Wróć do katalogu

Szczęście

Szczęście

myroslaw, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Podróżowałem. Był to okres, kiedy wsiadałem w starego rozlatującego się jaguara i jechałem w nieznane. Łaknąłem pędu powietrza, szybkości, wolności i niezależności. Zabierałem przygodnych podróżnych i rozmawiałem z nimi. W przydrożnych knajpach wdawałem się w długie dysputy z miejscowymi pijaczkami i szaleńcami, którzy za butelkę wina stawali się zagorzałymi dyskutantami. Szukałem szczęścia. Ale nie znalazłem ani w małżeństwie ani w drogich restauracjach ani w ekskluzywnych burdelach ani wśród towarzyszy z marginesu. Któregoś dnia trafiłem do Osady. Koła jaguara z piskiem zatrzymały się, bo droga skończyła się raptownie. Ledwie wyhamowałem. Wysiadłem z samochodu by rozprostować kości i odetchnąć świeżym powietrzem. To, że tylko cudem uniknąłem śmierci nie miało znaczenia. Często myślałem, że może właśnie śmierć da poznać nieznane rozkosze szczęścia. Ale wtedy jeszcze nie miałem odwagi. Osada leżała w kotlince, którą miałem przed oczami. Zdawała się być odcięta od świata i cywilizacji. Z kominów kilku domków unosił się niebieskawy dym. Osadę przecinała poskręcana dróżka wijąca się niczym wąż. Wśród drzew stały małe domki. Nie widziałem żadnej większej budowli. Wyglądało, że nie ma nawet kościoła, co jawiło się nieprawdopodobnym w tak religijnym kraju. Nagle znalazłem się w centrum Osady na małym placyku otoczony przez mężczyzn. Ich twarze były stare i zmęczone, poorane zmarszczkami, ale czerstwe z oznakami wigoru. Czułem na sobie spojrzenia: ciekawe z widocznym elementem radości. Zmierzchało. Nie widziałem ani jednej młodej twarzy. Nie było wśród nich również kobiet. Zaczęli do mnie mówić. Ich język przypominał ten, który znałem, ale był zniekształcony. Znane słowa musiały mieć inne znaczenie, część pozmieniano: końcówki bądź formy gramatyczne. Mówili wszyscy jednocześnie i nie mogłem nic zrozumieć. Stałem w środku i zastanawiałem się, czego chcą, bo ich gwałtowne gesty czegoś się domagały. Dotykali mnie z dziwnym skupieniem, pobożnością wręcz świętością jakby kontakt z moim ciałem napełniał ich zdrowiem i szczęściem. Czułem na sobie wiele rąk, ale nie było w tym nic obrzydliwego. Raczej sprawiało przyjemność. Popychali mnie w niewiadomym kierunku. Szarpnąłem się i chciałem zawrócić a wówczas jeden z chłopów przemówił i zrozumiałem. Wytłumaczył, że trafiłem na ważne święto we wiosce i powinienem wziąć udział by nie obrazić mieszkańców. Mówił wolno i mimo, iż kaleczył język zrozumiałem treść. Święto zdarzało się bardzo rzadko i gość przypadkowy musi w nim uczestniczyć, bo mogę rozgniewać ich boga. Spytałem o rodzaj wiary, jaki wyznają, ale chłop dalszą rozmowę odłożył na później. Weszliśmy do stodoły oświetlonej rozwieszonymi łuczywami. Na środku płonęło ognisko. W oczach chłopów widziałem czerwone ogniki a na policzkach rumieńce. Rozpoczęli wokół ogniska powolny marsz, który z każdym okrążeniem przyspieszali. Wymachiwali rękami, tułowiem wykonywali dziwne skręty i wyrzucali nogi do przodu. Na początku wyglądali zabawnie, ale z każdą minutą ruchy i gesty nabierały precyzji i plastyczności by wreszcie przejść w hipnotyczny taniec. Przez chwilę obserwowałem rytuał. Obok mnie stał ten sam chłop, z którym rozmawiałem wcześniej. Gdy zobaczył znudzenie na mojej twarzy zaczął opowiadać o bogu, w którego wierzą. Ich bóg był niezwykle tajemniczy, ale sprawiedliwy to znaczy ani dobry ani zły stojący poza wszelkimi emocjami i tym, co ludzkie. Ale czasami stawał się bardzo ludzki, bo zstępował do Osady i uczestniczył w święcie razem z nimi. I dziś właśnie jest to święto. Zaciekawił mnie. Opowieść zabrzmiała niezwykle serio, chociaż kojarzyła się z dowcipem bądź majaczeniem wariata. Ale chłop mówił poważnie. Rozmyślałem nad tym, co powiedział patrząc na tańczących. Rytm tańca stawał się diaboliczny. Miałem wrażenie nierealności widzianych obrazów, doznanie otchłani piekielnej. Na oświetlone ogniem ściany…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych