu. Zatrzymywał się, by nasłuchiwać. Zrzucić ubrania, by zmylić pogoń. I biec. A szczekanie zbliżało się. - Niemcy ? - Nie sądzę. To jedno zdanie wypełniło ją strachem. Słyszeli, jak las i ziemia powiadamiali o ich pozycji. W szumie wiatru, szeleście liści. W uginaniu się konarów. W zbliżającym się szczekaniu. Nie mogli się ukryć. Znaleźliby ich, więc biegli. Las, tak piękny i wspaniały, gdy widzieli go z daleka, tak kuszący, gdy nie mieli miejsca, teraz pełen był złości, wręcz..nienawiści. I złej, okrutnej radości. Liście szeleściły. Czuli tą radość. Cieszył się ich strachem. Radował zapachem krwi, gdy ostra gałąź przejechała po ramieniu. Ziemia rozsunęła liście, by nasycić się jej smakiem, gdy kropla spadła na runo. I mogli przysiąc, że mlasnęła ze smakiem. - Może nie mam Colta – warknął – ale dzięki Bogu, mam to. Pochylił się, odpalił zapalniczkę. Suche liście wrzasnęły. Próbowały uciec. Zaniosły ogień dalej. Las wrzasnął. W szumie wiatru, szeleście liści. W uginaniu się konarów. W nagłym końcu szczekania. Eveline oparła się na ramieniu Barta, wpatrując się w płomienie. Mężczyzna nadal pozostał czujny, patrzył jak ogień połyka drzewa. Ku jego zdziwieniu płomienie nie rozszerzały się dalej, a stopniowo znikały. Aż zgasły całkowicie. Odetchnął głęboko. Zza osmalonego drzewa…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil SamaelSon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…